FELIETON, czyli wywody nie do pojęcia Małego Księcia (odc.6)
Pierwszy raz od czasu, jak zamieszczam tu cykliczne felietony, nie miałem pomysłu, o czym mógłbym Wam napisać. Dwa razy zasiadałem już do komputera i dwa razy kończyło się to po kilku(nastu) zdaniach zaznaczeniem wszystkiego i wduszeniem klawisza Delete. Bo prawda jest taka, że bez natchnienia nie da się nic ciekawego spłodzić, bez skojarzeń proszę ;). Teraz jednak będzie inaczej :). To Coś potrzebne do napisania tego felietonu poczułem wczoraj po obejrzeniu pewnego filmu dokumentalnego. Aby to "wczoraj" mówiło Wam coś więcej, dodam, że była to środa 14.01.2004 roku o godzinie 22:35 na TVP2. To właśnie wtedy wyemitowany został dokumentalny film pana Sylwestra Latkowskiego pt. "Klatka".
Film opowiadał o chuliganach, zwanych też pseudokibicami, bijących się między sobą.
W zasadzie gdyby nie mój szkolny kolega, który już dużo wcześniej podniecał się tą produkcją, i dużo reklam w Dwójce i prasie pewnie bym nigdy nie obejrzałbym "Klatki". Ciekawość i opowiadania tegoż kolegi wzięły jednak górę.
Zważając na często pojawiający się przydomek reżysera Latkowskiego - "skandalista" i na zapowiedzi o wielkiej brutalności tego dzieła spodziewałem się filmu naprawdę ostrego i wręcz niesmacznego dla (zdrowego na umyśle) telewidza. Otrzymałem natomiast półtoragodzinny, NUDNY (nie bójmy się użyć tego słowa) dokument z powtarzającymi się tymi samymi kawałkami filmowymi ukazującymi bijących się chuliganów. Może nie były to te same fragmenty, ale były takie same. Jednym słowem kupa łobuzów bijących się ze sobą na tle lasu albo w klatkach. Latkowski uraczył nas też trochę starszymi wstawkami z ostrych burd stadionowych. Zdjęcia wykorzystane w tym filmie nie różniły się niczym od tych z wiadomości, albo różnych innych "interwencji" czy też "uwag". No, może oprócz tego kibica wymachującego swoim... ten tego, "narządkiem" albo tych gołych panów skaczących przy stolikach i wymachujących tymi swoimi małymi słonikami. Ale czy to miało być kontrowersyjne? Jeśli pan Sylwester Latkowski chciał za pomocą tego dokumentu stać się jeszcze bardziej kontrowersyjnym reporterem to mu coś się wyraźnie nie udało...
Z filmem tym jednak wiążą się też inne kwestie. Normalnym ludziom przypomniano, że ciągle nie mogą się oni czuć na meczach piłkarskich bezpiecznie, no, może raczej, że jakieś zagrożenie gdzieś tam ciągle może być. Nie można przecież tutaj zapominać, że ci cali chuligani wynieśli się już dawno temu do lasu :) i stadiony są mimo wszystko spokojniejsze niż kiedyś.
Po "Klatce" czekam teraz na inny dokument (niekoniecznie autorstwa pana Latkowskiego) pokazujący tych prawdziwych kibiców. Kibiców siatkarskich tworzących niezapomniane klimaty na meczach reprezentacji, kibiców skoków narciarskich (to dzięki nim konkursy w Zakopanem były najlepszymi konkursami Pucharu Świata zeszłego sezonu) i wszystkich innych kibiców, którzy kochają sport dla sportu, a nie dla zwykłego mordobicia. Ja natomiast jeszcze długo będę preferował model kibicowania domowego - to znaczy na fotelu z pilotem, piwkiem i chipsami w ręce analizując cały mecz od strony czysto sportowej, z replay'ami i zbliżeniami na twarze :). W zasadzie po męczącym dniu tylko o takim kibicowaniu marzę...
Mały Książę