Stoi nad przepaścią szaleństwa i strachu, nie wie czy jeszcze żyje. Pamięta tylko ból w chwile przed tym kiedy się tu znalazła.
Ta krótka chwila w której uświadamia sobie że zobaczy więcej od
wszystkiego co kiedykolwiek żyło pozwala jej zrozumieć. Zrozumieć to
czego nikt inny nie zdoła pojąć nawet w maleńkiej cząstce. Czuje
strach, panoszy się wszędzie. Słyszy nienawiść, mówi coś do niej ale
ona jej nie rozumie, nie chce. Widzi śmierć, wygląda okropnie, nie chce na nią patrzeć ale nie może oderwać wzroku, śmierć również na nią patrzy, zbliża się, zbliża się coraz szybciej, nie wie co chce zrobić, boi się, w końcu udało jej się zamknąć oczy. Bała się co teraz ujrzy, więc stała tak bardzo długo.
Teraz otaczała ją cisza, nagle poczuła ciepło. Otworzyła oczy, zobaczyła staruszka z długą siwą brodą, stał kilka kroków od niej. Od dłuższego czasu wpatrywał się w jeden punkt. Wiatr roznosił zapach fiołków. Na chwile poczuła się bezpiecznie, do momentu w którym nie spojrzała na co tak uparcie patrzy się staruszek.
-To planeta którą kiedyś nazywano ziemią- odezwał się staruszek.
Tak, kiedyś nią była, setki milionów lat temu zanim stworzenia ją zamieszkujące oszalały, chciwość, żądza władzy i wielki egoizm wzięły górę- ciągnął dalej.
Niegdyś piękna, pełna dobroci i miłości. Teraz wstrętna, odrażająca, to drugie piekło, swym wyglądem napawa lękiem wszystkie żywe istoty. Niewiele ich zostało, przetrwały tylko te najbardziej wytrzymałe.
Wiem o czym myślisz- spojrzał na przerażoną twarz dziewczyny. A więc chcesz wiedzieć jak? Po prostu, ludzie w których wierzyłem i wkładałem tyle nadziei, zawiedli mnie. Coraz więcej zła, coraz mniej nadziei. Stracili wszystko zanim odkryli prawdziwie czym jest dar jaki im podarowałem- życie.
Podszedł do niej. Położył pomarszczoną rękę na jej ramieniu.
-Musisz wiedzieć, że nie trafiłaś tu przypadkowo, dostałaś szansę, nie zmarnuj jej. Pokazałem Ci przyszłość- los jaki czeka ludzi jeśli się nie zmienią.
-Ale oni nie chcą się zmienić- dziewczyna nagle słyszy własne myśli, dalekie, jakby dotarły tu zza światów.
-Nie chcą, masz rację ale nie wszyscy. Ty chcesz.
-Ale jak ja sama...
Pomarszczona ręka starca zacisnęła się mocno na ramieniu dziewczyny
-Nie jesteś sama. Jeszcze nie jest za późno, jeszcze zdążymy...
Po tych słowach zepchnął ją w przepaść. Spadała powoli, nie bała się po chwili pochłonęły ją ciemności.
Obudziła się na szpitalnym łóżku.
To był sen, to był tylko sen – pomyślała – A jeśli...?
-Tak, jeszcze zdążymy...- szepnęła
Jeszcze zdążymy uratować siebie przed samym sobą...
#Filozof*ka
(fil__ka@wp.pl)
To takie moje trochę chore i fikcyjne wyobrażenie przyszłości. Wielu ludzi zapewne będzie miała jakieś „ale” do tego arta, także maile z wyzwiskami i narzekaniami mile widziane. Może jednak chociaż jedna osoba zastanowi się nad tym co tu wyskrobałam i może nawet mnie zrozumie:). Mam nadzieje.
Tytuł może nie należy do najoryginalniejszych, ale co ja na to poradzę. Po prostu „wszystko zależy od nas”.