UnionJack oskarża tabloidy

• Przemyśl | Gregorius
(...) gazetka przepełniona do cna nagimi biustami, historyjkami o orgazmach - na łamach Action Maga grzmi UnionJack, wskazując na tak zwane brukowce. Wasza gazeta postanowiła nie pozostać obojętna na rzucane przez nich oszczerstwa.

W Action Magu numer 47 ukazał się artykuł autorstwa UnionJacka, w którym to autor śmiejący nazywać się inteligentnym człowiekiem oskarża Waszą gazetę o prymityizm. Bezpodstawne oszczerstwa, którymi zraża ludzi przede wszystkim do siebie, nijak się mają do rzeczywistości, a przedstawiane przez niego zarzuty to po prostu bzdury!

• GLANY

Powszechnie wiadomo, że autor szczyci się swym niecodziennym podejściem do rzeczywistości. Po śledztwie przeprowadzonym przez naszych reporterów okazało się, że okoliczności powstania artykułu są niezbyt jasne. Z jednej strony może być odbierany jako wyraz buntu, jednakże z drugiej, jak donoszą nasi informatorzy, ten szczeniacki wybryk mógł mieć swój początek w kilku butelkach taniego wina, często nadużywanego w kręgach fanów ciężkiej muzyki.
- Panie, chodzą w tych ciężkich mesztach z blachą, słuchają takiego jazgotu, to się we łbach przewraca! Za moich czasów, to kij i ciasne drzwi na taką bandę chuliganów! - mówi pan Stefan B. (74 l.).
- A teraz? Wolności im się zachwiewa. Słyszałam nawet, że na ostatnim ognisku to się popili i ludzi zaczepiali! - dodaje pani Eugenia B. (72 l.), sąsiadka, żona pana Stefana.
Podobnego zdania są okoliczni mieszkańcy. Opinia otoczenia jest taka sama - kryminogenny element nie ma prawa bezpodstawnie oczerniać Waszej gazety.

• AUTOR

- Interesuję się wieloma rzeczami - możemy przeczytać w ankiecie przez niego napisanej. Nasi uważni Czytelnicy na pewno zauważą, że w gazetach krytykowanych przez UnionJacka ma miejsce podobna sytuacja. Dzięki nam nasi Czytelnicy mogą zwiedzić świat seriali, przeczytać wstrząsające newsy z Polski i świata oraz poznać szczegóły życia politycznego. Dzięki nam oni mają się na baczności. Wierzymy zatem w inteligencję naszych prawdziwych Czytelników, dlatego zostawiamy osąd im. Redakcja zaś, mając na względzie przytoczony fragment ankiety i jakże szeroką rozpiętość tematyczną
naszej gazety mówi: jesteś taki sam hipokryto, więc nie ośmieszaj się!

• ACTION MAG

Komentowany przez nas teskt został zamieszczony w elektronicznym miesięczniku (!). My, doświadczeni dziennikarze, ubolewamy nad poziomem jaki prezentuje ten twór studenta dziennikarstwa, a zatem naszego przyszłego kolegi. Zastanawiamy się także, jakim prawem naczelny tegoż kloacznego magazynu zamieścił tekst godzący w dobre imię między innymi naszej gazety? Pozbawiony racji bytu, rozmijający się z prawdą, a przede wszystkim obrażający naszych Czytelników twór powinien trafić do kosza, nigdzie indziej! Jesteśmy zbulwersowani taką postawą i mamy nadzieję, że podobna sytuacja się nie powtórzy.

• CD-ACTION

Dziwi nas także postawa jednego z polskich czasopism komputerowych, które nie dosyć, że utrwala brutalne wzorce wśród młodzieży, to na dodatek na swych łamach wyraźnie wspiera anarchię poprzez zachęcanie do udzielania się w tym prymitywnym piśmie! Zgroza! Pozostaje jednynie mieć nadzieję, że przedstawiona przez nas sytuacja to jedynie wybryk.




I co z tego?

Tak... mimo tego, co napisałem powyżej, całym sercem popieram istnienie brukowców. Tak, drogi Panie Czytaczu. Jeśli, Panie Czytaczu, nie dałeś sobie spokoju z tym tekstem gdzieś przed tą poziomą linią powyżej, to znaczy że bystrzak jesteś. Kto wie, może nawet porozmawiasz z moim kwiatkiem doniczkowym?

Definicya tabloyda uczona

Pewno tak, ale w warcaby z nim nie wygrasz, bo jak wiadomo paprotki w warcaby grają wyśmienicie. Ale ja nie o tym miałem. Tabloid - słowo to, mimo że ze stołem nie ma za wiele wspólnego, a juz na pewno nie z popijawą, robi zawrotną karierę. Poza tym, brzmi dumnie. Potrafi unieść się gniewem, zazwyczaj brzmi jak cymbał brzmiący lub nawet miedź brzęcząca. Często szuka poklasku.

