| |
J.K. Rowling - "Hary Potter i Zakon Feniksa"
Pisanie o Harrym Potterze zawsze sprawia mi wielką trudność. Wydaje mi się bowiem, że jestem jedyną osobą, która na ocenia na trzeźwo ten cykl książekm fantasy (gderajcie, gderajcie, ale to JEST fantasy). Mam duże szczęście, że "Kamień Filozoficzny" wpadł mi, dość przypadkowo, w ręce pod koniec roku 2000, kiedy jeszcze niewiele osób słyszało o tej książce, a w krajach anglojęzycznych pojawił się właśnie "Prisoner of Azkaban". Zaczęto wtedy mówić o filmie na podstawie książki i jeszcze nie podejrzewałem, że tak to zmieni moją sytuację. To, co mnie poraziło, to moje podobieństwo do głównego bohatera. Też mam długie włosy i grzywka mi odstaje, a moja rodzina to wykapani Dursely'owie. Cieszyłem się, że ktoś wreszcie wyśmiał ten typ zachowania, cały czas myślący tylko o tym, żeby "być normalnym". Często sam kłóciłem się z ojcem (poniekąd - grubasem)o to, co to znaczy być normalnym. W dodatku książka była dość ciekawa i... no, miała jakieś takie - przesłanie. Poza płytą In Utero nic nie wpłynęło na moje życie tak mocno jak te z pozoru zwykłe, a dopiero po kilku przeczytaniach odsłaniające drugie dno, gadki Dumbledore'a. Pod względem czysto rozrywkowym było nieźle, ale bardzo zdziwiło mnie, że książka jest bardzo popularna wśród dzieci. Następne części były jeszcze lepsze i jeszcze mądrzejsze, my w szkole uwielbialiśmy autorkę Jane R., a potem... potem zaczęła się potteromania wśród małych dzieci... i w końcu musiałem szybciutko wpaść do księgarni i zapłacić, a gdy w drodze powrotnej otworzyłem na ulicy książkę, jakieś gówniary z podstawówki krzyknęły lekceważącym tonem: "Haary Pooteeer!!!" na całą ulicę. Niestety, ludzka głupota i niemożność myślenia na trzeźwo bardzo mnie denerwują. Tak więc nie byłem na filmach, nie jestem potteromaniakiem, ale ostatnie części cyklu uważam za jedne z najlepszych książek, jakie przeczytałem. Cóż... obawiam się, że nie ma wiele takich osób (ale Tytus Hołdys jest mądry!). Dobra, pora napisać coś o piątej części. Kiedy zobaczyłem otwarcie, przeraziłem się. 6-letnie dzieci w tiarach wrzeszczące, że kochają Harry'ego? Zgroza. Tak chciałem, żeby podeszła do mnie kamera i żebym mógł powiedzieć, co sobie myślę. Potem pokazują takiego grubasa w tiarze i tak się kształtuje charakter książki. Ludzie czytając ją mają już ukształowaną opinię. A ja nie, więc dziękuję Bogu za to, że Kamień Filozoficzny wpadł mi w łapy, bo dzięki temu doceniam wspaniałość omawianej tu serii.
OK, teraz napiszę coś związanego z tematem. "Zakon Feniksa" jest najdłuższą i zdecydowanie najlepszą książka serii. Jeśli pani Rowling utrzyma taki progres umiejętności pisarskich, to za kilka lat będzie jednym z najlepszych pisarzy w historii, a jej książki będą dziełami ze wszech miar wybitnymi. Najszybciej sprzedająca się książka w historii jest też zdecydowanie najbardziej dorosła. Taki 7-latek nawet w jednej dziesiątej nie zrozumie jej wspaniałości. Jeśli więc zobaczę jakiegoś maluszka uczącego się czytać na "Zakonie Feniksa" i twierdzącego, że to jego ulubiona książka... nie wiem, albo zapadnę się pod ziemię, albo zabiję... kogoś. Albo siebie. (Dlaczego świat jest taki głupi!?!?). Język trochę się zmienił, a głównym tematem jest biurokracja. I wojna. Co do biurokracji, Ministerstwo Magii zaczyna się panoszyć w świecie i... No, jak łatwo się domyślić, jest nowy nauczyciel obrony przed czarną magią i jest to kobieta. Przy okazji straszna suka. Jeszcze nigdy żadna postać z książki mnie nie zdenerwowała tak, jak ona. Ktoś tam może być niesprawiedliwy i złośliwy i w ogóle, ale ona... to coś więcej. Żeby ukazać kogoś tak okropnego trzeba być już naprawdę wykfalifikowanym pisarzem. Naprawdę trochę człowiekowi żal Harry'ego i w ogóle klimat robi się jakiś taki przygnębiający. Harry jest non stop zmęczony, wszystkie sprawy zostawia na ostatnią chwilę, coraz mniej ma czasu, szkoła