Dlaczego kwiaty pachną...
Gęsta mgła otaczała mnie ze wszystkich stron. Oblepiała ciało moje. Wsiąkała wewnątrz mnie i mroziła wszystkie myśli. Czułem jak gęstnieję od środka i staję się soplem lodu. Powoli, kawałek po kawałku zanikałem. Tak jak miasto ginęło we mgle. Ubranie stało się mokre i przylepiło się do ciała. Ruszyłem przed siebie. Gdzie jestem? Jakaś osoba przede mną...
- Przepraszam, gdzie ja jestem?- zapytałem.
Dziwne spojrzenie przechodnia uderzyło we mnie. Po chwili otworzył usta i szepnął...
- Dlaczego kwiaty pachną?
Milczenie. Odszedł smutny w swoja stronę. On też czegoś szuka.
Kwiaty... czemu pachną? To jego pytanie...
Gdzie jestem? Dziwna kraina w której tylko mgła i cienie są wokoło. Kolejny cień. Kolejna szansa na odpowiedź...
- Przepraszam... gdzie ja jestem?
- Dlaczego kwiaty pachną?
- Nie rozumiem...
Znowu rozczarowanie w oczach. Odeszła.
Czemu znowu to pytanie? Czemu pachną... czemu? Bo to są kwiaty... Musza pachnieć. Takie ich zadanie. A gdzie ja jestem? Czemu się pytam o to? Bo musze...? Czy to moje zadanie?
Kolejny cień zamajaczył przede mną. Spojrzałem na niego. Kobieta.
- Kwiaty pachną bo takie ich zadanie...- szybko powiedziałem.
Zdziwienie odmalowało się na twarzy kobiety. Po chwili jednak zamknęła oczy i powiedziała:
- Nie może to być ich zadanie... to było by zbyt proste... banalne...
Rozczarowanie. Więc to coś innego musi być... czemu kwiaty... czemu...
W myślach przypomniałem sobie jak to jest gdy kwiaty pachną. Piękna pogoda. Łąka. Miłość. Radość. Kwiaty... pachną... I ona. Rozmowa szeptem...
- Czujesz jak kwiaty pachną?- zapytała.
- Czuje... to dla ciebie...
- Dla nas. One pachną bo ludzie się kochają.
- Pachną miłością.
- Kwitną dla nas... świat jest piękny...
Cała łąka w kwiatach. I my po środku. Mali, brudni ludzie w świecie piękna. Turyści w krainie szczęścia. Czuję jak pachną...
Czuję...
Mgła. A ta kraina? Nie ma słońca. Nie ma piękna. Nie ma kwiatów. Nie ma nic... Dlaczego pachną? Dlaczego nie pachną tutaj? Bo nie ma miłości...?
Mężczyzna.
- Dlaczego kwiaty pachną?
- Nie pamiętasz już dlaczego?
- Nie...
- Macie tu kwiaty?
Wskazał mi jakiś kierunek i odszedł. Ruszyłem tam. Wielki, lodowy plac. Pełno cieni. Stają nad czymś i płaczą. Wokoło słychać ciągle jedno pytanie... „Dlaczego kwiaty pachną?” wypowiadane przez setki osób. Szeptem, krzykiem... powoli, wolno...
Przepchnąłem się przez tłum. I zobaczyłem. Jeden mały kwiatek nad którym wszyscy stali... Malutki i marny. Wyblakły. Umierający. Setki pustych oczu skierowanych na niego. I jedno pytanie... Odgłosy wciąganego powietrza. I westchnienia rozczarowania. Dlaczego...
Brak światła. Brak ciepła. Brak wszystkiego...
Z każdą sekundą kwiat staje się coraz mniejszy i marniejszy.
- Czy to ostatni?
- Ostatni... nie ma więcej...
- Ten nie pachnie... czemu?
- A dlaczego kwiaty pachną?
- Bo...
Przerwała mi. Jedna osoba z setek podeszła do kwiatka i uklękła. Ona... Tyle lat poszukiwań i znalazłem ją tutaj. Podbiegałem. Złapałem w ramiona.
- Kwiaty pachną bo kochamy się...
- Tak...
Jedna łza popłynęła po jej policzku i spadła na kwiat. Spojrzałem na niego. Powoli zaczął odzyskiwać kolory. Mgła zaczęła rzednąć. Lód zaczął się cofać...
- Kochaj mnie... dla kwiatów...
- Będą pachnieć dla nas...
Zapach kwiatów. Łąka pod nami... I znowu ten sam świat. Gdzie jestem? U siebie... w miejscu gdzie kwiaty pachną...
Ps. When you were young and your heart
was an open book
You used to say live and let live
You know you did
But if this ever changin' world which we live in
Makes you give in and cry
Say live and let die
“Live
and let die” Guns N’ Roses
Dla mojej przyjaciółki Morphii... dzięki za wszystko...