military
Taki stary platormówkowy wyjadacz jak ja żadnego wyzwania się nie boi. Do tej pory tylko jedna gra platformowa, w którš miałem okazje cišć, okazała się mocniejsza ode mnie - nasz rodzimy Kangurek Kao. Naklšłem się za wszystkie czasy próbujšc przejć bossa z poziomu greckiego, ale nawet ofiara z natki pietruszki złożona Wielkiemu Bogowi Omowi nie pomogła w zniszczeniu czarnego charakteru. Następnie przyszła posucha - zręcznociówki tego typu właciwie przestały istnieć (nie liczšc pojedynczych przypadków, np. mocno rednich kontynuacji Raymana). Ale przypadkowo natknšłem się na co, co zatytułowano "Pingwinek Kelvin"...
Może i nie jestem zbyt obeznany w wiecie gier, ale o ile sobie przypominam, nie powstała dotšd produkcja, w której głównym celem byłoby zniszczenie... pianina. A taki cel przywieca bohaterowi "Pingwinka" - nielotowi Kelvinowi. Intro, składajšce się z kilku obrazków żywcem wyjętych z painta, przedstawia historię złego naukowca, który chce zniszczyć Krainę niegu za pomocš pianina włanie, produkujšcego... grzałki! Litoci, moci twórcy! Czego tak durnego jeszcze nie słyszałem. A ludzie dziwiš się póniej, że panuje powszechna opinia o odmóżdżajšcym działaniu gier komputerowych...
Menu główne podejrzanie przypomina to znane z przygód kangurka. Różni się właciwie wyłšcznie tłem - niegowy krajobraz zastšpił ciepłe kolorki Austalii - oraz zasobem opcji. Bo mimo, że możemy stan gry wczytać, to w trakcie gry nie znalazłem opcji pozwalajšcej go zapisać! To doć oryginalne podejcie, ale sprawdza się całkiem niele (ale o tym nieco póniej). Nieco gorzej ma się sprawa z możliwociš wyboru rozdzielczoci. Otóż, na moje oko, zaczynamy w 640x480. Dalej - również na moje oko - kończymy w 640x480. Mimo przeszukania menu, następnie katalogu z grš, potem twardego dysku, biurka, pokoju, a wreszcie całego mieszkania, nigdzie nie znalazłem opcji zmiany rozdzielczoci. Zaintrygowany nie konwencjonalizmem programistów, z ciekawociš wybrałem "nowš grę".
Zaczyna się jak "Kangurek Kao", który z kolei zaczynał się jak "Crash Bandicoot" - bowiem zarówno kangur, jak i pingwin plagiatujš większoć pomysłów z tamtej konsolowej gry - z tš różnicš, że Kelvin ma większe możliwoci poruszania się w terenie. Szkoda tylko, że jeli chodzi o zakres ruchów, nie jest już tak różowo. Nielot albo skacze jak akrobata z reumatyzmem, albo wlizgiem niczym Pele za młodych lat niszczy te trzy rodzaje przeciwników, jakie napotka. Może jeszcze zakręcić się i piruetem wybić z głowy wroga zarówno niecne plany, jak i żšbki, oczki, nosek... - o dziwo, bardzo to przypomina wyczyny rudego spryciarza. Jeli dodać jeszcze etapy "lizgane", a także ucieczkę przed dziwnš maszynš, kiedy kamera obserwuje pingwina od przodu, nie mamy już wštpliwoci na czym wzorowali się "twórcy". Denerwuje mnie bardzo takie podejcie - nie mieli swoich pomysłów, to wzięli to, co kto inny stworzył i bez żadnych, ale to żadnych zmian umiecili w "swojej" grze. Choć prawdš jest, że "Crash Bandicoot" do dzi pozostaje wzorem idealnej gry platformowej, to jednak powinno się zachować pewien umiar w powielaniu jego rozwišzań...
To, co widzimy na ekranie, nie jest ani ładne, ani brzydkie. Wspomniany "Crash", mimo że powstał na archaiczne technicznie PSX, do dzi zachwyca pięknš grafikš. "Kangurek Kao" również potrafi zauroczyć. Kelvin jest ich brzydszym kuzynem - nie jest wprawdzie koszmarnie brzydki, ale do nazwania go "dobrym graficznie" daleka droga... Dwięki za to sš całkiem porzšdne, a w szczególnoci muzyka, która tworzy nieraz całkiem ciężki, zimowy klimat! Nie wiem, czy tak powinno być w grze przeznaczonej głównie dla najmłodszych, no ale mnie się podoba.
