| |
Tolkien a Sapkowski
Ostatnio tak się zastanawiałam: Tolkien a Sapkowski. Kto jest lepszy? Nawet gdzieś w
internecie była taka ankieta. Większość mówi, ze Tolkien. Ja, szczerze mówiąc, wolę Tolkiena, chociaż...
Wystarczy określić dwóch pisarzy "najlepszymi w gatunku", (czy tez jakoś podobnie) a już zaczynają
się dyskusje i dzielenie czytaczy na tych, którzy wolą jednego i na tych, którym bardziej odpowiada pierwszy.
W przypadku Sapka i Tolkiena jest to jednak całkowicie bez sensu - mają zupełnie różne style, a jedyne co ich
łączy, to to, ze ich książki należą do gatunku fantasy.
W książkach Tolkiena można znaleźć ucieczkę od rzeczywistości - w Śródziemiu wszystko jest albo piękne i
dobre, albo szkaradne i złe: są bardzo wyraźne kontrasty - coś, czego u nas nie ma. Myślę, ze Tolkien starał
się utworzyć taki właśnie swój wspaniały świat, inny od tego, w którym żyjemy. Chciał, żeby wszystko było
wyraźne jak w legendach. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki Tolkien przelał swoje myśli w książki. Jeśli ktoś
czyta je od tak sobie - dla akcji, to znajdzie tam ją i nic nie będzie go nudzić (chyba ze opisy, ale można je
pominąć). Ale znaleźć tam również można głęboki sens, zapisany miedzy wierszami, nigdy nie podany na tacy -
zmuszający do myślenia. To bardzo mi się podoba - nic nie pcha się w oczy, a jak ktoś szuka, to znajdzie.
Tymczasem Sapkowski pisze o wiele bardziej prosto, z dużą dawką realizmu i dystansem. Często zdarzają się
śmieszne dialogi, bohaterowie docinają sobie (u Tolkiena rzecz nie do pomyślenia), kontrasty blakną i wszystko
zlewa się w bezkształtną całość. Wydaje mi się, ze Sapek nie pisał sagi, aby ktoś mógł odnaleźć w niej coś,
czego mu brakuje, i nie aby stworzyć swoja utopię. Ten świat to nasz świat, cofnięty w czasie i z dodanymi
pewnymi detalami- takimi, jak magia, czy inne od ludzi inteligentne rasy... Chociaż nie - to właściwie nasz
świat, tylko w innym świetle. A jeżeli autor chce cos przekazać w swoich książkach, to wywleka to na środek i,
prosto z mostu, przekazuje za pomocą swoich bohaterów. Chcąc nie chcąc każdy czytacz musi je przełknąć i
wydalić - bo trawić nie ma czego - wszystko z góry narzucone i nie ma się nad czym zastanawiać.
Podsumowując: książki Sapka, względem książek Tolkiena maja to do siebie, ze niewiele dają - ulotną
przyjemność z czytania książki, wartkiej akcji i dobrych dialogów - dzieła Tolkiena również pobudzają
wyobraźnię i dają do myślenia. A porównywanie, kto jest lepszy, a kto gorszy jest podobne do porównywania zupy
pomidorowej i rosołu. Amen.
Renfri
|
|