|
|
|
Oni
tam są...
|
|
Święta, święta i po świętach. Minęły, a ja
specjalnie nie odczułam tego, że w ogóle były. Po prostu kolejny
wyścig szczurów, sklepy, prezenty. Żeby tylko wigilia była
najwykwintniejsza, a choinka najpiękniej ustrojona. Wszędzie
kolorowe lampki, wszystko się świeci, a świąt jak nie było tak nie
ma. Cały świat szaleje. Nikt nie zauważył nawet, że to jest rocznica
narodzin. Narodzin kogoś, kogo 2000 lat temu nikt nie zauważył i nie
myślał o tak hucznym świętowaniu jego przyjścia na świat. Czy
naprawdę to wszystko dlatego, że "Dzisiaj w Betlejem..."? Nie wydaje
mi się... W Wigilię dostawiamy dodatkowe nakrycie (choć i tak coraz
częściej zapominamy), ale czy tak naprawdę rozumiemy symbolikę?
Mówisz, tak, trzeba skończyć wojny, tak, musimy pomóc tym biedakom,
ale sory, teraz nie mam czasu, muszę koniecznie lecieć do sklepu, bo
wiesz ta nowa komóra... A oni tam stoją... Nie widzisz? Naprawdę
nie ich nie widzisz!? Zatrzymaj się. Stój! Nie chcesz myśleć o
jakimś tam dzieciaku, który się urodził 2000 lat temu i rzekomo
zbawiło całą ludzkość? trudno. Pewnie nawet nie chciałeś zmieniać
tego, że przyszło na świat w lichej stajence... Być może to Cię
wcale nie obchodzi. Ale czy nie możesz się choć na chwilę zatrzymać?
Spójrz, oni tam stoją... bez domu, bez rodziny, bez świąt...
głodni... zmarznięci... SAMOTNI... Od zawsze... I pewnie jeszcze
długo tak będzie... Przynajmniej spójrz... I w końcu ich zobacz.
Posłuchaj, może w końcu usłyszysz, jak wołają... Nie mają nikogo.
Nie są w stanie sobie nawzajem pomóc. Jemu została tylko ta
butelka... Spójrz, jej jedyną przyjaciółką jest ta strzykawka... A
im pozostał tylko ten karton... Oni nie mają dokąd iść. Brzydzisz
się ich. Bezdomny, alkoholik, narkoman, pozostawieni sami sobie...
Nawet w pzytułkach nie ma miejsc. oni umierają. tak niewiele
potrzeba... wystarczy ok. 20-30 złotych, aby ciepły posiłek mogło
zjeść 50 osób. A tym wszystkim uzależnionym wystarczy tylko pokazać,
że komuś na nich zależy. I wykazać odrobinę więcej cierpliwości. Nie
litość, ale zrozumienie. Nie stawiajmy ich za murem, nie zostawiajmy
ich w tym gettcie. Bo Marek Kotański potrafił. Szkoda, że tacy
ludzie tak szybko odchodzą. A do nas nie dociera, że oni nam chcieli
coś pokazać. Coś bardzo ważnego. Wiem, żyjemy w "Kraju Umarłych".
Ale nie pozwólmy mu wygrać, nie pozwólmy, by "Wielki Papier" był
wciąż naszym bogiem. Jeszcze raz zwróć swe oczy w ich stronę. Choć
na chwilę. I pomyśl... Oni nie są gorsi. Przecież my też jesteśmy
ludźmi.
|
Nie pytaj mnie, jak się znalazłam tu Nie pytaj
mnie, gdzie wtedy był mój Bóg I nie patrz mi w źrenice moje
dwie Bo przecież sam uciekasz wzrokiem gdzieś Pomóż mi, proszę,
pomóż mi Ja też chcę żyć, pomóż mi Ocal mnie, błagam, ocal
mnie Ja też chcę żyć, pomóż mi Nie pytaj mnie, czy jadłam dzisiaj
coś Nie pytaj gdzie rodzice moi są Nie pytaj, nie, czy wtedy też
był Bóg I nie odwracaj oczu, w oczy moje spójrz Pomóż mi, proszę,
pomóż mi Ja też chcę żyć, pomóż mi Ocal mnie, błagam, ocal
mnie Ja też chcę żyć, pomóż mi Jeżeli już omijasz mnie To oczy
zmruż i swego syna zobacz tu Bo może być i tak któregoś dnia Że
właśnie on zostanie jednym z nas Pomóż mi, proszę, pomóż mi Ja też
chcę żyć, pomóż mi Ocal mnie, błagam, ocal mnie Ja też chcę żyć,
pomóż mi
Dzieci Ulicy
..::Markowi Kotańskiemu i innym jemu
podobnym::.. napisane
27.12.2003r. |