Puchar Świata w skokach, Trondheim 06-07.12.2003
Dzień I (06.12.2003)
Pierwszego dnia zawodów w Trondheim nie mogliśmy powiedzieć, że dopisywało nam szczęście. Mało tego, mieliśmy po prostu pecha!
Zaczęło się od kwalifikacji, których nie przeszedł żaden polski skoczek, nie licząc Adama oczywiście ;). Najbliżej zakwalifikowania się do "50" był młody Tajner. Zajął on 51 miejsce - do szczęścia zabrakło mu 0.1 pkt czyli 18 cm. Drugi polski skoczek, który już punktował w tym sezonie - Marcin Bachleda, zaliczył w kwalifikacjach groźnie wyglądający upadek. Na szczęście tylko się poobijał. Polskie akcenty na skoczni stanowili więc sędzia - Kazimierz Długopolski, reklama na plastronach wszystkich skoczków ("doskonałe mleko") i oczywiście Adam Małysz :).
Polak jako lider Pucharu Świata w I serii skakał ostatni. Trzeba dodać, że przyszło mu skakać w trudnych warunkach, bo było praktycznie bezwietrznie i nie było żadnego noszenia. Paranoja, no nie? Czy wiatr jest (Kuusamo), czy go nie ma i tak jest zawsze źle ;). Nie bałem się jednak o naszego skoczka, bo nie w takich warunkach Adam wygrywał. Jak się później okazało, nie to jednak miało być największym pechem dla Małysza dzisiejszego dnia. Gdy skoczek był na zjeździe (podczas I skoku), pękła mu gumka w goglach! (pewnie jakiś sabotaż ;P -dop. Mały Książę). Wytrąciło go to mocno ze skupienia i spóźnił trochę wybicie. Dzięki Bogu jakaś siła wyższa utrzymała te gogle na nosie Adama do momentu, aż wylądował, bo mogłoby to wyglądać strasznie nieciekawie. Jak na taką "przygodę" Polak i tak oddał dobry skok - 123 metry. Po pierwszej serii był 14. Serię wygrał Michael Uhrman skokiem na odległość 134m.
W drugiej serii znacznie skrócono rozbieg, co oznaczało dużo krótsze skoki. Polak mimo, że jeszcze był wytrącony tą nietypową przecież sytuacją oddał dobry skok na odległość 119 metrów i ostatecznie dzisiejsze zawody zakończył na miejscu dziewiątym (mimo to utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej). Zawody wygrał Norweg Roar Ljokelsoey, ponieważ swój drugi skok zepsuł najlepszy skoczek I serii - Uhrman. Michael oddał skok na 115,5 metra, ale Niemcy ten dzień i tak mogą zaliczyć do udanych, bo w pierwszej piątce zawodów znalazło się ich trzech skoczków.
Klasyfikacja końcowa sobotniego konkursu:
1. Roar Ljokelsoey NOR 130m 121m 254,3pkt
2. Jane Ahonen FIN 129m 121.5m 249,9pkt
3. Maximilian Mechler GER 130,5m 120m 248,9pkt
4. Sven Hannavald GER 124,5m 124,5m 248,2pkt
5. Michael Uhrman GER 134m 115,5m 246,6pkt
9. Adam Małysz POL 123m 119m 232,1pkt
Transmisja.
Przed rozpoczęciem transmisji ze skoczni przywitało nas studio w Warszawie. Prowadził je Bartosz Heller, a jego gościem był Łukasz Kruczek (Łukasza Kruczka to mam nawet autograf i Adama Małysza też, ale to tak na marginesie, no co musiałem sie Wam pochwalić :D )(Ja mam Wołoszańskiego i też się chwalę. Reakcja prawidłowa:) - dop. Zlotto;)) {To co, mam wyliczać, czyje mam autografy? ;)} Studio trwało pięć minut, ale rozmowy były ciekawe. Studio w przerwie było już znacznie dłuższe. Była w nim między innymi relacja z kwalifikacji (skoki innych Polaków) i rozmowy o pechu ;). Nie zabrakło także dyskusji o kadrze B, której Łukasz Kruczek jest drugim trenerem. Ostatni raz ze studiem połączyliśmy się już po samym konkursie, a dokładnie - po pokazaniu generalnej klasyfikacji pucharu świata. Był tylko jeden wywiad Macieja Kurzajewskeigo spod skoczni - na samym początku z trenerem Tajnerem.
Komentatorem był, tak jak tydzień temu, pan Szaranowicz. Tym razem bez kolegi ;). Najśmieszniejszy tekst pana Włodzimierza, jaki udało mi się dzisiaj wyłapać to "Pozycję miał ładną niczym dziadek przy najeździe" :). Denerwowała mnie za to jedna rzecz. Mianowicie czasem kamerzyści po prostu nie zdążali za skoczkiem! I jeszcze jedno - organizatorzy w powtórkach skoków puszczali taką wkręcająco-uspokajającą melodyjkę, która leciała mniej więcej tak - "ti ta ti to ti tu ti". Jeśli oglądaliście kiedyś zawody z Norwegii to pewnie wiecie, o co mi chodzi ;). Wracając jednak do tej melodyjki to mnie ona uspokajała i pozwalała wybaczyć kamerzystom ich błędy :).
Dzień II (07.12.2003)
Dokładnie o 13:45 na TVP1 przywitał nas w studio Bartosz Heller i jego dwaj goście - prezes PZN pan Paweł Włodarczyk i szef wyszkolenia PZN pan Marek Siderek. Prowadzący zaczął wypowiedź od konkretów, że prawdopodobnie konkurs się nie odbędzie. Po tym realizatorzy puścili nam wywiad z Hofferem, który wytłumaczył, że wiatr za duży i strasznie zmienny. Następnie połączyliśmy się z komentatorem Szaranowiczem, który przedstawił nam sytuację bliżej i wróciliśmy do studia. Po krótkiej dyskusji o 14:00 pan Heller się z nami pożegnał i to wsio. Zawody w Trondheim uważam za zamknięte :).
GDF