Fakt TV


Dzień zapowiadał się strasznie nudno. Angielski, WOS, Utrzymanie zasobów budowlanych, dwa projektowania, konstrukcje budowlane i budownictwo. I wszystkie te lekcje ósmego stycznia, czyli w okresie wystawiania ocen (jak ja już wszystkie miałem wystawione). Po prostu tragedia :). Nic dziwnego, że z samego rana około dziewiątej przed szkołą poszedłem sobie do Starego Browaru kupić jakąś gazetę do poczytania. Kupiłem "Fakt". Szczerze Wam powiem, że nie myślałem, że kiedyś kupię tę gazetę. Już po reklamach było widać, że to czysty brukowiec szukający tanich tandetnych sensacji. Kupiłem go jednak dlatego, że był najtańszy :). Złotówka za siedem godzin "rozrywki"? Czemu nie :). Poza tym dodatkiem do tego Faktu był program telewizyjny, a że Prasa nie cierpi ostatnio na nadmiar tekstów postanowiłem, że zrecenzuję to gówno. O przepraszam, wypsnęło mi się ;)... to znaczy tę gazetę telewizyjną :).

Do "Fakt TV" podszedłem z wielką chęcią, ponieważ od dłuuuższego czasu miałem do czynienia tylko z "To&Owo", a jak wiadomo, trzeba też czasami zobaczyć, co tam u konkurencji słychać. Już po otwarciu gazety trafiłem na rubrykę "Mój tydzień w TV". Swój tydzień w TV opisywała Marta Wiśniewska (taka tancerka). W tym tekście przeczytałem taki oto urywek:

"(...) Ja na pewno chętnie obejrzę znakomitą amerykańską komedię "SHOWTIME" (...). Już ją raz widziałam i mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest świetna dla tych, dla których liczy się dobra zabawa i szeroki uśmiech(...)".

Szkoda, że pani Marta coś napisała na temat tego filmu, bo ten jej opis za bardzo zachęcający nie był. Nie można się jednak czepiać w gazecie tego, co napisał gość, gdyż tydzień później mogło już być lepiej, no nie? Kartkowałem zatem dalej... wywiady, plotki, wywiady, aktualności (o WOŚP i filmie "Klatka"), przyroda...

Na szesnastej stronie trafiłem wreszcie na dział, który mógł mnie zaciekawić. Dział ten zwał się "porady". No nieźle, pomyślałem sobie, porady związane z TV, czemu nie :). Przeczytałem pierwszą radę. Wiecie, o czym była? O tym, jak zrobić makijaż taki sam jak ma Salma Hayek. O kór... pomyślałem, taka porada w gazecie TV? Chyba ktoś tu jest nienormalny! Następna porada jednak miała zmyć ten blamaż. Wielki nagłówek głosił - "Tajemnice Teletekstu". No nic, zacząłem czytać...

"W tej gazecie (teletekście - przyp. GDF) znajdziesz wszystko. W dodatku za czytanie nie musisz płacić. Kluczem do świata telegazety jest przycisk z napisem "TXT" lub obrazkiem przedstawiającym telewizor na pilocie. Gdy go przyciśniemy, program telewizyjny znika, a w jego miejsce pojawia się strona z literkami i masą kolorowych elementów graficznych. To jest właśnie teletekst, zwany popularnie telegazetą."

Na myśl mi przyszło jedno - oni ze mnie chcą idiotę zrobić! No chyba, że to jest dział dla blondynek :P. Pominę tutaj poradę "Jak czyścić ekran TV", bo brzmiała ona mnie więcej tak: weź szmatkę i przetrzyj.

Po dziale porady ujrzałem dział "z życia". Tutaj była historia 48-letniej pani Małgorzaty i jakaś opowieść z karnawału. Artykuły jak z tandetnej i brukowej kobiecej prasy. Nie skomentuję ich, bo są one najniższych lotów (wierzcie mi) i szkoda mi czasu.

Dalej był już sam program. Około 40 kanałów. 13 znaczków oznaczających różne pozycje programowe (film, dla dzieci, rozrywka itp, itd). W sumie mało przydatna rzecz, bo nie sposób tych wszystkich znaczków spamiętać (no, chyba, że ktoś co tydzień z tego korzysta).

Przed każdym dniem były dwie strony przedstawiające najciekawsze programy (filmy, seriale, dokumenty), czyli pozycja jak w większości programów telewizyjnych.

"Fakt TV" ten posiada też jedną strasznie dużą wadę. {Jeszcze jedną? ;)} Wśród takich rubryk jak porady, z życia czy przyroda zabrakło rubryki o sporcie! SKANDAL! Każda szanująca się gazeta TV powinna taki dział posiadać. Chociaż mały kalendarzyk kibica by wystarczył... a tutaj tylko w zapowiedziach na każdy dzień znajdują się dwa malutkie okienka z najważniejszymi wydarzeniami.

Nikomu nie polecam "Faktu TV". Chyba, że chcecie zepsuć komuś dzień - to możecie mu podrzucić do plecaka, ale gazeta ta nie jest nawet warta tej złotówki. Chociaż nie... ona jest przecież "darmowa", ale i tak nie warto :), bo to pismo FAKTycznie jest bardzo niskich lotów!

P.S. Poza tym Fakt TV posiada tak dobrą okładkę, że się ona od razu podarła przy zszywkach od samego noszenia w plecaku! W żadnym wypadku nie wymagam od żadnej gazety (ani czasopisma!) tego, aby była(o) w twardej, wytrzymałej oprawie, ale okładka powinna być chociaż z trochę grubszego papieru niż cała reszta!

GDF
gdf@op.pl