Souljah
Pamiętacie poczštki serii Xtra Gra? Wielki szum o
grę ukrytš pod tytułem "Messiah". Na chwilę zrobiło się cicho, ale potem CD
Projekt rozwinšł tę gałš wydawnictwa i zaczęły się pojawiać naprawdę
interesujšce tytuły. Jednym z takich tytułów była gra Giants: Obywatel Kabuto.
Jedynym powodem, dla którego nie kupiłem tej gierki było... spolszczenie. Jestem
zwolennikiem oryginalnych wersji językowych gier (oczywicie bez przesady - gier
po Japońsku bym nie tknšł... przynajmniej do momentu opanowania tego fajnego
języka :D), gdyż moim skromnym zdaniem tylko tak można dokładnie zrozumieć
znaczenie wielu rzeczy. Oczywicie pojawiło się wiele znakomitych tłumaczeń, ale
w końcu nie o tym miał być tekst :P.
Po jakim czasie dorwałem się do oryginalnej wersji językowej gry,
przeszedłem jš i zapomniałem o niej, a gdy przyszedł czas napisania kolejnej
recenzji - przypomniałem sobie jakim cudem o tym tytule i, co chyba jest
oczywiste, postanowiłem jš zrecenzować.
Giants jest doć oryginalnš grš TPP. Łšczy w sobie
elementy paru gatunków i usilnie próbuje wyznaczyć nowe standardy. Nasza
przygoda zaczyna się w momencie, gdy statek Meccaryns'ów gubi jednego z
załogantów (Buzz). Oczywicie reszta wity (Tel, Reggie, Gordon [nie Freeman :P]
i Banett) wcale nie ma zamiaru szukać zgubionego kumpla (w końcu browce sš
ważniejsze :P). Tak więc nasz hero musi sam zadbać o swoje dupsko i poszukać
"kumpli", którzy jak się póniej okaże, sami wpadli w niezłe bagno. Całej
historyjki nie będę tutaj zdradzał, gdyż o wiele przyjemniejsze jest poznanie
jej samemu. Dodam tylko, że potem przejmiemy kontrolę nad Delphi - syrenš (i
bynajmniej nie chodzi mi tu o samochód) z "napiernikami", które da się usunšć
kasujšc z katalogu \Bin\ plik Arpfix.gzp ale to tak na marginesie. Na końcu gry
poprowadzimy samego tytułowego giganta.
Giants to debiutancki produkt studia Planet Moon i trzeba
przyznać, że niele im to wyszło. Gra w czasie premiery miała jedne z
najbardziej zabójczych wymagań sprzętowych. Na szczęcie to można usprawiedliwić
niesamowitš (jak na tamte czasy) grafikš. Zresztš grafika nawet dzisiaj zalicza
się do całkiem niezłych. A wszystko dzięki specyficznej kolorystyce. Ładnie
prezentujš się również efekty czšsteczkowe, a już w szczególnoci odblaski
słońca na powierzchni błękitnego morza (Damn! a za oknem nieg :( )...
Skoro już przy specyficznych elementach jestemy, warto by było
napisać troszkę słów o klimacie gierki. A ten jest niewštpliwie specyficzny.
Pokręcony humor w stylu Monty Pythona jest na porzšdku dziennym. Przejawia się
to nie tylko w animacjach i zachowaniach bohaterów, ale przede wszystkim w
samych dialogach, które nawiasem mówišc zostały doskonale zagrane i doskonale
nagrane :D. Nie mam zamiaru przytaczać tutaj żadnych przykładów gdyż to,
podobnie zresztš jak samš grę, należy zobaczyć i usłyszeć samemu.
A włanie! Autorzy również zadbali o wrażenia słuchowe. Oprawa
audio trzyma poziom reszty gierki (nie liczšc dziwnego dwięku, który mamy
okazję usłyszeć, gdy nasz bohater spadnie z dużej wysokoci). Muzyka jest
klimatyczne, lekka, łatwa i przyjemna. Nie atakuje uszu ostrymi dwiękami, tylko
stara się wkomponować w piękny wyspiarski, wręcz zatopiony w słońcu, krajobraz.
Warstwę technicznš gry, znakomicie uzupełnia co co przez wielu (i
bardzo słusznie) jest uznawane za najważniejszy element każdej gry - grywalnoć.
Mimo doć trywialnej historyjki, która i tak jest pretekstem do kolejnej
totalnej rozwałki (w szczególnoci w wykonaniu Kabuto), gra wcišga... i to
bardzo. Szybko zapominamy o tym co dzieje się wokół nas i zagłębiamy się w
wiecie gry. Niestety (a może i na szczęcie) przejcie do rzeczywistoci
następuje jeszcze szybciej. Mimo wszystko gra pozostawia miłe i ciepłe
wspomnienia.
Warto też wspomnieć, że autorzy wysilili się na odrobinę
oryginalnoci i zaimplementowali w grze parę ciekawych dodatków. Na przykład
nasza piękna pani top-less wemie udział w wycigu lizgaczy (doć łatwy element
typowo zręcznociowy). Poza tym przez chwilę nasza gra przejdzie transformacje z
TPP na TPPRTS :D. Gdyż przyjdzie nam budować bazę (!) i to nie raz, zarówno jako
Meccaryns jak i jako Delphi. Niestety takie kombinatorstwo nie wyszło zbytnio
grze na dobre. Pomysł może i w teorii jest niezły, ale połšczenie gry TPP z
RTS'em w praktyce wychodzi baaardzo przeciętnie. Gra zaczyna sprawiać wrażenie
sztucznego przedłużania. Tym bardziej, że nie zaimplementowano jakiegokolwiek
save'a w trakcie "misji" (na szczęcie w przypadku etapów RTS'owych po mierci,
zaczynamy ze wszystkim do czego doszlimy przed zejciem). Autorzy starali się
chyba sztucznie przedłużyć naszš zabawę i delikatnie przedobrzyli.
Mimo wszystko grę zaliczam do grona bardzo dobrych produktów.
Autorzy starali się wymylić co oryginalnego i prawie im to wyszło (byłoby
całkiem super gdyby zamiast kombinować z RTS'em, dodali np. atak powietrzny
Meccaryns'ów). Gra charakteryzuje się humorem na odpowiednim poziomie (wiecie -
oprawa graficzna przywodzi na myl kreskówki, a należy zauważyć, że nie jest to
cel-shading, więc i to jest w pewnym sensie niezłym osišgnięciem). "Wyposażono"
jš też w całkiem przyjemnš oprawę Audio-Video. Jak na zręcznociówkę jest to gra
wysokich lotów i polecam jš każdemu kto chce się odprężyć przy niezobowišzujšcej
gierce.
P L U S Y |
+ Grafika
+ Humor
+ Grywalnoć
|
M I N U S Y |
- Za krótka
- Autorzy chyba sami za bardzo nie wiedzieli czym ma być ta gra
|
Gatunek: TPP z ambicjami
Premiera: VI.2001
Producent: Planet Moon Studios [www.planetmoon.com]
Wydawca: Interplay [www.interplay.com]
Wydawca w Polsce: CD Projekt [www.cdprojekt.info]
| I N F O |
O
P
I
N
I
A |
Gra bardzo dobra! Ma humor, ma wykonanie, ma grywalnoć, ma również spoko polskš wersję... kiedy recenzowałem, ale nie pamiętam co za ocene wystawiłem. Teraz nawet 9-/10. - Winix
|
 |