:: | MAFIA - recenzja |

Witam. Gdy pięknego, styczniowego popołudnia przeglądałem sobie Games Cornera, natrafiłem na kącik Gta-Mafia center (Teraz już MAFIA :) - Winix). Zaciekawiłem się, bo giery te należą do moich ulubionych. Chciałem też zaznaczyć, że kącik jest spoko, fajni redaktorzy i w ogóle :-) Dobra, dosyć tego podlizywania się, po prostu chciałem napisać coś o Mafii, ponieważ ta gra poruszyła mnie jak dobra książka (serio :-)) (A skoro mowa o dobrych książkach :) polecam E. A. Poe "Opowieści niesamowite" - Winix)i postanowiłem napisać art o mojej przygodzie z Mafią. Myślę, że mało kogo to zainteresuje, ale muszę się komuś wygadać :-) (żeby nie powiedzieć wyżalić). Ten tekst można też potraktować jak taką rozbudowaną recenzję.

Więc zacznijmy te moje rozważania. Było to chyba już ponad rok temu, zimą. Zamówiłem sobie w sklepie interetowym egzemplarz gry, na którą czekałem od wielu miesięcy. (Tja... ja też, u Czecha na targu :) - Winix) Czekałem jakiś czas, ale pewnego pięknego dnia pan listonosz przyniósł... świstek, z którym musiałem udać się na pocztę po upragnioną gierkę. Nie zastanawiałem się długo. Zarzuciłem kurtkę na plecy i pognałem na pocztę. Jedyne co pamiętam to to, że zimno było jak cholera, bo zapomniałem wziąć czapki :-) Gdy po półgodzinnym spacerku dotarłem do urzędu poczty polskiej, poczekałem trochę w kolejce i dostałem w swe ręce kartonowe pudełko z wiadomą zawartością. Jeszcze szybciej pognałem do domciu i nie wiem kiedy, już znalazłem się w moim pokoju. Szybko otwarłem szary karton i moim oczom ukazało się czerwono-czarne pudełko. Bez zastanowienia wyjąłem je i otworzyłem. Hmmm... moim oczom ukazał się boks z trzema cdkami, instrukcja i mapa. Póki co dodatki rzuciłem na łóżko i zająłem się instalowaniem gry. Gdy kompakcik wirował już w napędzie ja zacząłem oglądać resztę rzeczy, które dostałem. A było co oglądać. Instrukcja wydrukowana została tak, że przypominała gazetę. Świetny pomysł! Mapa Lost Heven była w postaci plakatu, ale przestałem się nią interesować, ponieważ instalacja dobiegła już do końca. Teraz tylko szybki restarcik systemu i już uruchamiam moją nową gierkę. Na początek moim oczą ukazuje się bardzo ładnie wykonane menu. Pełne 3D, spoko. Przeglądam opcje i cóż widzę... kariera, free ride, free ride extreme, carcyclopedia, opcje. Całkiem tego sporo, ale jak na razie zostawiłem wszystkie dodatki i skupiłem się na głównym trybie gry. Zaczynam swoją przygodę z Mafią! Tak to jest to! Nie muszę chyba pisać o fabule gry, bo każdy fan ją zna (mam taką nadzieję). Pierwsze misje nie sprawiły mi większego kłopotu, problemy pojawiły się dopiero gdzieś w połowie gry (Ten cholerny wyścig!!! - Winix). Ale mimo dosyć dużego stopnia trudności niektórych misji, gra mnie tak wciągnęła, że kolejne, nawet najtrudniejsze zadania wykonywałem z przyjemnością. Grafika mnie urzekła. Zwłaszcza świetnie wykonane twarze, które są moim zdaniem zrobione najlepiej w całym świecie gier. Gdy pierwszy raz grałem w Mafię na moim stareńkim Celeronie 400 MHZ., 192 Ram i Rivie 2 32 MB nie spodziewałem się, że będzie ona tak dobrze chodzić! (I tu masz absolutną rację, nawet przy słabym sprzęcie gra wygląda świetnie! - Winix) Na minimalnych detalach rzadko zdarzało się, żeby gra jakoś poważnie skakała. Teraz już na lepszym sprzęcie (Athlon 2 Ghz,256 RAM, GF 4 64 MB) bez problemu gram na max. detalach i w 1024x768. Muzyka jak dla mnie była całkiem w porządku. Miło się jeździło przy akompaniamencie trąbek :-) Jazz jednak nie jest moim ulubionym gatunkiem muzycznym. (czegóż ja się czepiam, przecież w latach trzydziestych nie było jeszcze disco polo :-) <- to żart jakby co) (Swoją drogą bardzo śmieszny :) - Winix). Muszę napisać teraz coś o czymś, co w tej grze mnie urzekło najbardziej, a mianowicie klimat. Tak nie czułem się grając w żadną inną grę! Niesamowity nastrój powodował chęć grania do upadłego. Wyjątkowy jest także scenariusz. Ten zwrot akcji pod koniec gry. Autentycznie mnie ścięło, gdy oglądałem filmik przed ostatnią misją! Ale to była dopiero przystawka przed outrem. Ja wyluzowany już całkowicie po załatwieniu dawnego przyjaciela rozsiadłem się z satysfakcją w fotelu i oglądałem filmik. Ale jakież było moje uczucie po scenie, w której bohater, z którym tak się identyfikowałem, przeszedłem z nim tyle trudnych zadań zginął z ręki tych sk******ów! Podczas ostatniej sceny tego filmiku, gdy Tommy leżał w kałuży krwi i kamera obracając się wędrowała do góry autentycznie się rozpłakałem. Coś aż mnie ścisnęło w gardle z żalu, zdziwienia, szoku, no nie wiem czego ale ruszyło mnie to jak cholera. Nie żebym wył z żalu, ale był to wielki szok. Po kilku dniach, gdy doszedłem do siebie postawiłem pudełeczko na półkę i stoi tam do dzisiaj, tuż obok GTA III :-)

Ta gra wywołała we mnie niesamowite uczucia. Jej klimat i mistrzowski scenariusz z szokującym zakończeniem zapewniły jej pierwsze miejsce w mojej liście przebojów. I zostanie tak chyba na długo...

No i jak podobał się mój tekst? Mam nadzieję, bo siedziałem nad nim z godzinkę chyba. Myślę, że znajdzie się osoba, która go nie oleje i odpisze mi ktoś na GG albo maila z opinią. Będę wdzięczny za wszystkiego rodzaju zdania na jego temat.



Autor:
Grzesiek "Grzechoo" Sroka
GG: 2918987