..... oglądałem kiedyś (dzięki mojemu bratu) Bar Bez Granic i...... uśmiałem się jak nigdy w mym potępionym życiu!!! Teraz wiem, że jeśli ktoś cierpi na chroniczną chandrę to powinien to oglądać (jest to jedyne wypróbowane przeze mnie lekarstwo). I nie mówię tego ze względu na to, że jestem jakimś cieciem, który nie ma co robić tylko oglądać takie komercyjne i płytkie programy (osobiście uważam TEN za samo dno!).....
.... napisany poniżej tekst zrozumieją TYLKO te osoby, które choć raz oglądały Bar i mniej więcej kojarzą występujących uczestników. Tak więc nie przedłużam już więcej i przedstawiam wam jeszcze jeden tekst z mojej potępionej prozy, a mianowicie jeden z odcinków Baru, który ze względu na ostre słowa i psychodeliczny klimat nie został pokazany na antenie Polsatu..... (dla ułatwienia dodam, że akcja rozgrywa się po odpadnięciu Pawła i tej grubej, jak jej tam było... aha Amandy) a było to tak......
... był piękny, słoneczny sobotni poranek. Uczestnicy spali w oparach alkoholowego upojenia po wczorajszej piątkowej bibie, którą urządzili jak zwykle przed gorącymi krzesłami. Przez grobową ciszę dało się słyszeć pracę operatorów kamer za szybą, którzy zrobili sobie integrację.... W domu (jak zwykle z rana) panowała harmonijna atmosfera, która zagłuszana była jedynie przez pierdy i chrapanie Krzyśka, który dostawał wzdęć jak tylko zmieszał tabletki od bólu głowy z alkoholem. Jednak nie licząc tych niedogodności cały dom spał jak zabity.... no może oprócz TingTing, która nie była alkoholiczką, jak reszta grupy. To ona jako pierwsza obudziła się tego ranka.
- Ja chcieć jeśfć - powiedziała z zupełnie polskim akcentem. Po tym zdaniu nie mówiła już nic więcej (i dobrze..) i poszła do lodówki. Lecz pech chciał, że poślizgnęła się na jednym, z wczorajszych rzygów, którego autorem był niewątpliwie Leszek. TingTing, która go nie zauważyła w jednej chwili wykonała poczwórne salto w przód i jedno w tył (oglądała jeden z hitów kinematografii z wybrzeża Kości Słoniowej -Mortal Kombat). Już prawie udało jej się odzyskać równowagę, gdyby nie pewna rzecz, a mianowicie wózek chorego Krzysia, który wyrósł niejako spod ziemi, a przez który Ting uderzyła z taką siłą w posadzkę, że złamała sobie kark i zaczęła dostawać drgawek, które powtarzały się falami... tak oto zakończył się ten dzień dla Ting. Reszta uczestników spała dalej jak zabita.
Drugi z kolei obudził się Damian, znany pod pseudonimem AbdulWisiMuLacha ..... sorry błąd, znany pod pseudonimem AbdulŚciema, gdyż nie podał twórcą Baru swojego prawdziwego wieku, ani tego, skąd pochodzi (niewątpliwie z Etiopii lub Azji). Damian jak przystało na True (ang. Prawdziwego) Fakira, nie mógł zacząć poranka tak sobie. On musiał przywitać się z każdym krzesłem w domu bo jak uważał: Każde z krzeseł ma swoją duszę... Potem MUSIAŁ, powtarzam -musiał iść się umyć bo wiedział, że Bar ogląda 666 milionów widzów, którzy nie będą przychodzić po złote rady do brudasa. Tak więc jego przebiegła myśl przerodziła się w czyn i poszedł do łazienki oddać mocz, ulepić brązowego misia i umyć się. W momencie kiedy Damian trzasnął drzwiami od łazienki obudził tym samym Leszka, który jak wiadomo jest hipochondrykiem.... kurde znowu błąd, jest cholerykiem. Jednak Leszek w porównaniu do Damiana celebrował życie wczoraj i robił to tak intensywnie, że w głowie czuł totalny harmider, a w buzi miał przysłowiowego "kapcia". Stan dodatkowo pogarszał fakt, że Leszek nie miał siły umyć nóg i z tego powodu w pokoju unosił się dodatkowy kwaskowy, nieprzyjemny zapach. Wiadomo jednak, że Leszek jako przywódca grupy nie jest w ciemię bity. Szybko i ociężale podniósł się z wyrka, puścił kontrolnego pawia, który rozpłynął się na sąsiedniej ścianie po czym wstał i poszedł do kuchni. Gdy zobaczył, że na podłodze leży Ting, która poślizgnęła się na bełcie stanął jak wryty.
