Wstęp
Teksty
Samochody
Vice City
Wywiady
Listy
Bonus
Redakcja
Exit
4GTA III: Vice City
» ©zeo_pl

Pamiętacie GTA III? TOTALNY odjazd, gra roku, niemalże ideał, wzór dla innych producentów. Moje zachwycenie zdobyło zwłaszcza, że wcześniejsze gry z tej serii, były co najwyżej średnie. Ogromny potencjał, ale jakże go zniwelowano, GTA I & II dostały za to baty od recenzentów i graczy. Ale mimo ubogiej grafiki, grało (i gra nadal) w nie masa ludzi. Ale to ma być tekst o Vice City. Więc trójkę uważano za niemal idealną grę, niedoścignioną. A tu tak szybko pojawia się ciąg dalszy serii (od razu powiem, że VC NIE jest kontynuacją trójki), który dopiero teraz wywołuje szczenopad. Zdawało się że w GTA III nic nie można poprawić. A jednak, dało się. Ekipia z Rockstar Games dokonała rzeczy wręcz niemożliwiej- zrobiła jeszcze lepszą grę. Ale może przejdźmy do konkretów.

Vice City jest kolejną częścią seri Grand Thieft Auto, ale nie "czwórką". W GTA I & II poruszaliśmy się po trzech miastach: Liberty City, Vice City i San Andreas. Obecnie wiemy, że następną grą będzie San Andreas, a dopiero GTA IV, w którym zapowiadany jest kolejny przełom. Gra dzieje się w latach osiemdziesiątych, w mieście do złudzenia przypominającym Miami (pamiętacie ten serial- Policjanci z Miami?- Jeśli tak, to itu znajdziecie "cuś" ciekawego!), nie nawiązuje w większy sposób do poprzedniczki, choć kilka drobnych smaczków się znajdzie.

Jak już wspomniałem zwiedzimy odpowiednik Miami z lat osiemdziesiątych. Co więc spotkamy? Włoskie samochody- ferrari, lamborghini (niestety nie ma oficjalnych nazw, ale spokojnie można temu zaradzić, instalując np zmodyfikowaną wersję językową- można to nawet samemu zrobić), łodzie stojące przy pomostach jak i na głębszej wodzie, murzynów z afro na głowie, dyskoteki z ówczesnymi hitami, bardziej rozebrane niż ubrane panie jeżdżące na wrotkach, bądź też rozłożone na kocyku na piaszczystej plaży... Jednym słowem klimat jest naprawdę OK . Miasto jest podzielone tym razem na dwie części, choć ogólnie jest dużo większe niż Liberty. Na początku gry nie możemy jednak się wszędzie dostać, wiecie- zagrożenie sztormowe i mosty zamknęli.

Fabuła moim zdaniem jest ciekawsza niż wcześniej. Tym razem nie jesteśmy bezimiennym (coś Gothic'em zawiało...) kafarem. Sterujemy pechowym, drobnym gangsterem Tommym Vercettim.
Koleś nieźle się wkopał. Został wysłany do Vice przez swojego bossa- Sonniego- aby załatwić jakiś interes. Ale tak się zlożyło, że plan nie wypalił. Twoich koleżków sprzątnęli, kasę i dragi zwinęli. I to właśnie jest twój problem. Masz odzyskać kasę, ale łatwo nie będzie- w lokalnym półświatku dopiero zaczynasz, więc na początku twoje misje są podobne do zajęć naszych krajowych dresiarzy- tu zastrasz, tam zniszcz, a jeszcze gdzie indziej walnij w łeb. Ot, nic nazbyt interesującego. Ale powoli, powoli, zyskujesz reputację i robisz coraz bardziej zmyślne zadania.

No i właśnie. Doszliśmy do najlepszej wg mnie rzeczy. Misji. Jeśli chodzi o ich rozmaitość i różnorodność, to bije wszystko inne na łeb i szyję. Czegoż tu nie ma! Wyścigi, kradzieże, bójki, strzelaniny, zdalnie sterowane zabawki- OK, to już było. Strzelanie na strzelnicy, śledzenie, morderstwa pozorowane na wypadek, kradzieże- Ooo, to już lepiej. A co dalej- no więc: skakanie motorem po dachach, rozwożenie pizzy, płatne zabójstwa, zabawa w snipera, strzelanie z helikoptera z obrotowego działka, kradzież czołgu, napady na banki i sklepy, skakanie crossem przez płonące obręcze, jazda hummerem po pijaku, robienie szantażujących zdjęć politykom, sprzedaż narkotyków pod postacią lodów, odbijanie przyjaciół wrogim gangom, szturm na rezydencje, wow, jest tego duuuużo więcej... Naprawdę, warto chociaż zobaczyć te misje. Oczywiście mamy olbrzymią swobodę w doborze zadań- nie wszystko trzeba robić. Poza główną linią fabuły mamy wręcz zatrzęsienie pobocznych misji, oraz innych sposobów dorabiania: strażak, policjant/żołnierz (można pomagać policji i łapać ściganych złodzeji), lekarz, dostawca pizzy, taksówkarz, zabójca "na telefon", oraz setki wyścigów, rampage'y (zabijania na czas), zabaw miniaturkami, napadów na sklepy, no i zbieranie ukrytych paczek.

