Puchar Świata w skokach, Titisee - Neustadt 13-14.12.2003

Dzień I (13.12.2003)

Po zawodach w Kuusamo i Trondheim, w których główną rolę odegrał wiatr, przyszła wreszcie pora na Titisee - Neustadt. Organizatorzy zawodów w tym mieście już od dawna zapowiadali, że warunki atmosferyczne będą dobre do skakania. Jedyne, czego brakowało do szczęścia to śnieg, ale ten został przywieziony ze Szwajcarii.

Po piątkowych kwalifikacjach, które odbyły się w bardzo dobrych warunkach, byłem więc dobrej myśli, że wreszcie obejrzę normalny konkurs - bez wiatru, bez pękających gum i na dodatek z trzema Polakami, bo oprócz Małysza kwalifikacje przeszli także Tajner i Bachleda. Kwalifikacje wygrał Hannavald, więc, wierzcie mi, kiedy zasiadłem przed TV o 13:35 byłem wręcz podniecony, że zaraz się zaczną prawdziwe skoki i emocje związane z typową rywalizacją polsko-niemiecką.

Tylko możecie sobie wyobrazić, jaka wielka to była dla mnie niespodzianka, gdy transmisja znowu zaczęła się od stwierdzenia, że jest za duży wiatr i że skoków prawdopodobnie nie będzie. Przyszło mi wtedy tylko na myśl, że Najwyższy bawi się naszymi uczuciami ;).

Cała dzisiejsza transmisja to jedno wielkie pytanie - będą skoki czy ich nie będzie? Konkurs zaczął się jednak normalnie, zgodnie z czasem. Widzieliśmy przedskoczka, przedskoczka z kamerą na kasku i skok Niemca Stefana Pipera. Jak się jednak później okazało, to było na dzisiaj ze sportowych emocji wszystko :(. Szkoda, bo zawody miał komentować, nie pan Szaranowicz, a Krzysztof Miklas z gościem - panem Markiem Siderkiem. W sumie to ta dwójka komentowała zawody przez całe pięć minut ;), ale nie było ich prawie słychać, za to słyszeliśmy bardzo głośne "odgłosy" ze skoczni. Po tym krótkim czasie na chwilę wszystko w miarę ucichło i w tle było słychać jakiś głos (pewnie człowieka z obsługi technicznej): "bo ja tu chuja słabo słyszę" i chwilę po tym incydencie problemy z fonią się skończyły :).

W takim dniu jak dzisiejszy największą inwencją muszą się wykazać realizatorzy przygotowujący transmisję, ponieważ w sytuacjach, gdy konkurs jest co chwilę przekładany trzeba czymś zainteresować zdegustowanego telewidza ;).

Tym, jak zainteresować telewidza przez pierwsze 20 minut, martwili się komentatorzy. O 14:00 wydano komunikat, że zawody zostają przełożone o 30 minut. Po tej informacji zabawiał nas, już spod skoczni, Maciej Kurzajewski, który przez te pół godziny przeprowadzał wywiad z Markiem Siderkiem (który musiał przybiec ze stanowiska komentatorskiego :P ). W tym czasie był także skrót z zawodów z Kuusamo i Trondheim, a także z kwalifikacji do dzisiejszych zawodów. O godzinie 14:30 zapadła kolejna decyzja, że konkurs ma być powtórzony :) o godzinie 15:00. TVP w tym momencie puściło koncert Budki Suflera. O godzinie 15:00 konkurs został odwołany definitywnie, a więc skoków dzisiaj nie było :(.

Dzień II (14.12.2003)

Piękne plany były na dzisiejszy dzień. O jedenastej rano miała się rozegrać jedna seria konkursu wczorajszego (50 skoczków). Od trzynastej miały się odbyć kwalifikacje do konkursu dzisiejszego, a o czternastej miał rozpocząć się konkurs dzisiejszy, czyli niedzielny. Tyle planów. W rzeczywistości o godzinie jedenastej na skoczni był śnieg, deszcz, grad i wiatr, więc skoków nie było. Dwadzieścia pięć minut później zdecydowano, że zaczną się dopiero o 14. O tej godzinie definitywnie odwołano konkurs dzisiejszy i podjęto decyzję o rozegraniu konkursu wczorajszego. Trochę to pokręcone, ale w założeniu chodziło o to, aby wykorzystać piątkowe kwalifikacje. Dla nas to była dobra wiadomość, bo wyżej wspomniane kwalifikacje przeszło przecież trzech Polaków.

