spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Equilibrium|

Kolejny film science - fiction. Czy ciekawy? To zależy od punktu widzenia. Pisząc recenzję "Equilibrium" nie sugerowałem się żadnymi innymi recenzjami, to tylko i wyłacznie moja w pełni subiektywna ocena. Przejdę od razu do rzeczy.

Equilibrium Fabuła: Na świecie panuje ustrój przypominający mieszankę komunizmu z monarchią absolutną. Oszukano ludzi, wmawiając im, iż wszelkie uczucia, np. miłość, gniew, strach są niebezpieczne i prowadzą do wojen. Aby je w pełni zlikwidować zostały stworzone specjalne oddziały milicji, której zadaniem jest zniszczenie wszystkiego, co może wywoływać jakiekolwiek uczucia. Jak się można łatwo domyśleć, główny bohater jest ich członkiem. I to jednym ze skuteczniejszych. Jednakże pewnego dnia wszystko ulega zmianie.

Motyw w fabule bardzo znany i często używany nie zaskakuje mnie w ogóle. Znowu mamy do czynienia z buntem przeciw panującemu ustrojowi i walką o własne poglądy. Pytanie tylko czy został on w pełnym stopniu wykorzystany. W zwiastunie filmowym wyglądało co całkiem ciekawie i zachęcająco. Podobno miałem zobaczyć mnóstwo scen walki i to takich w stylu "Matrix". Nie przekonywała mnie do końca słuszność decyzji w obsadzeniu w głównej roli Christiana Bale'a, którego popisy aktorsie miałem okazję podziwiać w żenującym "American Psycho" (żałosny film i żałosna gra Bale'a). Ale co tam! Może to była zwykła wpadka - wypadek przy pracy. Dam mu drugą szansę - niech pokaże, co potrafi. I było nieźle, naprawdę nieźle. Realistyczne zachowania, stworzenie charakterystycznej postaci, doskonała kreacja. Tylko, że film to nie tylko gra aktorów.

Realizacja: Początek całkiem, całkiem. Pozwala wczuć się w klimat całego filmu. Ale dalej... dalej jest coraz gorzej. Akcja przestaje być spójna, pojawiają się tzw. dłużyzny (nie jestem zwolennikiem zawrotnej akcji, jednakże tutaj mamy do czynienia z przegięciem w drugą stronę) i zupełnie niepotrzebne sceny, które nie do końca rozumiem po co były wstawione do filmu. To wszystko składa się na przeciętną produkcję. Ktoś może powiedzieć, że nie mam racji i "Equilibrium" jest świetne, oryginalne i powstaje zdecydowanie za mało tego typu filmów. Ja mogę zgodzić się jedynie z tą trzecią wypowiedzią - tego typu filmów jest naprawdę niewiele. Ale to nie znaczy, że z powodu braku niezłych filmów science-fiction mam zmniejszać swoje oczekiwania i kryteria oceniania. Nie! I powiem to szczerze, prosto z mostu! Film jest niezły i tylko niezły. Zawiodłem się cholernie. I tyle.

Equilibrium Otoczenie i efekty: W porządku. Żadnych większych zarzutów. Na szczęście nie przekombinowano i nie udziwniano niczego (zbytnio). A efekty? Nie było ich dużo i w sumie bardzo dobrze. Dlaczego, jeśli mamy do czynienia z filmem science - fiction to od razu kojarzy się nam on z dużą ilością efektów specjalnych? Nie każdemu, ale większości. "Equilibrium" pod tym względem nie szarżował i bardzo dobrze. Jeszcze by się zrobiła mieszanka "Matrixa" z "Solarisem"! A to oznaczałoby tylko jedno - KATASTROFĘ!!!

Podsumowanie: Już było! Można obejrzeć.

Ocena ogólna: 6-/10

PS. Impostor był lepszy.

Tyt. oryg - "Equilibrium"
Rok produkcji - 2003
Gatunek - science - fiction
Scenariusz - ???
Reżyseria - ???
Muzyka - ???
Obsada - Christian Bale i ???


Adrian "Borgia" Kurowicki
akurowic@zamoyski.edu.pl


|strona 6|