....w Barze panowała iście odlotowa jazda. Dj. Sedes serwował takie przeboje jak: zasiali górale mak, Jolka, Jolka , przeżyj to sam, a także zeszło dwuletni przebój HEJT MI BEJBI ŁAN MOR TAJM.....
Pierwszy w Barze pojawił się Leszek, którego pozostali uczestnicy zobaczyli, jak leżał w swoich wymiocinach pod zlewozmywakiem. 
-Musimy mu pomóc -odparł Maciek.
-No.... -westchnęła Edyta
-Help him men -powiedział Krzysiek, któremu czapeczka osunęła się na oczy, powodując chwilową utratę wizji. Nie czekając dłużej Maciek z Edytą z wielkim trudem podźwignęli Lecha.
-ŁER EM AJJJJJjjjjj.... -powiedział Leszek, gdy świeża krew uderzyła mu do głowy. 
-Jesteś w barze -odpowiedziała Edyta -Szybko musisz wytrzeźwieć bo idzie Jacek Koch! 
W tym momencie przepite oczy Leszka zaszły tak intensywnymi oparami alkoholu, że nic i nikt nie był w stanie przywrócić go do rzeczywistego spoglądania na świat. Edyta widząc to chciała wykombinować jak uchronić Leszka od konfrontacji z Jackiem.
-Szybko Maciek! Wciągnij Lecha do klopa i zamknij go tam! -powiedziała pospiesznie. 
Maciek, który w tej chwili dopijał zlewki po piwie, które przyniósł ze sobą na tacy szybko począł wciągać Lecha do kibla. Gdy oboje do niego weszli na horyzoncie pojawił się Jacek Koch.
-Co jest, Edyta czemu nie pracujecie? -zapytał dziwnie spoglądając na drzwi od kibla.
-Przepraszam, ale musiałam się załatwić.... -zaczęła Edyta.
-Widzę bo masz ręce z gówna -powiedział prosto z mostu Jacek.
(z jakiego gówna) -pomyślała Edyta. -A tak w ogóle to co mam robić. Iść na zmywak czy za bar? -próbowała zmienić rozmowę na inny temat.
(idź pod lampę, gdzie twoje miejsce) -pomyślał z lekką irytacją Jacek. -Dobra idź na zmywak i powiedz Damianowi żeby tu przyszedł i posprzątał, śmierdzi tu gównem.....
-Dobrze już idę mu powiedzieć -powiedziała na odchodnym Edyta.
....w tym czasie do Damiana przyszła pewna stuletnia kobieta, która żyła tylko dzięki głosowi Damiana.
-Dzień dobry panu, panie Damianie. Nazywam się Józef... przepraszam nazywam się Staszka Waligóra odkąd pana zobaczyłam mój świat się całkowicie zmienił. Lekarze dawali mi jeszcze godzinę życia, a tymczasem moje serce przestało bić już od sześciu godzin, a ja nadal żyję. I to dzięki pańskiemu głosowi!
-Szczęść boże moje dziecko! Niechaj będzie pozdrowiony Dziadek Mróz, gdyż tylko on przywołuje zimę!!! Albowiem powiadam wam, że kto pod kim dołki kopie, ten jest grabarzem!
-ALLELUJA panie Damianie, święte słowa! -powiedziała podniecona babcia, aż przeleciały ją jakieś prądy. -Panie Damianie może opowie mi pan coś o sobie? Skąd pan pochodzi, cokolwiek.
-Dobrze dobra kobieto -powiedział Damian, który w tym momencie wyciągnął z kieszeni swojej kurtki kozik, którym pchnął babcię pomiędzy żebra. Stare próchno nie wypowiedziało ani słowa i ze zgrzytem trzeszczących stawów zaczęła osuwać się na ziemię, a nóż dalej gryzł jej kości. Damian miał szczęście, gdyż kamery filmowały akurat Frytkę, która kusiła oko obiektywu kamery podciągając i opuszczając rąbek swojej lateksowej spódnicy. Damian oczywiście szybko oddalił się w przeciwległy kąt sali, gdzie natknął się na Edytę.