Do tak różnorodnych zadań potrzebny jest odpowiedni sprzęt. A tu jest tego sporo. Autorzy podzielili więc bronie na dziewięć kategorii, z każdej z nich można nosić tylko jedną broń. Jak nietrudno policzyć nasz hiroł może nosić dziewięć zabawek, takich jak:

  • broń krótka (rewolwer, zwykły pistolet);
  • strzelby (shotgun, SPAS)
  • sniperki (PSG1)
  • karabiny (kałasz, M4)
  • broń biała (kij baseballowy, kij golfowy, młotek, śrubokręt, katana, nóż, tasak, maczeta, tonfa i ... piła mechaniczna!)
  • automaty (UZI, Mac)
  • piąchopiryna (nieraz uzbrojona w kastet),
  • ciężki sprzęt (2 obrotówki, moitacz ognia, bazooka)
  • granaty (koktajle Mołotowa, granaty, gaz łzawiący

    Razem jest tego ok. 30.

    Miasto jest duże, a nawet bardzo duże. Chodzenie na piechotę możemy więc raczej wykluczyć. Pozostają za to inne środki lokomocji. I tu czeka na nas niespodzianka- teraz poruszmy się nie tylko na czterech kółkach! Powracają motocykle, a na dodatek łodzie i helikoptery!
    Ale od początku. Wozów mamy do wyboru do koloru- doliczyłem się 36 wozów, 4 motorów, 6 helikopterów, a poza tym są jeszcze łodzie, ale ich nie liczyłem (z pięć będzie). Są wykonane jeszcze ładniej niż w GTAIII, można je demolować na wszelkie znane już sposoby, a ponadto dziurawić szyby i opony, co zresztą często wykorzystują nasi wrogowie. Bardzo przydatną nowinką jest możliwość wyskoczenia z pędzącego pojazdu, niczym na filmach akcji made in USA.

  • Model jazdy jest ok. Widać różnicę w prowadzeniu auta o napędzie na przód od 4x4, inaczej się jeździ TIRem niż np. Porshe 911. Olbrzymią frajdę dostarcza jazda na motorze. Wyobraź sobie, że właśnie zabrałeś brudnemu menelowi pięknego, błyszczącego Harleya, jedziesz nim wzdłuż plaży na jednym kole najlepiej, słonce już zachodzi, twoja koszula wesoło łopocze na wietrze niczym flaga, a z tyłu siedzi jakaś laska. Tu jest to możliwe. Odrobina wprawy i będziesz mógł kilka metrów przejechać na PRZEDNIM kole skuterka bądź crossa. Normalnie niesamowicie jest (choć przeszkadza niekiedy- nie mogę oprzeć się wciśnięciu 6 :) takie numery odstawiać. Muszę jeszcze dodać, że z motoru można strzelać do przodu. Niby nic, a jakie przydatne. Nie zapomnimy o helikopterach. One okazują się niekiedy baaardzo pomocne. Troszkę ciężko się steruje na początku (zwłaszcza miniaturkami), ale przywyknięcie to kwestia czasu. Dopiero dzięki nim widać, jak się prezentuje Vice z góry.
    Łodzie są też fajne, ale nie dostarczają takiej frajdy. Owszem, można popływać, lecz bez większych emocji. Zresztą w GTA III też można było popływać, choć tu ten element gry wypada znacznie lepiej. Teraz nie pływa się po "pustyni", wreszcie można komuś ukraść łódź, jak i pościgać się z innymi.

    Jeszcze zmieniono dość istotnie jakże ważny element NASZEGO życia- gotówkę. Otóż wcześniej zarabiało się fortunę, ale nic z nią nie można było zrobić. Tu jest wręcz odwrotnie. Za zadania dostajemy stosunkowo mało dolarów, a wydatki są spore. Mamy bowiem możliwość zakupu broni, życia, jedzonka, ubrań, kamizelki, korzystania z usług prostytutek, a nawet odwiedzin baru ze striptizem(!). Ale to nic. Możemy bowiem inwestować, kupując budynki! Tak, służą nam one jako SavePoint i garaż, tam też pojawiają się bonusy za znalezienie paczek. Co niektóre np. Salon z samochodami, studio filmowe, w/w bar, czy dyskoteka dają nam regularnie kochane pieniążki! Oczywiście wpierw musimy wykonać kilka zadań z tym związanych, ale czego się nie robi... Jak już napisałem, mamy możliwość wchodzenia do budynków. Nie jest ich zbyt wiele, ale programiści idą chyba w dobrym kierunku.