O dziwo! Znajduje go! Uważny Czytacz, zauważy, że skoro brukowiec jest jak cymbał brzmiący, to i cymbały go czytają. Patrzcie go, jaki mądry. A najlepsze jest to, że będzie miał rację. Niechże Cię gangarin Debrena przez łeb zdzieli - jestem cymbałem!
Dziwne to, bo nie uważam się za takowego . Co prawda, między uszami próżnia, jednak ogólnie, gdy patrzę w lustro, nie widzę podobieństwa do wszelakich instrumentów perkusyjnych. Ale ekspertem nie jestem.

Tabloyda grupa docelowa

Na czym to stoimy? Aha, nie jestem cymbałem. To już wiemy. Pora zatem sklasyfikować Czytacza brukowca. Jak powszechnie wiadomo, brukowiec rzecz święta i mimo, że amortyzatory niszczy, to trzeba z nim ostrożnie. A nuż trafisz na jakiś koci łeb?
Zwykły Czytacz, bądź raczej przeglądacz sięga po takie coś ze znudzenia bądź przyzwyczajenia. Oglądnie raz, poczyta ambitne artykuły i hajda z gazetą na sąd Boży okoliczne komary wzywać. Gorzej, jak się czyta z przyzwyczajenia cudzego.

Taki Gregorius dajmy na to przykładowo. Chłopak cokolwiek w miarę bystry, ale z pospolitego chłopstwa się wywodzący. Taki dajmy na to chłop, bynajmniej z Mazur, co słomą buty wypycha a do Kościoła filcaki co niedzielę pastuje, po inną gazetę nie sięgnie, jak po brukowiec. Nie miejmy mu tego za złe. Taki już jest. Chocby nawet był inteligentny, choćby paprotki w warcaby ogrywał, po tabloid od czasu (narodzin) do czasu (śmierci) sięgnie. Bo ojciec kupi. Co prawda, ponarzeka, że na to szkoda papieru, że lepiej by kompost dla paprotek zrobili. Ale... A to panienkę ładną znajdzie, a to się dowie, że w Scorpionsach na basie Polak od niedawna gra... I jakoś to leci.
Ważne też jest, że taki chłop junior kiesą nie potrząsa by oczy sycić. Tak, oczy. Czemu zatem nie Oglądacz, a Czytacz? Bo Oglądacz kupuje tabloid ze względu na zdjęcia i rysunkowe instrukcje, jak z rzeczoną paprotką w końcu wygrać. W bierki.

Polytyka a tabloyd

Całkiem inna sprawa, gdy weźmiemy pod uwagę politykę i samych polityków. Co prawda, ci jak powszechnie wiadomo z paprotkami to nawet w orła i reszkę przegrywają, jednak tabloidy są tworzone z ich przyczyny i dla ich uciechy.

Jakieś czternaście roków temu tatulo do szkoły mnie zapisał, cobym mu pomógł kiedyś areał buraków pastewnych obliczać i królików liczbę podawać co miesiąc, bo się choleryna mnoży jak szarańcza. Swoją drogą to wydaje mi się, że kapusta i marchew potrafią z powodzeniem zastąpić viagrę. Bo skąd niby tyle tych królików było?
Patrz, znowu z tematu zjechałem, jak imprezowicz po amfetaminie. W tejże szkole nauczyli mnie nie tylko areał i króliki liczyć. Pokazali konstytucję i kazali się do matury z WOSu uczyć. I wiecie co wyczytałem? Że:

Art. 14. Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.

Zawiasem (takim co się z olejem przez butelkę macał) mówiąc, nauczyli mnie również w warcaby grać. A co z tego wynika? Znaczy się z czternastego artykułu, nie z zardzewiałego zawiasu i warcabów którymi paprotkę tresuję...
A to wynika, że prasa jest czwartą władzą w państwie. Spróbujcie kandydować na sołtysa i z prasą wojnę prowadzić!

Traktatu uczonego o tabloydach pióra szlachetnego Watsjajamy finito

W kręgach władzy, jak wiadomo, w warcaby nie potrafią grać to i tabloidy czytają. Jaka władza, taki tabloid. A może odwrotnie? Tak czy inaczej, władza wywodzi się z ludu, więc tabloid jest jak społeczeństwo. A że w społeczeństwie są tacy, co chcą co innego czytać? Nie szkodzi. Jest jeszcze cała masa szaraków.

I co Ci, UnionJacku, przeszkadza, że takie ludziska po tabloid sięgają? A jak by takiego nie było? Jeszcze by zaczęli filcaki pastować na co dzień, tudzież tłumnie na rynki miejskie wyprowadzać kukułki z ruskich zegarów na spacer. Lub, co gorsza, do AM pisać!

Jeden niedouczony idiota w mojej osobie, czytający tabloidy na dodatek, Ci nie wystarczy? ;)


Gregorius
fishbone1@wp.pl


PS. A tak w ogóle, to tabloidy są naprawdę potrzebne - w wc ;).