Zawody rozpoczęły się z trzydziestej belki, a nie dwudziestej siódmej, jak to było planowane. Ta decyzja miała zaważyć później na tym, że nie było drugiej serii. Czemu? Ponieważ po osiemnastu długich skokach zdecydowano obniżyć belkę o trzy miejsca i na drugą serię zabrakło czasu, gdyż skocznia w T-N nie ma oświetlenia (bo Niemcy nie wiedzieć, co to elektryczność ;) ).

Polacy dzisiaj wypadli dobrze. Tomisław Tajner zajął po skoku na odległość 116m 36 miejsce. Marcin Bachleda wylądował 2,5 metra dalej i zawody zakończył na 25 miejscu. Polak już drugi raz punktował w tym sezonie :). Nasz najlepszy skoczek Adam Małysz wylądował na 125 metrze, co dało mu 12 pozycję. Jest to bardzo dobre miejsce, bo czołówka pucharu świata skakała w gorszych warunkach i Polak w tym towarzystwie i tak był najlepszy. Taki na przykład Sven Hannavald, który wygrał kwalifikacje i był faworytem, zawody zakończył na 37 miejscu, czyli za Tomisławem Tajnerem! Pierwszą serię i całe zawody wygrał człowiek, który dostał najlepszy podmuch - Fin Tami Kiuru. Dzisiejszy, niedzielny konkurs został definitywnie odwołany.

Klasyfikacja końcowa niedzielnych, czyli sobotnich zawodów w Titisee - Neustadt:
1. Tami Kiuru FIN 136m 145,8pkt
2. A. Widhoelzl AUT 133,5m 140,8pkt
3. Janne Ahonen FIN 133,0m 139,9pkt
4. Anders Bardal NOR 133m 137,5pkt
5. B.E. Romoeren NOR 133,5 137,3pkt
12. Adam Małysz POL 125m 124,5pkt
25. Marcin Bachleda POL 118,5m 109,8pkt

Klasyfikacja generalna Pucharu Świata po czterech rozegranych konkursach:
1. Adam Małysz POL 211
2. Janne Ahonen FIN 188
3. Roar Ljoekelsoey NOR 188
4. Sigurd Pettersen NOR 156
5. V-M Lindstroem FIN 152
37. Marcin Bachleda POL 18


Transmisja.

Komentatorem tak jak wczoraj był Krzysztof Miklas. Pomagał mu pan Marek Siderek. Lubię Miklasa i słuchało mi się go naprawdę dobrze. Podpadł mi tylko raz, gdy przy skoku Kocha wspomniał, że Martin zdawał maturę w zeszłym roku. Człowiek siadając przed TV chce tu się od rzeczywistości oderwać i zapomnieć o problemach dnia codziennego, a tu tak przypomnieć mi o maturze musiał :). {Brutal, bez dwóch zdań ;).} No i jeszcze ten czeski skoczek Jan Matura, też powinni go na rok zawiesić ;). Wracając jednak do komentarza, najlepszy tekst dnia dzisiejszego to: "W zeszłym roku urodziło mu się dziecko,s sto dwadzieścia i pół metra". Duży był ten bobas, no nie ;).

Czas na słówko o realizacja dzisiejszych zawodów od strony TV. Na samym początku był przedskoczek z kamerą na głowie. Szkoda, że jak leciał to pokazywali go ze zwykłych kamer :/. Bardzo fajna była za to kamera zamontowana na ruchomej szynie równolegle do najazdu, aż do samego progu, która dosłownie goniła skoczka. Całkiem udany efekt.

Miły prezent też zrobili nam polscy realizatorzy, którzy po skoku każdego polskiego zawodnika pokazali w narożniku ekranu (w okienku) wywiad z nim. Prezent zrobił nam też Najwyższy, który ustabilizował wiatr na godzinę czternastą i skoki jednak się odbyły.

GDF