Ten art powinni przeczytać wszyscy ci, którzy mają zły dzień. Reszta niech przestanie czytać. Jeżeli się nie posłuchacie, wesoła mina może wam zostać na zawsze. Bo po tym arcie, ludzie stają się szczęśliwi. Serio! Ostrzegałem!!
No i co, jak humorek? Źle?? A cóż to się mogło stać? Dwója ze sprawdzianu? Mamusia nie chce kupić nowych spodni? Gierka nie chce się uruchomić? Nie możesz pójść na dyskotekę?? O rety... tragedia! Homer mógłby napisać o tym wspaniały epos, poemat Wergiliusza wycisnąłby łzy z oczu a Dante przechadzałby się z nim po twoim strasznym i niesprawiedliwym życiu... No już, otrzyj łezkę. Teraz czas, by życie znowu stało się różowe i szczęśliwe! I nie zrobię tego zdradzając ci tajniki hipnozy czy teleportacji. W sumie, nie zmienię nic. Świat zostanie taki jak wcześniej. No, koniec wyjaśniania, czas pocieszania (rymło się he he...).
Mówisz więc, że jesteś nieszczęśliwy\a? Jesteś tego całkowicie pewien? Na 100%? Zastanów się jeszcze raz. Przecież:
* Masz komputer lub chociaż dostęp doń, potrafisz go sprawnie obsługiwać,
* Możesz sobie pozwolić, na kupowanie pisma za 20 złotych lub też masz dostęp do netu.
* Masz czas na czytanie i granie,
* jesteś niegłupim\ą facetem/kobitą,
* potrafisz czytać i pisać,
Oto, co masz, co potrafisz i kim jesteś z tego co wydedukowałem. Niewiele bo niewiele, ale przynajmniej pewne. A teraz powiem ci kim nie jesteś. Nie jesteś:
* bezdomnym żyjącym z tego, co wyżebra,
* ojcem trojga dzieci z chorą matką, żyjących za 500 zł miesięcznie,
* grzebiącym po śmietnikach pięciolatkiem szukającym puszek i butelek,
* emerytem, który po długoletnim płaceniu składek dostaje g**** zamiast emerytuty,
* emerytem, którego właściciel mieszkania szczuje psami, żeby było miejsce dla innych,
* Koreańczykiem z północy (Północnokoreańczykiem?) który na śniadanko grzecznie szama trawę, a po południu leci na paradę ku chwale Kochanego Przywódcy (polecam "Defiladę"),
* Murzynem mieszkającym na południu USA,
* Murzynem mieszkającym na południu USA, przed którego domem płonie krzyż,
* Murzynem mieszkającym w RPA,
* Izraelczykiem, który stracił nogę podczas wybuchu w autobusie,
* Palestyńczykiem, który z plastikiem na brzuchu chce bronić swojej ojczyzny,
* irańską kobietą, która ma niesamowite wprost prawa i wolności,
* zgwałconą nigeryjską kobietą, którą można ukamenować,
* płodem, który nic nie zawinił, a nawet nie pozwolą mu się urodzić,
* niewinnie oskarżonym i skazanym na karę śmierci,
* Irakijczykiem, który już sam nie wie, czy jest lepiej, czy gorzej,
* Tajlandzką, 14-letnią prostytutką,
Prawda, że robi się cieplej na sercu?? Nic, tylko radość w człowieku wzbiera, że nie jest żadną z tych osób. No, zapomniałbym o jeszcze jednym punkcie. Jest dość prawdopodobne że:
* masz obie ręce i nogi, takoż inne organy w miarę sprawne
* masz oboje rodziców, którym udaje się jakoś połączyć koniec z końcem,
* nie masz jakiejś śmiertelnej choroby,
* nie masz białaczki albo epilepsji, albo innej, utrudniającej życie, choroby,
* masz kilku kolegów, z którymi możesz sobie swobodnie pogadać,
* rodzice mimo wszystko cię kochają, nie biją i starają się tylko o twoje dobro,
* nie jesteś zgwałconą 12-latką, która za 9 miesięcy spodziewa się "małego szczęścia",
* wogóle nie jesteś zgwałconą kobietą, której wszyscy mówią, że jest zdzirą i sama tego chciała,
* ślub weźmiesz nie z rozsądku, a z miłości,
* uczysz się w miarę dobrze, masz szansę na dobrą szkołę,
* mieszkasz tylko z najbliższą rodziną, dla każdego jest miejsce,
* masz dostęp do wolnej prasy telewizji itd.,
* nie musisz pracować mając 8 lat,
* nie jesteś wychowankiem domu dziecka, które ma jak ma,
* masz chłopaka i/lub dziewczynę, albo przynajmniej bliskiego przyjaciela płci odmiennej (pamiętacie "kobietę plci odmiennej":PP.),
* posiadasz zmysły wzroku i słuchu, a także umiejętność mowy.
