Piekło jest jak prawda; każdy ma jego własne wyobrażenia. Stereotypowe piekło jest miejscem pod ziemią, gdzie diabły katują grzeszników. Ja jednak mam o nim zdanie skrajnie inne od stereotypu.
Przede wszystkim "moje" piekło nie jest miejscem pod ziemią. Jest to kraj o kształcie granic Polski, jednak od naszego pięknego kraju różni się, i to dość znacznie. Po pierwsze niebo zasłonięte jest grubą warstwą rdzawo - czerwonych chmur, woda ma kolor i konsystencję oleju napędowego, drzewa istnieją tylko w książkach, zamiast trawy jest tylko wysuszona gleba. Gdy spojrzymy na miasta nie jest inaczej: przy co drugiej latarni jest rozbity samochód, niektórych w ogóle nie ma… Stolica wygląda jak zaraz po II Wojnie Światowej. Gdzieniegdzie widać pojedyncze ocalałe budynki, w tym dar narodu sowieckiego - Pałac Kultury i Nauki, który nadal dumnie stoi na Placu Defilad. Drogi to tylko wspomnienie - asfalt już dawno skruszał i stworzył coś na wzór kostki brukowej. Wśród gruzów można znaleźć to, co pozostało z Sejmu na Wiejskiej. Budynek leży w gruzach, ponieważ ktoś staranował go samolotem. Inne miasta wyglądają tylko nieznacznie lepiej, np. w Gorlicach ostał się aż co trzeci budynek!
Nie sposób nie spojrzeć na środki transportu. Samochody są nadspodziewanie szybkie, lecz jakość dróg, brak pasów bezpieczeństwa i hamulców skutecznie psuje każdą podróż. Istnieje również kolej - automatyczne pociągi rozbijają się na każdym zakręcie z powodu dużych prędkości i ubytków w szynach. Autobusy nie kursują. Pozostaje jeszcze transport powietrzny, który praktycznie nie istnieje, ponieważ ostatni samolot wbił się w budynek Sejmu na Wiejskiej.
Rozpatrzmy kolejny aspekt życia - rozrywkę. Telewizor odbiera dwa kanały, z czego pierwszy to powtórki wystąpienia gen. Jaruzelskiego z początku lat 80 - tych, a drugi to telezakupy. Kina puszczają tylko jeden film - Quo vadis - przy czym dobrze zarabia również puszczając ów film w radiu jako słuchowisko. Najważniejsze narzędzie rozrywkowe młodzieży - komputer - cofnął się niemal do średniowiecza; jest wielki jak dwie sale lekcyjne, psuje się 7 razy na godzinę i ma na obudowie napis "Odra w domu".
Teraz coś najważniejszego dla niektórych - praca. Sprowadza się głównie do siedzenia i martwienia się, aby nikt nie wyrzucił nas z zajmowanego stanowiska. Pracoholicy dostają zwykle trudne i żmudne prace: zbieranie kilograma ryżu z podłogi (po ziarenku), pisanie podań o atrament nie piszącym długopisem itp. Źli nauczyciele trafiają do klas zamiast uczniów i wysłuchują wykładów minister Łybackiej na temat "Jak uprzykrzyć życie uczniom".
Na koniec pozostaje temat ucieczki z piekła. Zwykle jest to niemożliwe i ta reguła się potwierdza. Kraj otoczony jest zasiekami ustawionymi przez anioły, aby potępieńcy nie mogli się wydostać. Ewentualne próby kończą się marnie - drut kolczasty jest pod (wysokim) napięciem.
Ten nieco przejaskrawiony obraz piekła przedstawia wizję tego, co ze światem naprawdę może się stać. Te wszystkie problemy wywodzą się z naszej rzeczywistości i bardzo szybko się rozrastają. Nasz kraj zmierza w złym kierunku i niedługo stereotypowe piekło może stać się miejscem rajskich wakacji w porównaniu z Polską. Taka właśnie jest moja wizja piekła - chaos, ludzie odzierani z nadziei, ginący na drogach i na skutek zaniedbań, inne kraje postrzegające nas jako złodziei i zbrodniarzy odgrodzą się od nas. Jeżeli nic nie zrobimy, nasz kraj stanie się właśnie taki. Osobiście mam nadzieję, że tego nie dożyję.