Jestem w Idolu. Część I

 

Przedstawiam wam art, w którym przedstawię wam wielką przygodę mojego kolegi, który odważył się wystąpić w Idolu. A ha jeszcze jedno nie chciał, aby ujawniać jego imienia i nazwiska, więc napiszę jego pseudo: Jelcyn. Zatem czytajcie:

 

Obudziłem się patrzę w lustro ta twarz musi zrobić karierę w show biznesie. Wybrałem karierę muzyczną. Wszyscy moi znajomi mówią w kółko o Idolu, jaki on jest wspaniały i promuje młode gwiazdy. Więc postanowiłem w nim wystąpić, ale przed wysłaniem, sms oglądnąłem sobie ten program. Lewelka, wow powiedziałem, gdy zobaczyłem jak jury objeżdża wszystkich uczestników a w szczególności ten Kuba Wojewódzki. Teraz byłem przekonany w 100% muszę w nim wystąpić. Gdy wszystkim powiedziałem, jaki mam zamiar nie brali tego na poważnie a wręcz śmiali się pod nosem mówili, że ja ze sobą nic nie reprezentuje. A figa z makiem ja i tak wystąpię na przekór wszystkim. Na początku najważniejszy wybór, co ja zaśpiewam. Po wielu nie przespanych nocach wreszcie wybrałem piosenkę w stylu metalowym (a, co jak szaleć to szaleć) Linkin Park „In the end”. Okey piosenkę umiem sms wysłany no to teraz czekam na przesłuchanie, które ma się odbyć w Warszawie.

Jest wreszcie ten dzień, na, który czekałem całe swoje życie. Przesłuchanie. O w mordę ile wiary. Po dwóch godzinach spędzonych w upale musiałem wypełnić formularz zgłoszeniowy (jak ja nienawidzę biurokracji) a następnie nadali mi numer uczestnika. Po wejściu do wielkiego gmachu gdzie odbywało się przesłuchanie ujrzałem kilka tysięcy osób, którzy jak ja próbują się odbić od dna i spróbować zrobić karierę. Usiadłem na krześle i powtarzając słowa piosenki czekałem na swoje pięć minut. Pomimo, że wszyscy byliśmy zmęczeni atmosfera była naprawdę nie do opisania wszyscy nawzajem się szanowaliśmy, czyli nie można było odczuć miedzy nami rywalizacji. Gdy tak siedziałem widziałem wiele osób, którzy byli naprawdę szczęśliwi, że udało im się przejść do następnej tury a na niektórych twarzach można było zobaczyć rozpacz. Ale taka jest prawda ten program poszukuje osób, którzy naprawdę umieją śpiewać i trzeba się liczyć, że nie każdy z nas może zostać gwiazdą. Wygrają tylko najlepsi. Dużo wtedy myślałem czy nie zrezygnować, ale jakoś przełamałem tą myśl. Jest godzina 24:00 a jeszcze przedemną około 20 osób. Czuje narastający strach przed wystąpienie, ponieważ zaraz moja kolej. No i stało się ktoś przeczytał mój numer. Wstałem i ruszyłem w stronę drzwi wtedy wszyscy obecni tu na sali życzyli abym powalił wszystkich na kolana. Teraz opiszę, co się stało po wejściu do pokoju przesłuchań:

Dzień dobry wszystkim- powiedziałem wszystkim znajdującym się na sali. Oczywiście odpowiedzieli.

Co nam zaśpiewasz?- Zapytał Kuba W.

Linkin Park „In the end”- grzecznie odpowiedziałem

No wreście coś nowego- odpowiedziała Alicja Z.

No i stało się ta tak długo oczekiwana chwila wystąpienia przed profesjonalnym jury zaczęła się. Gdy skończyłem śpiewać z zaciekawieniem czekałem, co powiedzą.

Jesteś jak petarda wybuchnie a potem czuć zapach spalonej gumy, ale ten zapach coś ze sobą niesie. Jestem na tak- powiedział Kuba W.

Wiesz, co lepiej się ciebie słuch niż się na ciebie patrzy. Powinieneś popracować nad swoim wyglądem oprócz tego wszystko było w porządku- odpowiedział ochoczo Robert L.

Masz małe problemy z intonacją głosu, śpiewałeś stanowczo za nisko- powiedział Jacek C.

To twój szczęśliwy dzień w twoim życiu przechodzisz do drugiego etapu Idola- powiedziała Alicja Z.

Podziękowałem wszystkim i wybiegłem z wielką radością z pokoju przesłuchań.

 

I to by było na koniec w tej części relacji mojego kolegi w uczestnictwie w pierwszym castingu na Idola. Chcesz wiedzieć, co się działo dalej zapraszam was do przeczytania kolejnej relacji w następnym numerze ActionMag.

 

PS. Do zobaczenia za miesiąc. Pa!!!

PS 2. Sorry za wygląd strony, ale mi się strasznie spieszyło.

 

Przemysław Łysko

 02 stycznia 2004