* możesz wygłaszać swoje poglądy bez zahamowań,
* nie jesteś na żadnej "misji pokojowej",
* twojego domu nie zniszczyła żadna powódź ani klęska żywiołowa,
* nie doświadczasz gnębienia z powodu swojej rasy czy wyznania,
* nie jesteś od niczego uzależniony,
* nie musisz bać się każdego dnia o pracę, bo żadnej innej nie znajdziesz,
* nie siedzisz w więzieniu, nie siedziałeś, nie zamierzasz mieć konfliktów z prawem,
* nie jesteś blondynką (joke:)),
Jeżeli wszystkie powyższe punkty są zgodne z prawdą, powinieneś radośnie wybiec na dwór (w końcu masz na czym i nie musisz ciągnąć za sobą aparatury). Twoją twarz powinien pokryć uśmiech szczęśliwości, beztroskliwości, nieskrępowalności i innych inności. Powinieneś śmiać się, jak to ci dobrze i wygodnie. Co? Jeszcze nie wybiegłeś? Masz coś ważnego do zrobienia, bez czego całe życie może ci się spartolić? Nie możesz przejść planszy w Half-life'e? Tak. To dobry powód do zawalenia się życia... Nie wiem, jak sobie poradzisz... To okropne... Powinni ci przyznać rentę i zrobić program o tobie w Polszicie/buc(T)eVeNie...
A już trochę poważniej: Ludzie!! Życie jest cholernie piękne! Czasem daje w du... kość, ale nie można siedzieć w kącie i chlipać, jaki to ten świat niesprawiedliwy i okrutny. Albo się nim cieszcie, albo działajcie, by się zmienił!
Ach, zapomniałbym jeszcze o jednym. Nie jesteś także mną, człowiekiem, który napisał ten tekst. Człowiekiem, który nie na wszystkie powyższe punkty odpowie "tak". A mimo to człowiekiem bardzo z życia zadowolonym.
Khamul(dridarin@wp.pl)
v.v.v.v.v.
Ps. pisząc, słuchałem Nightly Gale "... and Jesus wept". Można sobie żyły pociąć...
ps2. Tekst dedykuje wszystkim narzekaczom (rzygać mi się przez was chce), a także wolontariuszom i działaczom fundacji charetatywnych (dzięki wam więcej ludzi może sobie powiedzieć: nie jest źle).
Ps3. A temu, kto pierwszy przyśle emila z bluzgami typu "Jak śmiesz obrażać Half-Life'a ty poje****cze!!" osobiście zrobię lewatywę moją osobistą, wielkiej mocy lampką nocną, i to przez GG!!!
[Vene: wprawdzie nie do końca zgadzam się ze wszystkimi wyżej wymienionymi punktami, ale muszę przyznać, że autor tekstu ma rację - nie narzekajcie, że życie jest ciężkie tylko dlatego, że coś się Wam danego dnia nie udało. Siedzicie w domu, popijacie herbatkę i czytacie AM... skoro stać Was na te drobne przyjemności to znaczy, że nie jest przecież aż tak źle.]