spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Nic śmiesznego i Dzień Świra|

. "W życiu nie spotkało mnie nic śmiesznego!" - mówi bohater filmu Marka Koterskiego. Zaraz, zaraz kto to był ? Wiem, to przecież twórca "Dnia Świra". Teraz pytanie za dwa złote: jak miał na imię bohater tego filmu? Adaś Miauczyński. Dwa złote chowam dla siebie i zadaje następne pytanie: co to ma do cholery wspólnego z filmami przeze mnie opisywanymi? Adaś Miauczyński to także głowna postać z "Nic śmiesznego". Gra go Cezary (Cezary) Pazura. Od razu zaznaczam, że Nic śmiesznego jest pierwowzorem filmu z Markiem Kondratem. Czyli już wiemy czego się spodziewać: bluźnierstw, narzekań, monologów, ale przede wszystkim śmiechu i refleksji jednocześnie. Adaś jest reżyserem filmowym.

"Z pierwszego filmu wypieprzył mnie kierownik."
"Z drugiego filmu wypieprzyli mnie przez las."
"Z treciego filmu wypieprzyłem się sam."


Jak widać robienie filmów nie jest najlepszą stroną Adasia. Ha, tylko co nią jest? Adasiowi nic się w życiu nie udało. Wsiada on do swojego malucha, zapala 5 razy, a później pcha swój samochód (oczywiście zgasł mu silnik). A ja biegnę do keebla, żeby się wysiusiać. Scena niczym z życia wzięta, więc z czego tu chichotać (co ja mówię chichotać, ryczeć ze śmiechu)? Scena, jak i cały film jest nakręcona geni(t)alnie. Oczywiście nie byłaby taka śmieszna gdyby nie Cezary. Jest to jego najlepsza filmowa kreacja, choć nie lepsza od kreacji Kondrata w "Dniu Świra".

"W lewo, w prawo, w lewo, w prawo Miauczyk!! Nienawidzę jak ktoś do mnie mówi Miauczyk. W lewo, w prawo, spierdalaj!! Co ja tu kurwa robię? Czterdziestka na karku, a ja ganiam, zapierdalam z jakąś świecą dymną."

Z tego właśnie filmu Adaś wypieprzył się sam przy okazji pier**** całe ujęcie. Bardzo chciałbym podać cytaty z innych scen, ale niestety film widziałem tylko raz :( W Nic śmiesznego znajdziemy aż za dużo scen erotycznych. Nie ma w nich Nic śmiesznego, a przy okazji psują klimat. Powodem tak częstego ich występowania jest poszukiwanie przez Adasia kobiety, która by go kochała.

"Zawsze myślałem, że umrę na zawał, albo na raka, lecz nigdy nie przypuszczałem, że umrę od uderzenia kaloszem"

Wszystkie monologi Adaś wypowiada z całkowitą powagą. I to jest dla mnie fenomen zarówno Nic śmiesznego jak i Dnia Świra. Prawie każdy z monologów wywołuje śmiech, ale zaraz potem okazuje się, że dla Adasia to nie jest śmieszne, ale tragiczne. Oczywiście prawie wszystko jest tu przesadzone, ale to jest tylko przykład, przykład, na którym widać jakie to piękne otoczenie sobie wykreowaliśmy i jacy dla siebie jesteśmy. W Dniu Świra było to widać już wyraźniej: np.: kiedy Adaś przechodził przez skwer pełen psich gówien, albo scena z jego synem (moim zdaniem najlepsza z całego filmu) który nie umie odmienić "być" po angielsku (syn ma jakieś 16 lat i jest po kilku latach kursów)

"No odmień być. Oj tato. No odmień. Oj tato weź się. No: I. Aj. No: Am. No I Am no wiem tato, tylko. Tylko co? Tylko ty mnie stresujesz. JA CIĘ KURWA STRESUJĘ??!!?!?!"

Dodajmy tylko, że potrafił poprawić ojca kiedy ten źle powiedział Levis'a (powiedział Levisa, a syn na to: Livajsa). No i czy taka nie jest w większości polska młodzież. Widzą tylko hip-hop, albo jakby tu zaje*** jakiegoś żyda, który jest za ŁKS-em.

