Pik-Pok i tak rzšdzi!!!
Numer 41, Kwiecień 2004, Cena: 0 Rubli, www.am-gry.prv.pl, amgry@o2.pl
  ! Wstępniak
  ¤ Demo-Testy
  N OR
  Á Recenzje
  – Gadanie
  Ä Kšciki
  ’ Game Over
  h TNT
  ł Stuff
  › Listy
  ” Redakcja
  ™ Prenumerata
  … Współpraca
  U Forum
  ű GC ON-LINE
  š amgry@o2.pl
  r Zamknij GC
 Pingwinek Kelvin


military

  Taki stary platormówkowy wyjadacz jak ja żadnego wyzwania się nie boi. Do tej pory tylko jedna gra platformowa, w którš miałem okazje cišć, okazała się mocniejsza ode mnie - nasz rodzimy Kangurek Kao. Naklšłem się za wszystkie czasy próbujšc przejœć bossa z poziomu greckiego, ale nawet ofiara z natki pietruszki złożona Wielkiemu Bogowi Omowi nie pomogła w zniszczeniu czarnego charakteru. Następnie przyszła posucha - zręcznoœciówki tego typu właœciwie przestały istnieć (nie liczšc pojedynczych przypadków, np. mocno œrednich kontynuacji Raymana). Ale przypadkowo natknšłem się na coœ, co zatytułowano "Pingwinek Kelvin"...

 Może i nie jestem zbyt obeznany w œwiecie gier, ale o ile sobie przypominam, nie powstała dotšd produkcja, w której głównym celem byłoby zniszczenie... pianina. A taki cel przyœwieca bohaterowi "Pingwinka" - nielotowi Kelvinowi. Intro, składajšce się z kilku obrazków żywcem wyjętych z painta, przedstawia historię złego naukowca, który chce zniszczyć Krainę Œniegu za pomocš pianina właœnie, produkujšcego... grzałki! Litoœci, moœci twórcy! Czegoœ tak durnego jeszcze nie słyszałem. A ludzie dziwiš się póŸniej, że panuje powszechna opinia o odmóżdżajšcym działaniu gier komputerowych...

 Menu główne podejrzanie przypomina to znane z przygód kangurka. Różni się właœciwie wyłšcznie tłem - œniegowy krajobraz zastšpił ciepłe kolorki Austalii - oraz zasobem opcji. Bo mimo, że możemy stan gry wczytać, to w trakcie gry nie znalazłem opcji pozwalajšcej go zapisać! To doœć oryginalne podejœcie, ale sprawdza się całkiem nieŸle (ale o tym nieco póŸniej). Nieco gorzej ma się sprawa z możliwoœciš wyboru rozdzielczoœci. Otóż, na moje oko, zaczynamy w 640x480. Dalej - również na moje oko - kończymy w 640x480. Mimo przeszukania menu, następnie katalogu z grš, potem twardego dysku, biurka, pokoju, a wreszcie całego mieszkania, nigdzie nie znalazłem opcji zmiany rozdzielczoœci. Zaintrygowany nie konwencjonalizmem programistów, z ciekawoœciš wybrałem "nowš grę".

 Zaczyna się jak "Kangurek Kao", który z kolei zaczynał się jak "Crash Bandicoot" - bowiem zarówno kangur, jak i pingwin plagiatujš większoœć pomysłów z tamtej konsolowej gry - z tš różnicš, że Kelvin ma większe możliwoœci poruszania się w terenie. Szkoda tylko, że jeœli chodzi o zakres ruchów, nie jest już tak różowo. Nielot albo skacze jak akrobata z reumatyzmem, albo wœlizgiem niczym Pele za młodych lat niszczy te trzy rodzaje przeciwników, jakie napotka. Może jeszcze zakręcić się i piruetem wybić z głowy wroga zarówno niecne plany, jak i żšbki, oczki, nosek... - o dziwo, bardzo to przypomina wyczyny rudego spryciarza. Jeœli dodać jeszcze etapy "œlizgane", a także ucieczkę przed dziwnš maszynš, kiedy kamera obserwuje pingwina od przodu, nie mamy już wštpliwoœci na czym wzorowali się "twórcy". Denerwuje mnie bardzo takie podejœcie - nie mieli swoich pomysłów, to wzięli to, co ktoœ inny stworzył i bez żadnych, ale to żadnych zmian umieœcili w "swojej" grze. Choć prawdš jest, że "Crash Bandicoot" do dziœ pozostaje wzorem idealnej gry platformowej, to jednak powinno się zachować pewien umiar w powielaniu jego rozwišzań...