-Ej Ting, co jest, czemu się tak telepiesz?! Musisz przestać tyle pić bo nie jesteś żadnym zawodnikiem.... Ej Ting.... -Leszek jednak nie dokończył swojego wywodu bo usłyszał, że w łazience ktoś się myje. -Ciekawe czy to Magda? Ciekawe czy jest topless? -pomyślał po czym na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech. Leszek skierował swe kroki do łazienki.
Gdy znalazł się w środku ogarnęła go tak gęsta para, że nie mógł nic zobaczyć.
-Magda to ty?... -powiedział pół szeptem, gdyż dostrzegł jakąś sylwetkę pod prysznicem. Pomyślał, że nie ma sensu prowadzić jakiejkolwiek rozmowy i wszedł pod prysznic. Gdy był tuż koło Damiana (o czym nie widział) spojrzał odruchowo do góry czy kamery go filmują i.... dostał po oczach gorącą wodą, co sprawiło, że wszystko co widział rozmazywało się w jakieś bohomazy. Leszek myśląc, że Damian to Magda zaczął go smyrgać po nodze.
- Magda, ale masz owłosioną nogę... -wyszeptał.
- I pupę też masz owłosioną.. -pomyślał.
W tym czasie Damian poczuł, że ktoś maca go po dupie....
Po Leszku obudziła się Edyta, która w pozycji horyzontalnej leżała przy swoim łóżku. Gdy otworzyła swoje przekrwione oczy i wytarła zalegającą w kontach ust ślinę powiedziała: WODY!!! -gdyż była na wielkim kacu, który powodował totalną pustynię w jej organizmie. Nie czekając żeby dogonił ją kac pobiegła do kuchni, chwyciła butelkę jakiegoś alkoholowego płynu, który jakimś cudem został po wczorajszej jeździe i szybkimi haustami poczęła go sączyć.
..... gdy była w połowie butelki usłyszała głuchy krzyk i zobaczyła wybiegającego z łazienki gołego Damiana, który był tak przestraszony jakby przeleciał go pies z budą. Jego krocze skurczyło się do rozmiaru główki od szpilki, a on sam darł się w niebogłosy..... Krzyk ten obudził pozostałych uczestników domu. Frytka obudziła się w wannie, Agnieszka T. Spała na stole bilardowym z kijem między nogami, Maciek wstał z trawnika przed domem, Iwony G. Niestety nie było bo była na treningu, a Krzysiek, któremu opaska i czapeczka spadły na oczy krzyknął: łOTS AP MEN?! I zabolały go nogi....Edyta nie dowierzając w widok jaki miała przed oczami uciekła do pokoju. Damian poszedł trochę zmieszany medytować na tarasie przed domem, a reszta domowników udała się do kuchni żeby zabić czymś kaca. Tylko Leszek nie wyszedł z łazienki. Zamknął się w niej i zaczął myć język i palce....W taki oto sposób rozpoczął się ranek w Barze Bez Granic.....
.....T...H...E E...N... D.....
ALCOHOL & HEADBANGING FOR SATAN FOREVER !!!
Czarny Kasztelan -Vampir Kury -Supreme Vampiric Evil
Kontakt do mojej Krypty: vampirkury@wp.pl
...swoją drogą zastanawiam się, czy ten tekst się ukaże? ... pożyjemy, zobaczymy....
...... do zobaczenia na sądzie
ostatecznym......