Sporo kłopotów graczom może przysporzyć sterowanie. Irytowała mnie w Kangurku koniecznoć odwracania Kao kursorami - tzn. kiedy naciskało się strzałkę np. "w lewo", to zwierzak nie szedł w tamtš stronę, lecz zwracał facjatę w tym kierunku. Trwało to trochę i często powodowało, że przeciwnik zdšżył do nas podejć i zaatakować. Marzyłem o rozwišzaniu typu "Medievil", gdzie Danny kierował się od razu w tę stronę, którš wybralimy. Podobnie zrobiono w "Pingwinku Kelvinie", ale wyszło to raczej nieudolnie. Kamera nie nadšża za naszymi poczynaniami i musimy poczekać, aż zmieni kšt patrzenia. To prowadzi do sytuacji, w których, chcšc wymierzyć skok, robimy ruch, czekamy chwilkę na kamerę, korygujemy położenie kolejnym delikatnym ruchem, czekamy na kamerę... itd.
Teraz przedstawię główny zarzut, usprawiedliwiajšcy brak opcji save game (tzn. takowa istnieje, ale gra zapisuje się sama po ukończeniu etapu). Otóż... "Pingwina" ukończyłem w PÓŁ GODZINY, a i to z przerwš na sprawdzenie poczty! Gra jest banalnie prosta, a jedynš trudnoć mogš sprawić rzeczone skoki, trudne do wymierzenia. To włanie one odpowiadajš za wszystkie moje "zgony" podczas gry - całe dwa... Tak, tak, ani razu energia nie spadła do poziomu krytycznego, ani razu nie zgniótł mnie jaki spadajšcy sopel... Jedynie dwukrotnie wpadłem w przepać. Reszta poszła jak po male. A szkoda, bo - mimo wad - gra się przyjemnie i chciałoby się zobaczyć więcej bardziej wariacji etapów np. ze cigajšcš maszynš. Ten, który istnieje, jest bowiem tak łatwy, że można ów wehikuł na tyle wyprzedzić, aby zniknšł nam z oczu! Ostatni boss natomiast to miech na sali - uderzymy toto dwa razy... i koniec. Obrazek ukazujšcy Kelvina niszczšcego pianino.
Czas potrzebny na ukończenie gry byłby i tak o wiele krótszy, gdyby nie fakt, że mamy na ekranie pewien licznik. Pokazuje on iloć zebranych podczas gry grzałek. Na poczštku nie wiedziałem, do czego one służš - ale przezornie je kolekcjonowałem, liczšc na dodatkowe życie czy choćby na jaki efekt (np. niewystarczajšca ich iloć nie pozwalałaby na wejcie na ostatni poziom). Goniłem więc po całej planszy za owymi dynksami, a tu się okazuje, że... one nie były do niczego potrzebne! W ostatniej planszy nawet nie mamy ich licznika! Takie robienie z gracza idioty nawet nie denerwuje - tylko chce się miać z głupoty programistów.
"Pingwinek Kelvin" sprawia wrażenie dema, jednego epizodu wyciętego z większej gry. W każdej innej platformówce - nieważne, czy konsolowej, czy też pecetowej - byłby to "etap zimowy", jeden z wielu.. Tutaj natomiast jest całš grš. Szkoda, gdyż bawiłem się z nielotem przednie, a wymienione wady nie przeszkadzajš w jaki szczególny sposób...
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
3+/10 |
P L U S Y |
+ Niezła zabawa
+ Muzyka
|
M I N U S Y |
- plagiat wielu pomysłów z Crasha
- KRÓTKA!!
- banalnie prosta!
- mocno niedopracowana
|
Producent: 2015
Rok produkcji: 2002
Gatunek: FPS
Język: Angielski
Iloć CD: 2
| I N F O |
O
P
I
N
I
A | Hmm :) Ta gra aż prosi aby jš zjechać :) Więc dziwi mnie tak wysoka nota: 3+ :)))) Ja bym tego nawet bratu nie dał... Gordon |
 |