menu« Tajemnice » about

  Vril i Haunebu w skrócie 

Podczas II wojny światowej Niemcy pracowali nad wieloma nowatorskimi technologiami które miały im zapewnić jej wygranie. Jedną z ciekawszych technologii jest konstrukcja napędu antygrawitacyjnego. Rozwijano dwa główne typy napędu: Thule i Vril. Pierwszy miał napędzać samolot (pojazd) Haunebu i jego wersje rozwojowe, drugi - pojazd Vril. Napęd pojazdów Haunebu był prostszy niż Vril - składał się z dwóch obracających się w różnych kierunkach dysków wypełnionych metalem ciężkim - najprawdopodobniej izotopem rtęci. Głównym elementem napędu Vril był tzw. dzwon. Napęd Vril miał według założeń pozwalać na loty w kosmos, miał być też wykorzystywany do innych celów - prawdopodobnie jako źródło energii i broń. Rozwój tej technologii wiąże się z wieloma planami takimi jak projekt Chronos dotyczący dzwonu. Najprościej można powiedzieć, że napęd Thule działał na podobnej zasadzie co śmigło helikoptera tylko, że ośrodkiem w którym działa nie jest powietrze tylko grawitacja.

Dostępnych jest bardzo mało dokumentów (planów konstrukcyjnych), filmów i zdjęć przedstawiających ten pojazd a wiele z dostępnych jest fotomontażem.

Cała sprawa staje się jeszcze ciekawsza kiedy doda się do tego starożytne podania min. z Indii, Chin i Izraela. Podobno pomysł na konstrukcje dzwonu Niemcy zdobyli właśnie ze starożytnych podań takich jak Vimanika Shastra - w której prymitywnym językiem opisano szczegółowo napęd (antygrawitacyjny ponoć). Są nawet starożytne hinduskie rysunki i rzeźby przedstawiające pojazdy lub dzwon, a forma dzwonu jest przedstawiana i w wielu kulturach np. jako tzw. pępek świata ale w większości to na pewno zbieg okoliczności. Zestawienie pępek świata, dzwon, Chronos i Vril też jest znaczące dlatego że Vril w języku tybetańskim oznacza wszechobecną energię spajającą wszechświat co pasuje do reszty.

Biblijny Ezechiel też opowiadał o dzwnych konstrukcjach a nawet o podróży jednym z pojazdów do „nieba”. Niemcy robili nawet wypady do Tybetu i Indii w poszukiwaniu podań i Shangi La - podziemnej boskiej krainy.

Wracając do prac niemieckich trzeba poruszyć temat podziemnych fortyfikacji w których prowadzono badania nad tymi pojazdami i innymi nowatorskimi konstrukcjami. Do największych podziemnych kompleksów należą te na Pomorzu i Śląsku, miały dużą objętość i były połączone siecią tuneli. Większość z nich została po wojnie wykorzystana przez wojska radzieckie ale są też jeszcze takie nie odkryte.

Po wojnie Niemcy uciekali do Ameryki Południowej gdzie podobno kontynuowali swoje prace. W sieci można znaleźć również trochę na temat rzekomej działalności Niemców na Antarktydzie gdzie miały mieć bazy opisane pojazdy oraz plany i zdjęcia - w większości wg. mnie lipne.

Prawdy można się jedynie domyślać bo w całej tej historii fakty mieszają się z bajkami. Dowody związane ze starożytnymi podaniami jakieś są ale może to zwykły zbieg okoliczności a cała historia niemieckich latających pojazdów może być umyślnym naciągnięciem prawdy - jak to często w historii bywało.



Nightwalker





22'th design:
(c) Nazcain

only for
Internet Explorer