Kobieta zmienną jest…

Kobieta zmienną jest…

Nie jest to bodaj przytoczenie stwierdzenia pani Jakubowskiej… W zależności od nastroju przybieram różne twarze. W zależności od przybranych twarzy ujawniają się określone cechy…

Dzisiaj jestem kobietą sukcesu. Pewną siebie. Robię staranny makijaż, włosy zaczesuję gładko w kok. Eleganckie spodnie i prosta koszulowa bluzka. Buty na obcasie i płaszcz. Dobieram dodatki. Czarna torebka…
Jestem w centrum. Idę ulicami mojego miasta, szybko i pewnie. Spieszę się, mamy spotkać się o czwartej w ulubionej kawiarni. Siedzi pod oknem. Wstaje i całuje mnie w policzek. Zamawiamy kawę. Rozmawiamy. Zwracam uwagę na każdy swój gest. Jestem spięta, ale udaję opanowanie. Jestem cool… Po godzinie żegnam się i wychodzę. Nie, nie odprowadzaj mnie. Palę nerwowo papierosa w pierwszej napotkanej bramie. Nie lubię palić na ulicy… Zaciągam się mocno.

Kolejna twarz… Pub, pijemy piwo. Śmiejemy się. Wszedł Robert, potem dołączyła Anka… Mam na sobie dżinsy, jakąś bluzeczkę i krótką kurtkę. Włosy rozpuszczone, w pozornym nieładzie. Idę do łazienki. Wpatruję się w lustro. Wcale nie jest OK…Znowu pierdolony dół. Wypalam jeszcze jednego papierosa, żegnam się i wychodzę z Anką. Ona wie,…Ale tylko nikłą część prawdy. Wsiadam do tramwaju. Wokół wszystkie dziewczyny mają dżinsy i krótkie kurteczki. Jestem taka przeciętna…Wyskakuję dwa przystanki wcześniej… Przeglądam się w wystawie. To ja?

Wieczór. Muszę kupić coś na kolację. Zakładam szerokie spodnie, adidasy, bluzę…Włosy w kucyk. Zero tapety. Jestem naga. Czuję się jak szara myszka. Szybko kupuję bułki i jakiś ser. Byle tylko być już w domu… Lustro w holu. Tak…To ja. I raczej będę w tym ciele przez jakieś pięćdziesiąt lat. Czas się przyzwyczaić, że to odbicie jest moim.

Sobota. Dzwonek. Kto to? Szybko zbiegam na dół, poprawiam włosy. Listonosz…Dla mnie nie ma nic… Wracam na górę, włączam Chopina. Zwinięta w kłębek leżę na dywanie. Moje odbicie mnie prześladuje.

Basen. Mnóstwo ludzi. Oglądam dziewczyny. Porównuję piersi, uda, tyłek, twarz. Dość. Wskakuję do zimnej wody.

Impreza. Seksowny top i obcisłe dżinsy. Kręcę tyłkiem jak profesjonalna striptizerka. Co chwilę zerkam czy na mnie patrzy. Patrzy. Tańczymy. Czuję jego zapach i ciepłe dłonie na moich plecach. Subtelny. Nie trzyma za tyłek. Chce mi się płakać. Jestem pijana. Wychodzę na zewnątrz. Pyta, co się stało. Nic, zakręciło mi się w głowie. Za dużo spożyłam…Uśmiecha się. Potem odprowadza na taksówkę.

Cały dzień w szlafroku. Nicnierobienie. Patrzę w lustro. Śmiesznie wyglądam w różowej piżamie w kotki. Może dzisiaj moje odbicie powie mi: Spójrz, to Ty.

Każdy kolejny dzień to nowa sztuka, jaką przyszło mi grać, potrzebna jest odpowiednia charakteryzacja i scenariusz. Codziennie układam nowy, a i tak zawsze kończy się Wielką Improwizacją.



Charis