spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Magazyny filmowe|

Skoro jest i kino, muszą być gazety, które się tym kinem zajmują, czyli mówiąc normalnie, opisują wszystkie wydarzenia związane ze światową kinematografią. Tak nie jest do końca, ale po kolei.

Zapewne wiele z Was miało w łapskach taką gazetę. Nie ważne czy był to Film, Kino, czy Cinema. Ważne, że kiedyś to czytaliście. Jakie są zatem Wasze odczucia? Czy czujecie niedosyt, czujecie się oszukani i nie kupicie już nigdy żadnego takiego magazynu? Nie wiem jak Wy, ale kupuję Film i choć ostatnio na wielu forach spotkałem się z niezbyt pochlebną opinią na jego temat, to nie uważam go za wcielenie zła. Być może dlatego, że nie pamiętam tych "dawnych wspaniałych recenzji". Jednak mam swoje zdanie na ten temat.

Co można w takich magazynach znaleźć? Sporo ciekawych rzeczy, tj. recenzje, wywiady, opisy, artykuły, historię i wiele innych. Najśmieszniejsze jest to, że każdą z tych rzeczy można znaleźć w sieci i niektóre w lokalnych gazetach, oraz ogólnopolskich dziennikach. Kiedyś powstało pytanie, po co kupować taki Film, skoro to wszystko można znaleźć jako jedną z wielu rzeczy w Gazecie Wyborczej. No właśnie, po co kupować? Nakład magazynów filmowych nie jest jakiś tam ogromny, dochodzi do 100 tys. egzemplarzy, nie więcej. Czyli ludziska nie kupują ochoczo prasy filmowej. W dobie Internetu wydawałoby się, że żaden miesięcznik filmowy nie ma szans przetrwania. Po pierwsze jest często nieaktualny, serwisy aktualizowane są w trybie minutowym (!), po drugie, zdjęcia z filmu można znaleźć w sieci i to o wiele więcej, nie trzeba drukować. Jedyną zaletą magazynów jest to, że można siąść w fotelu, wziąć do ręki gazetę i poczytać teksty, które są solidne i przemyślane. Za 7 zł mamy lekturę na kilka wieczorów, a czasami nawet plakat. Skoro już jesteśmy przy wieczorach to wiadomo, że jak jest ciemno to zapala się lampkę, a jak się zapala lampkę, to ten hiper, super, ekstra papier zaczyna odbijać światło i już nic nie przeczytamy. Niestety taki problem jest też w przypadku CD-Action. Papier taki jest drogi, a użytku z niego żadnego, tyle, że ładnie wygląda. To ja się pytam, po co to komu?

W takich typowych magazynach filmowych jak Film, nie znajdziemy dodatków w postaci filmów na DVD, czy VCD. Podobno mają być, ale jak na razie to ich ze świecą szukać. Być może to jest tak, że do użytku publicznego najłatwiej dostać te filmy gorsze, które zazwyczaj dostają połowę maksymalnej oceny i powstaje problem, jak zachęcić ludzi do oglądania zjechanego kilka miesięcy temu filmu? Trzeba by wcześniej nie do końca mówić prawdę o filmie, ale to prędzej czy później by wyszło i źle się skończyło dla magazynu. Zatem dawać trzeba filmy lepsze i gorszy papier. Niech cena trochę podskoczy, papier będzie gorszy to mogę zapłacić za takie cudo do 10 zł (chociaż między nami mówiąc to i tak bardzo wysoka cena). Zresztą taka Gala czy Viva dają co jakiś czas płytę DVD, a Film nie? Toż to wstyd.

Czy zatem kupować magazyny filmowe? Jeżeli chce się udoskonalić pisownie własnych recenzji to jak najbardziej. Czego jak czego, ale akurat pisania można się poprzez czytanie nauczyć.

Dishman
dishman@poczta.fm


|strona 16|