|
UnionJack oskarża tabloidy • Przemyśl | Gregorius
I co z tego?Tak... mimo tego, co napisałem powyżej, całym sercem popieram istnienie brukowców. Tak, drogi Panie Czytaczu. Jeśli, Panie Czytaczu, nie dałeś sobie spokoju z tym tekstem gdzieś przed tą poziomą linią powyżej, to znaczy że bystrzak jesteś. Kto wie, może nawet porozmawiasz z moim kwiatkiem doniczkowym?Definicya tabloyda uczona Pewno tak, ale w warcaby z nim nie wygrasz, bo jak wiadomo paprotki w warcaby grają wyśmienicie. Ale ja nie o tym miałem. Tabloid - słowo to, mimo że ze stołem nie ma za wiele wspólnego, a juz na pewno nie z popijawą, robi zawrotną karierę. Poza tym, brzmi dumnie. Potrafi unieść się gniewem, zazwyczaj brzmi jak cymbał brzmiący lub nawet miedź brzęcząca. Często szuka poklasku. O dziwo! Znajduje go! Uważny Czytacz, zauważy, że skoro brukowiec jest jak cymbał brzmiący, to i cymbały go czytają. Patrzcie go, jaki mądry. A najlepsze jest to, że będzie miał rację. Niechże Cię gangarin Debrena przez łeb zdzieli - jestem cymbałem! Dziwne to, bo nie uważam się za takowego . Co prawda, między uszami próżnia, jednak ogólnie, gdy patrzę w lustro, nie widzę podobieństwa do wszelakich instrumentów perkusyjnych. Ale ekspertem nie jestem. Tabloyda grupa docelowa Na czym to stoimy? Aha, nie jestem cymbałem. To już wiemy. Pora zatem sklasyfikować Czytacza brukowca. Jak powszechnie wiadomo, brukowiec rzecz święta i mimo, że amortyzatory niszczy, to trzeba z nim ostrożnie. A nuż trafisz na jakiś koci łeb? Zwykły Czytacz, bądź raczej przeglądacz sięga po takie coś ze znudzenia bądź przyzwyczajenia. Oglądnie raz, poczyta ambitne artykuły i hajda z gazetą na sąd Boży okoliczne komary wzywać. Gorzej, jak się czyta z przyzwyczajenia cudzego. Taki Gregorius dajmy na to przykładowo. Chłopak cokolwiek w miarę bystry, ale z pospolitego chłopstwa się wywodzący. Taki dajmy na to chłop, bynajmniej z Mazur, co słomą buty wypycha a do Kościoła filcaki co niedzielę pastuje, po inną gazetę nie sięgnie, jak po brukowiec. Nie miejmy mu tego za złe. Taki już jest. Chocby nawet był inteligentny, choćby paprotki w warcaby ogrywał, po tabloid od czasu (narodzin) do czasu (śmierci) sięgnie. Bo ojciec kupi. Co prawda, ponarzeka, że na to szkoda papieru, że lepiej by kompost dla paprotek zrobili. Ale... A to panienkę ładną znajdzie, a to się dowie, że w Scorpionsach na basie Polak od niedawna gra... I jakoś to leci. Ważne też jest, że taki chłop junior kiesą nie potrząsa by oczy sycić. Tak, oczy. Czemu zatem nie Oglądacz, a Czytacz? Bo Oglądacz kupuje tabloid ze względu na zdjęcia i rysunkowe instrukcje, jak z rzeczoną paprotką w końcu wygrać. W bierki. Polytyka a tabloyd Całkiem inna sprawa, gdy weźmiemy pod uwagę politykę i samych polityków. Co prawda, ci jak powszechnie wiadomo z paprotkami to nawet w orła i reszkę przegrywają, jednak tabloidy są tworzone z ich przyczyny i dla ich uciechy. Jakieś czternaście roków temu tatulo do szkoły mnie zapisał, cobym mu pomógł kiedyś areał buraków pastewnych obliczać i królików liczbę podawać co miesiąc, bo się choleryna mnoży jak szarańcza. Swoją drogą to wydaje mi się, że kapusta i marchew potrafią z powodzeniem zastąpić viagrę. Bo skąd niby tyle tych królików było? Patrz, znowu z tematu zjechałem, jak imprezowicz po amfetaminie. W tejże szkole nauczyli mnie nie tylko areał i króliki liczyć. Pokazali konstytucję i kazali się do matury z WOSu uczyć. I wiecie co wyczytałem? Że: Art. 14. Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Zawiasem (takim co się z olejem przez butelkę macał) mówiąc, nauczyli mnie również w warcaby grać. A co z tego wynika? Znaczy się z czternastego artykułu, nie z zardzewiałego zawiasu i warcabów którymi paprotkę tresuję... A to wynika, że prasa jest czwartą władzą w państwie. Spróbujcie kandydować na sołtysa i z prasą wojnę prowadzić! Traktatu uczonego o tabloydach pióra szlachetnego Watsjajamy finito W kręgach władzy, jak wiadomo, w warcaby nie potrafią grać to i tabloidy czytają. Jaka władza, taki tabloid. A może odwrotnie? Tak czy inaczej, władza wywodzi się z ludu, więc tabloid jest jak społeczeństwo. A że w społeczeństwie są tacy, co chcą co innego czytać? Nie szkodzi. Jest jeszcze cała masa szaraków. I co Ci, UnionJacku, przeszkadza, że takie ludziska po tabloid sięgają? A jak by takiego nie było? Jeszcze by zaczęli filcaki pastować na co dzień, tudzież tłumnie na rynki miejskie wyprowadzać kukułki z ruskich zegarów na spacer. Lub, co gorsza, do AM pisać! Jeden niedouczony idiota w mojej osobie, czytający tabloidy na dodatek, Ci nie wystarczy? ;) Gregorius fishbone1@wp.pl PS. A tak w ogóle, to tabloidy są naprawdę potrzebne - w wc ;). |