Uśmiech przez łzy


- Agencja Modelek i Fotomodelek Piotrka Strzępki, słucham??
- Dzień dobry, ja w sprawie ogłoszenia, które pojawiło się w gazecie. Czy nadal szukacie dziewczyn, które chcą być modelkami?
- Tak, skarbie. Czy chciałabyś wziąć udział w castingu? Odbędzie się on 14 maja 2003r. w Bełchatowie przy ul. Reja 68/2. Zapraszam.
- Dobrze, będę.
Zawsze chciałam być modelką. Śniłam o wybiegach, zabawach do późnej nocy. No i pieniądze... 100 000 euro rocznie. I chociaż jestem dopiero czternastolatką, to jest to szczyt moich marzeń. Dnia 14 maja znalazłam się w Bełchatowie. Czułam, że nie mam wielkich szans. Na castingu pojawią się tłumy... Długo szukałam ulicy Reja. W końcu znalazłam. Jest też i numerek - 68. Ale nie ma żadnych dziewczyn. Ani jednej. No trudno, na pewno wszystkie czekają w budynku. Przecież jest 5 stopniowy mróz. Weszłam. Mieszkanie numer 2. Pustka. Rozglądam się , ale nie ma tu nikogo. Pukam. Otwiera mi blondyn. Około 40. Patrzę na niego podejrzliwie, ale ten zaprasza mnie do środka.
- Wejdź - mówi. - Ty na pewno na casting.
- Tak, ale czy to nie jest pomyłka?
- Skąd, rozbierz się, zaraz ci wszystko opowiem i wytłumaczę.
Siadam na skórzanym fotelu. Dziwnie się czuję w tym obcym wnętrzu. Rozglądam się. Na ścianach widzę zdjęcia dziewczyn, niektóre są trochę starsze ode mnie. Przychodzi on.
- Nazywam się Piotr Strzępka, jestem właścicielem Agencji Modelek i Fotomodelek. To ty zapewne dzwoniłaś do mnie? - mówi.
- Tak, ja.
- Słuchaj. Poszukujemy dziewczyn zgrabnych i pięknych - takich jak ty. Jeżeli chcesz, to mogę umówić cię na sesję zdjęciową. Fotki będzie ci pstrykał znany fotograf, bardzo rozchwytywany.
- Ale czy to będzie mnie coś kosztować??
- Skąd, pierwszą sesję opłacimy. Zgadzasz się?? - ton jego głosu jest słodki, czuję, że bardzo go polubiłam.
- Oczywiście. - odpowiadam bez wahania.
- A może coś do picia?
- Chętnie!
Myślę o sesjach, wybiegach, pokazach. Tego właśnie chciałam. Moje marzenie spełnia się.
- Proszę. Sok pomarańczowy.
Pociągam porządny łyk. Zaschło mi w gardle. Po kilku sekundach poczułam lekkie zawroty głowy. W gardle coraz bardziej sucho. Jeszcze, pić, pić...
- A teraz, kiciu, muszę spojrzeć na niektóre rzeczy.... - słyszę
Facet gwałtownie rozrywa moją bluzkę. Próbuję protestować, ale w głowie mi szumi. Każe mi się rozebrać. Ściągam wszystko. Jestem jak w hipnozie. Piotr robi mi kilkadziesiąt zdjęć. Pozuję. On cały czas prawi mi komplementy, zasypuje czułymi słówkami. Powoli podoba mi się jego zachowanie, cały on jest boski. Uśmiecham się. Zezwalam na wszystko. Wtem urywa mi się film...........

***************************************

Biegnę. Pragnę biec i nigdy więcej się nie zatrzymać. Nie spojrzę nikomu w oczy. Nie, już nigdy. Po tym wszystkim.... co zrobił mi on. Moje życie legło w gruzach. Czuję się brudna. Głowa mi pęka. Zatrzymuję się gwałtownie nad rzeką. Zaczynam płakać. Zupełnie jak dziecko. Siedzę tak dobrych parę godzin. Patrzę na rzekę. O dziwo, nie jest zamarznięta. Wiem już, co zrobię. Powoli podchodzę do brzegu. Ostrożnie stawaim pierwszy krok na kruchym lodzie. Drugi, trzeci. Nagle coś pęka. Napajam się tą sekundą. Zaraz mnie nie będzię. Już nikt nigdy mnie nie skrzywdzi. Uśmiecham się po raz ostatni. Uśmiech przez łzy.

Stokrotka