"No dobra śpieszę się, lecę. No ale tato gdzie ty się kurwa spieszysz? No do domu się kurwa śpieszę. No to do domu się kurwa śpieszysz? No niby kurwa racja."

Charakerysyczną cechą Dnia Świra jest odliczanie Adasia przy codziennych czynnościach. Najczęściej do siedmiu.

"Długo się podcieram. Czasami wystarczy do czterech, albo do siedmiu, a czasami do 21, a czasami to nawet pół rolki zejdzie"

Tak samo jak w Nic śmiesznego Adasia wszystko i wszyscy denerwują.

"Co pani robi? No co, przecież pies musi gdzieś załatwić swoje potrzeby. To pod moim oknem musi je załatwiać. [po kilku minutach] Proszę pana, co pan robi? A sram jak pani pies!"

"[Adaś siada na kanapie. Niewygodnie mu, więc poprawia swoje spodnie wstając i siadając na przemian. I tak siedem razy. Później schodzi do sąsiada.] Halo, panie, HALO! [sąsiad pod prysznicem kąpie się, ale zaraz wychodzi] Przycisz pan to trochę, co? Ja bardzo lubię Chopina proszę pana, a Chopina należy słuchać głośno. Ja też bardzo lubię Chopina, ale nie muszę go słuchać wtedy kiedy pan. A do pana jak goście przychodzą to to ja wszystko słyszę, jak tam wszystko...chodzi. Chuj ci w dupie chodzi."

Te dwa filmy są idealne dla każdego. Pesymista odbierze część refleksyjną, a optymista powie, że są to wspaniałe, polskie komedie. Co ciekawe Koterski nie krytykuje tu (oprócz jednej sceny) polityków, rządu czy prezydenta, lecz jaki świat tworzą oni, ale także my. Jacy jesteśmy dla siebie obcy, niemili, wręcz jakby to powiedział Adaś: wkurwiający. Te dwa filmy są karykaturą polskiego społeczeństwa, ale także naszego otoczenia, w którym nie można zaznać spokoju, uciec od szarej codzienności. Podaję te wszystkie cytaty, bo tego filmu nie da się opowiedzieć, to trzeba zobaczyć. Na koniec jeszcze scena z Nic śmiesznego:

"[Adaś jest na przedmieściach i musi zadzwonić. Widzi budkę telefoniczną, ale sięga mu ona gdzieś do pasa. Mimo to wchodzi, podnosi słuchawkę na ekstra krótkim kablu i próbuje jakoś ustawić się w tej niewygodnej pozycji. Wszystko to oczywiście świetnie zagrane i nakręcone. Pada deszcz. Odbiera jakiś facet w eleganckim mieszkaniu i szlafroku] CZEŚĆ TU ADAM! Ooo cześć no co tam u ciebie, poczekaj tylko sobie fajeczkę znowu zapalę. MOŻE OD DESZCZU ZGASŁA? Co? Nic, nic. [przychodzi jakiś pies] Gdzie jest właściciel tego psa. A może to wilk jakiś z lasu? [później wilk zaczyna groźnie warczeć, a przestraszony Adaś ciąge go odgania i próbuje poprawić swoją pozycję w budce] SŁUCHAJ POTRZEBUJĘ PIENIĘDZY NA MÓJ FILM! Co? NA FILM! Jak to? BO FILM SWÓJ KRĘCĘ! No to na kiedy potrzebujesz te pieniądze, co? ZA TYDZIEŃ. Za tydzień? Nie to się nie da niestety. [po czym jeszcze kilka próśb i odmów] TO CHUUUJ CII W DUUPE, STAARY JA TU NA DEESZCZU, WIIILKI JAAKIEŚ. NIE TO NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!![Adaś odgryza słuchawkę od budki, wilk jęczy przestraszony, a ja próbuje nie popuścić w gacie.]

Michał Stoliński


|strona 9|