 To, co widzimy na ekranie, nie jest ani ładne, ani brzydkie. Wspomniany "Crash", mimo że powstał na archaiczne technicznie PSX, do dziœ zachwyca pięknš grafikš. "Kangurek Kao" również potrafi zauroczyć. Kelvin jest ich brzydszym kuzynem - nie jest wprawdzie koszmarnie brzydki, ale do nazwania go "dobrym graficznie" daleka droga... DŸwięki za to sš całkiem porzšdne, a w szczególnoœci muzyka, która tworzy nieraz całkiem ciężki, zimowy klimat! Nie wiem, czy tak powinno być w grze przeznaczonej głównie dla najmłodszych, no ale mnie się podoba.

 Sporo kłopotów graczom może przysporzyć sterowanie. Irytowała mnie w Kangurku koniecznoœć odwracania Kao kursorami - tzn. kiedy naciskało się strzałkę np. "w lewo", to zwierzak nie szedł w tamtš stronę, lecz zwracał facjatę w tym kierunku. Trwało to trochę i często powodowało, że przeciwnik zdšżył do nas podejœć i zaatakować. Marzyłem o rozwišzaniu typu "Medievil", gdzie Danny kierował się od razu w tę stronę, którš wybraliœmy. Podobnie zrobiono w "Pingwinku Kelvinie", ale wyszło to raczej nieudolnie. Kamera nie nadšża za naszymi poczynaniami i musimy poczekać, aż zmieni kšt patrzenia. To prowadzi do sytuacji, w których, chcšc wymierzyć skok, robimy ruch, czekamy chwilkę na kamerę, korygujemy położenie kolejnym delikatnym ruchem, czekamy na kamerę... itd.

 Teraz przedstawię główny zarzut, usprawiedliwiajšcy brak opcji save game (tzn. takowa istnieje, ale gra zapisuje się sama po ukończeniu etapu). Otóż... "Pingwina" ukończyłem w PÓŁ GODZINY, a i to z przerwš na sprawdzenie poczty! Gra jest banalnie prosta, a jedynš trudnoœć mogš sprawić rzeczone skoki, trudne do wymierzenia. To właœnie one odpowiadajš za wszystkie moje "zgony" podczas gry - całe dwa... Tak, tak, ani razu energia nie spadła do poziomu krytycznego, ani razu nie zgniótł mnie jakiœ spadajšcy sopel... Jedynie dwukrotnie wpadłem w przepaœć. Reszta poszła jak po maœle. A szkoda, bo - mimo wad - gra się przyjemnie i chciałoby się zobaczyć więcej bardziej wariacji etapów np. ze œcigajšcš maszynš. Ten, który istnieje, jest bowiem tak łatwy, że można ów wehikuł na tyle wyprzedzić, aby zniknšł nam z oczu! Ostatni boss natomiast to œmiech na sali - uderzymy toto dwa razy... i koniec. Obrazek ukazujšcy Kelvina niszczšcego pianino.

 Czas potrzebny na ukończenie gry byłby i tak o wiele krótszy, gdyby nie fakt, że mamy na ekranie pewien licznik. Pokazuje on iloœć zebranych podczas gry grzałek. Na poczštku nie wiedziałem, do czego one służš - ale przezornie je kolekcjonowałem, liczšc na dodatkowe życie czy choćby na jakiœ efekt (np. niewystarczajšca ich iloœć nie pozwalałaby na wejœcie na ostatni poziom). Goniłem więc po całej planszy za owymi dynksami, a tu się okazuje, że... one nie były do niczego potrzebne! W ostatniej planszy nawet nie mamy ich licznika! Takie robienie z gracza idioty nawet nie denerwuje - tylko chce się œmiać z głupoty programistów.
"Pingwinek Kelvin" sprawia wrażenie dema, jednego epizodu wyciętego z większej gry. W każdej innej platformówce - nieważne, czy konsolowej, czy też pecetowej - byłby to "etap zimowy", jeden z wielu.. Tutaj natomiast jest całš grš. Szkoda, gdyż bawiłem się z nielotem przednie, a wymienione wady nie przeszkadzajš w jakiœ szczególny sposób...

˜
˜
˜
˜
˜
˜
˜
˜
˜
˜
  3+/10  
P
L
U
S
Y
+ Niezła zabawa
+ Muzyka
M
I
N
U
S
Y
- plagiat wielu pomysłów z Crasha
- KRÓTKA!!
- banalnie prosta!
- mocno niedopracowana
Producent: 2015
Rok produkcji: 2002
Gatunek: FPS
Język: Angielski
Iloœć CD: 2
I
N
F
O
O
P
I
N
I
A
Hmm :) Ta gra aż prosi aby jš zjechać :) Więc dziwi mnie tak wysoka nota: 3+ :)))) Ja bym tego nawet bratu nie dał... Gordon


© 2004 Copyright by Games Corner. Design by Gordon Freeman. All rights reserved!!!