spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Cube|

CubeWszyscy w jakimś stopniu nienawidzimy systemu, nie lubimy rządu i przepisów, które nas ograniczają. Czujemy, że jesteśmy więźniami, że jesteśmy zamknięci w jakimś więzieniu, niezbadanym, zbyt zagmatwanym byśmy byli w stanie objąć go umysłem. Tak bywa, takie myśli nas czasem nachodzą, mamy jednak to szczęście, że pesymizm taki znika równie szybko jak przychodzi. A co by było gdybyśmy byli naprawdę uwięzieni? I nie mowię tu o jakimś tam zakładzie karnym.

Wyobraź sobie taką sytuację. Kładziesz się spać, zamykasz oczy, odpoczywasz w swoim pokoju, wszystko jest tak jak powinno być. Budzisz się, ale cóż to? Nie jesteś u siebie w domu, leżysz w jakimś jaskrawie oświetlonym pokoiku. Patrzą na ciebie oczy ludzi, których nie znasz, patrzą w taki sam sposób jak ty na nich. Starają się znaleźć odpowiedzi. Gdzie są? Co się dzieje? Dlaczego tu jesteście? Zaczynacie rozmawiać. Dowiadujesz się, że oni tak samo jak ty nie wiedzą nic o sobie nawzajem, ani o miejscu, w którym się znajdujecie.
Postanawiacie spróbować znaleźć drogę do wyjścia, przecież nie wytrzymacie długo siedząc na tyłkach. Na każdej ze ścian pokoju znajdujecie małe drzwi, prowadzące do kolejnych podobnych do siebie pokoi. Cóż robicie? Wchodzicie do pierwszego lepszego? Błąd! Jeden z was ginie, w pomieszczeniu, do którego starał się dostać zainstalowana była pułapka. Po jakimś czasie, po kilku próbach, po dogłębnych badaniach istoty waszego problemu. Dowiadujecie się paru ważniejszych założeń konstrukcyjnych budowli, z której macie nadzieje się wydostać. Otóż, z każdego pokoju jest 6 przejść, w pięciu z nich znajdują się pułapki tylko jedno jest bezpieczne. Zaczynacie, wymyślać różne metody na znalezienie tej właściwej drogi. Jest tylko jeden problem cały budynek to wielka kostka, labirynt, co ty na to?

Oto właśnie opisałem wam sporą cześć fabuły, która jest niesamowicie oryginalna, temu nie można zaprzeczyć. Jest również bardzo skomplikowana, mamy zagadkę, której nie potrafimy rozwiązać, mamy zagrożenie, mamy grupę obcych sobie ludzi, których jedyna szansa na przeżycie to kooperacja.

Słowo o twórcach. Bardzo dziwna sytuacja nieznany scenarzysta i nieznany reżyser tworzą dzieło, które musi obejrzeć każdy, kto lubi Science-Fiction. Mało tego angaż dostają aktorzy o niesłyszalnych nigdy wcześniej, nazwiskach. Żaden z nich nie zrobił kariery, wszystko wygląda jak wielka spadająca gwiazda, a jednak takie nie jest. Cube zostaje w pamięci, głównie, dlatego, że nikt jeszcze nie był w stanie go rozgryźć. Jedni twierdzą, że jest to metaforyczne ukazanie naszego życia i systemu (wśród nich jestem i ja). Inni uważają, że mamy do czynienia z obrazem świata, z punktu widzenia chorej na autyzm osoby. Domysłów jest wiele, każdy widz może wysnuć swoje. Co by tu zbyt dużo nie mówić, plusem jest doskonale zbudowane napięcie towarzyszące nam przez cały seansu, każde przejście do kolejnego tymczasowego lokum, to dobrze budowany stres. Kilka słów o minusach, ja zauważyłem tylko jeden, za dużo niezrozumiałej dla przeciętnego szarego widza paplaniny matematycznej. Jeśli jednak wiesz, co to jest liczba pierwsza powinieneś dać sobie z tym wszystkim radę. Jakieś tam wywody na temat połączeń w czasie i przesuwania się kolejnych kostek po osi x (czy jakoś tak;), możesz spokojnie puścić mimo uszu, do zrozumienia całości nie jest to potrzebne.

Podsumowując, dlaczego powinieneś zobaczyć tą produkcję? Odpowiedzi jest kilka, możesz np. chcieć zobaczyć jak zachowują się ludzie w klatce, co będą robić, jak okażą swoją prawdziwa naturę. Równie dobrze możesz chcieć dostarczyć sobie nieco intelektualnej rozrywki. Powodów może być wiele, jeśli jednak nie masz ochoty skupiać się na akcji ani tym bardziej zastanawiać się, "o co tu chodzi do diabła", zrezygnuj.

Ocena: 8+/10 (tyle ile powinien dostać przyzwoity film)

Odi
metalowy_Odi@poczta.fm


Dane:
Reżyseria: Vincenzo Natali
Scenariusz: André Bijelic, Vincenzo Natali, Graeme Manson
Gatunek: Thriller/ Science-Fiction
Czas trwania: 90 minut
Aktorzy: Nicole de Boer, Nicky Guadagni, David Hewlett, Wayne Robson
Data premiery (Polska): 1997


|strona 4|