daje mu się we znaki, biurokracja też, a dodatku Voldemort powrócił i to też stawarza "trochę" prblemów. Pytania w czasie książki kłębią się w głowie i choć na kilka z nich znajdujemy odpowiedź, to autorka nie musi już nic wymyślać, tylko po prostu skończyć serię a i tak ostatnie tytuły będą miały przynajmniej po 1000 stron. BTW: Wreszcie dokładnie dowiemy się, czemu Snape nienawidzi Syriusza, Lupina, Jamesa i przez to Harry'ego. Nasz bohater będzie miał niezłe zmartwienie, bo okaże się, że Snape może mieć rację. Innym tematem jest wojna. Cóż, właśnie uczymy się w gimnazjum o II wojnie światowej i to szczęście, bo analogii do Drugiej Wojny jest w książce tyle, że to nie może być przypadek. Nie pasuje mi jedynie rola ZSRR. Czyżby śmierciożercy mieli zabić Voldemorta? I w końcu najważniejsze przesłanie "Zakonu Feniksa". Konieczność wyboru między tym, co jest dobre, a tym, co łatwe. I to zwłaszcza w perspektywie rozmowy Harry'ego z Nickiem o tym, co dzieje się po śmierci. Tak, ta część jest niepokojąca. Mat Kat pewnie nie zauważy tego morału i rzuci książkę w kubeł, potteromani pewnie nie zauważą tego morału i będą ględzić, że książka jest fajna... Ech, ale ja mam szczęście, że KF wpadł mi w ręce przed potteromanią. Aha - ktoś zginie, i jest to chyba najmniej oczekiwana osoba. Nie, nie będzie to ani ktoś z rodziny Weasley'ów, ani Lucjusz Malfoy, ani nawet Dumbledore. Ta śmierć mocno komplikuje rozmyślanie, jak to wszystko się skończy. BTW: Marzę o takim zakończeniu: Walka wydaje się przegrana, Dumbledore walczy do końca swoich sił, ale w końcu pada martwy, a Harry żeby zabić Voldemorta musi poświęcić swoje życie... I giną obaj. To by było świetne zwieńczenie tej mądrej serii i biorąc pod uwagę rozwój kolejnych tomów, myślę, że Jane Rowling stać na coś takiego. Co poza tym? Wszyscy ekscytują się pierwszą randką Harry'ego, nie odkryję Ameryki, jeśli zdradzę, że z Cho Chang. Jednak kretyn wszystko zepsuje i w ogóle wątków romantycznych to tutaj nie ma. Nie wątpię, że tak pozostanie, bo przecież przeciętny wiek odbiorcy książek J.K.R. to około 10-11 lat i raczej spada niż wzrasta, dziwne, nie? Poza tym, jedna z ważnych postaci trafi do Azkabanu, ale nie na długo, bo... No, sami zobaczycie.
Niesamowicie się zdziwiłem Jane R., że kiedy wystraczyło napisać byle co, tylko żeby był Harry P., to ona pisze długą, doprawcowaną (a wszyscy naciskali na przyspieszenie premiery)i dodatku zdecydowanie najdoroślejszą książkę, w której jeszcze większą rolę odgrywa alegoria do sytuacji we współczesnym świecie. To niesamowite. Ona jest naprawdę mądra i... antykomercyjna (pamiętacie, jak długo opierała się stworzeniu filmu, nawet gdy zostałaby drugą najbogatszą brytyjką?). Małym sześcioletnim dzieciom nie zależy w ogóle na treści, więc będą zadowolone. Ja właśnie takiej książki oczekiwałem jak na mannę z nieba i jestem wniebowzięty. Natomiast antyfani (Mat Kat)będą musieli przyznać, że to najlepsza książka serii i mam w dupie, czy ją zrozumieją. Na koniec powinienem polecić książkę, ale... po co? Fani kupią, antyfani nie kupią, osoby, które mają poprzednie tomy (a to jest raczej konieczne do dostatecznego zrozumienia książki)chyba też, bo historia jest jednak bardzo interesująca. Ale mogę wyrazić moje zdanie - powieść wybitna, tego się nikt po komercyjnym sukcesie miłych książeczek dla dzieci nie spodziewałem. Ocena: *****
ogqozo
PS. Szacunek i podziw na Tytusa Hołdysa, założyciela strony www.harrypotter.prv.pl i inicjatora akcji "Uratujmy Harry'ego przed Coca-Colą". Cóż, nie udało się... ale na pocieszenie - Zakon Feniksa jest genialny. Jeśli to czytasz (wątpliwe...), proszę, napisz do mnie maila. Tak chciałbym spotkać kogoś, kto mnie rozumie w sprawie Harry'ego Pottera.
PS2. Podczas pisania tekstu słuchałem Nirvana - Incesticide. Płyta genialna, choć gorsza od In Utero, a ten Big Lon Now czy Hairspray Queen... Polecam!
|
|