    Tonny jest gangolem, więc zdarza mu się mieć zatargi z prawem. Teraz ganiają go panowie w szarych mundurkach. Im więcej narozrabiamy, tym więcej mamy gwiazdek. I tak przy jednej można spokojnie jeździć- goni nas jeden radiowóz. Z dwoma są już dwa. Przy trzeciej zaczyna się problem- SWAT i helikopter. Czwarta i piąta gwiazda w kolekcji oznacza FBI, blokady, drugi helikopter i kolczatki na drodze. Wojsko pojawia się na końcu- przy szóstej gwiazdce.
    Policja cię dorwie wszędzie, z helikoptera na linach spuszczają się antyterroryści, którzy są lepiej uzbrojeni, a trudniej zabić, bo mają kamizelki. Ale na pościg są sposoby (niemal jak w Polsce): łapówka, czyli taki znaczek, przez który przejeżdżamy likwidując jedną gwiazdkę; malowanie samochodu w Pay'n'Spray; lub też zmiana ubrania. O ubraniach też napiszę. Można je nabyć w sklepach, bądź też w specjalnych miejscach. Są stroje golfisty, biznesmena, robotnika, policjanta, dresiarza, latynosa i zwykłe hawajskie wdzianko.

    Grzechem byłoby zrobienie kiepskiej oprawy do tych wszystkich rzeczy. Ale i tu panowie z Rockstar Games nas nie zawiedli. O ile w GTA III było raczej ponuro i ciemno, to Vice aż tryska kolorami! Nawet menu jest różowe (pasuje do klimatu, ale mniej mi się podoba). Silnik gry usprawniono, i co ważne działa dobrze nawet na 256 RAM, GF2Ti i Duron 950MHz, i prawie nic się nie doczytuje. Nie zabrakło efektów pogodowych (jest nawet woda na ekranie), wspaniale wyglądają zachody słońca, światło odbijające się od karoserii bądź nawierzchni, lub zwyczajnie rozwalony hydrant.
    Naprawdę ciężko doszukać się błędów w grafice. Może niekiedy przenikanie Tonnyego przez samochody, ale tego się nie w sumie nie zauważa. Jednym słowem grafika stoi na najwyższym poziomie, trzeba samemu zobaczyć, aby... no... zobaczyć.

    Skoro wszystko jest idealne, z dźwiękiem nie może być inaczej. Jeśli chodzi o stacje radiowe, to wystarczy powiedzieć, że zostały wydane jako soundtrack na 7 płytach! I to nie byle co, tylko prawdziwa muza lat 80. np.: Ozzy Osbourne, Michael Jackson, Run DMC, Sting, Iron Maden, czy Bryan Adams, prawie jak na radiu Pogoda ;). Jak komuś się nie podoba, to można słuchać swoich mp3. Mamy kilka stacji, każda z czym innym. Usłyszymy talk-showy, wywiady, reklamy, itp., szkoda że w ingliszu... Czasami, mimo wspaniałych widoków, głupio jest chodzić i nie słyszeć muzyki- aż korci ukraść jakąś gablotę.
    Dźwięki są naprawdę porządnie dobrane. Idąc plażą, słyszymy szum wody i mewy. W mieście trąbienie i zgiełk przechodniów. Również nasz bohater nieco mówi, nieraz przez komórkę (czuć różnicę), nieraz wrzeszczy na nieudolnych pomocików; a kiedy indziej flirtuje z panienkami- głosu Tommy'emu użyczył Ray Liott, znany z jakiegoś tam serialu (już nie pamiętam)
    Samochody też należycie ryczą, słychać to dobrze paląc gumę- katowany silnik odpowiednio jęczy. Nie bez różnicy jest to czym jedziemy- silnik Porshe to nie stary Chevrolet.

    Jak widać jestem zachwycony tą grą. Odkrycie wszystkich bonusów, oraz zaliczenie WSZYSTKICH misji to nie lada zadanie. W Vice City prawie każdy element jest idealny. Wady niestety, ale są. Najbardziej denerwuje zachowanie policji. Czasami zachowują się bezsensownie, a na dodatek pojawiają się "spod ziemii". Wspomniałem już o przenikaniu się obiektów, można się przyczepić do jeszcze kilku rzeczy, ale to już na siłę. Podsumowując GTA Vice City to gra warta każdej wydanej na nią złotówki, a nawet dwukrotnej ceny. Jest maksymalnie dopracowana, spostrzegawczy gracze znajdą wiele nawiązań choćby do SoF2, filmu Speed i Policjantów z Miami. Zapewni dobrą rozrywkę na długi czas, a i później będziecie wracać do VC, choćby popatrzeć na najwspanialsze, najżywsze komputerowe miast jakie kiedykolwiek powstało. Zresztą podobnie jak do GTAIII, powstanie z pewnością wiele modów, samochodów i innych bajerów, przedłużających znacznie żywot tej wspaniałej gry. Można kupować w ciemno.

    PS. Aż strach się bać o San Andreas, a tym bardziej GTA IV.

    Kiczowaty layout by Tedi © Copyright 2002 - 2004 by GTAcENTER™ All rights ® reserved