![]() ![]() | ||
| menu | « Nazca » | about |
To dziwna historia, trwająca nieprzerwanie od paru dobrych lat. To zjawisko cykliczne, stałe i intensywne, zachodzące gdzieś w mojej podświadomości. A może zupełnie poza mną? Nie wiem, wiem, że ma miejsce i że nie jest to zwykły przypadek... A należy zacząć od tego, że zawsze na noc mam włączone radio (oczywiście Trójkę), choć ostatnio różne warunki bytowania wymusiły zaniechanie tego procederu. Najlepsze audycje są w nocy. Jak się sprężę to nie zasnę i dotrwam do nich (szególnie tych prowadzonych przez Piotra Stelmacha), bo przeważnie są w okolicach drugiej w nocy. Ale zwykle to śpię przy włączonym radiu. I w nocy się nie budzę, chyba że ma lecieć Depeche Mode. No właśnie... Pewnej nocy (zima 1998/1999) się obudziłem, radio coś grało, nie pamiętam co. Nie zasnąłem z powrotem przed końcem tego utworu, po którym prezenter zapowiedział kompozycję Depeche Mode. Pomyślałem sobie, że miałem szczęście i trafiłem akurat tak. Ale w krótkim czasie po tym miały miejsce podobne przebudzenia. I mają do dziś! Nie wiem jak to działa, ale mi się podoba: jeśli w radiu w nocy ma zostać odtworzony utwór Depeche Mode zawsze coś każe mi się obudzić chwilę przed tym! A że to Trójka zwykle nie są to utwory z singli, tylko coś mniej znanego, często unikatowego. Niewątpliwie ta "zdolność" jest bardzo przydatna i pożądana. Ale skąd się wzięła? Na jakiej zasadzie to działa? Czy gdybym równie wielbił inny zespół też zdarzałoby się coś takiego? Nie zastanawiam się nad tym, korzystam z "depeszującego daru przebudzenia"...
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam!
| ![]()
22'th design: (c) Nazcain only for Internet Explorer | |