-Damian! Gdzie byłeś?! Szukam się dobre pięć minut. Jacek powiedział żebyś posprzątał w kiblu. -powiedziała rozgorączkowana Edyta.
-Uwolnić wszystkie bąki z dupy -powiedział Damian, który oddalił się w stronę kibli. Na jego zdanie cała sala zareagowała głośnym śmiechem.
Tymczasem w kiblu Maciek próbował wyciągnąć Leszka spomiędzy kibla, a kaloryfera, który to wkręcił się w jego nogę. Na szczęście pojawił się Damian.
-Cześć Damian -powiedział Maciek -pomóż mi go stąd wyciągnąć.
-Tanie wino jest dobre bo jest dobre i tanie -powiedział Damian po czym pomógł Maćkowi wyciągnąć Leszka z kibla.
-Chłopaki nie od tylca... -powiedział po przebudzeniu Leszek, który zdołał oprzytomnieć.
..... a na sali Dj. Sedes wprowadził wszystkich dresów i disco polo ludków do białej gorączki puszczając zeszłoroczny hicior -Mam tak samo jak ty. Wszyscy tańczyli, ale najlepszym lwem parkietu okazała się Agnieszka T, której kocie ruchy wymiotły męską część publiczności.
-A teraz wszyscy razem robimy kaczuszki! -powiedziała lekko pijana -Evry bary kombinerki.... nikt jednak nie zrozumiał aluzji Agnieszki, gdyż wszyscy zebrani umieli trzy języki: rosyjski i dwa od butów......
..... gdy było po ósmej w barze pojawił się Krzysztof Ibisz, który zaczął szukać wszystkich uczestników bo nadeszła chwila zwana pod nazwą: plusy i minusy. Frytkę znalazł przywiązaną do latarni przed barem, Maćka śpiącego na zmywaku, Damiana sprzątającego kible, Edytę pod stołem zalaną w trzy dupy, Leszka jak próbował otrzeźwieć dając swoją głowę pod zimną wodę, Agnieszkę T, która zaczęła się żalić, że nikt jej nie kocha, a Krzyśka jak wyjeżdżał na zewnątrz (obowiązkowo z gołą klatą) żeby zapalić papieroska. Gdy zebrał wszystkich do kupy spostrzegł, że nikt z nich nie jest trzeźwy, no może oprócz Damiana i Ting, która (jak mu się wydawało) trzęsła się z zimna.
-Co wam odwaliło żeby zapić pałę w czasie pracy? -powiedział zdenerwowany Ibisz. -już dość mamy na was skarg od waszych sąsiadów, że w nocy nie mogą przez was spać! Skończcie z tym albo!
-Albo co?! -powiedział pijany w dalszym ciągu Leszek.
-Albo wylecicie z programy na zbity pysk! -zbulwersował się Krzysiek. -już dawno powinniśmy byli to zrobić. Jedyne co telewidzowie widzą to pijatyki, bijatyki i erotyczne fantazje Frytki.... -zaczął się żalić. -poza tym ciągle tylko pip, pip, pip bo zamiast używać przecinków w zdaniu tylko przeklinacie! KUR*WA, jaki dajecie przykład tym PIERDO*ONYM ludziom, którzy siedzą przed telewizorem?!
W tym momencie wszyscy uczestnicy doznali czegoś w rodzaju skruchy.
-Dobra doprowadźcie się do porządku, czas zaczynać szoł! - powiedział już na spokojnie Ibisz. Po tym zdaniu wszyscy udali się na wyznaczone krzesła......


.....T...H...E E...N... D.....
ALCOHOL & HEADBANGING FOR SATAN FOREVER !!!
Czarny Kasztelan -Vampir Kury -Supreme Vampiric Evil

Kontakt do mojej Krypty: vampirkury@wp.pl