.
<<< Słowem wstępu : Wasze wiersze : Wiersze wieszczów : Śpiewnik : Linki : Listy : Na do widzenia : AM >>>
.

>>> Później mówiono, że człowiek ten nadjechał z północy. Zsiadł z konia i szedł pieszo. Miał prawo być zmęczony - od kilku dni był w siodle. Słońce zachodziło, chowając się za domami. Uliczka była pusta. Wszystkie kramy były już dawno zamknięte, a właściciele zniknęli w karczmach lub udali się do domów. Nieznajomy szedł dalej wzdłuż uliczki. Zatrzymał się przy jednej z gospod. Nasłuchiwał. Wewnątrz było gwarno, dało się słyszeć pijackie piosenki i piski szynkarek, szczypanych przez co natarczywszych klientów. Nieznajomy jednak poszedł dalej. Nie w głowie mu dziś zabawy. Są ważniejsze sprawy do załatwienia. Na przykład dostarczenie przesyłki. Bardzo ważnej przesyłki. Jej wagę podkreślała wartość zapłaty za dostarczenie oraz dwóch rzezimieszków, zarżniętych w obronie własnej, na trakcie. Nieznajomy zazwyczaj nie wykonywał takich zleceń. Wiedźmin to nie chłopiec na posyłki. Bo trzeba wiedzieć, że nieznajomy był wiedźminem - najemnym zabójcą potworów. Jednak nastały takie czasy, że o zarobek trudno, potwory chowają się po lasach i mokradłach, nie mając zamiaru wychodzić, a co dopiero na ludzi polować. Tak więc wiedźmin musi imać się różnych zajęć, czasem dostarcza ważne przesyłki, od ważnych person do innych, jeszcze ważniejszych.
>>> Wiedźmin skręcił w lewo. Znajdował się teraz w ciasnej uliczce. Szczury niechętnie usuwały mu się spod butów. W rynsztoku płynęły pomyje i inne organiczne odpadki. Wiedźmin znalazł się przed dość solidnymi drzwiami, zdobionymi metalowym wzorem, przedstawiającym rusałki i satyrów w oryginalnych pozach. Kopnął je i natychmiast się odsunął, unikając błyskawicznie wysuniętych kolców.
- Mam przesyłkę - powiedział nieprzyjemnym głosem.
- Wejdź.
Prosty korytarz prowadził do kolejnych drzwi. Te były nieco uchylone.
- Miło cię widzieć, wiedźminie - rzekł.
Nie doczekał się odpowiedzi.
- Usiądź.
- Nie mam czasu, Rafał. Umowa była prosta - dostarczam przesyłkę, dostaję zapłatę, grzecznie się kłaniam i idę do diabła.
- Tak, tak... Połóż ją na stole.
Wiedźmin wyjął mały tobołek zawinięty w zwierzęcą skórę. Ze środka emanowała delikatna złotawa poświata. Medalion wiedźmina drgnął.
- Zapłata - powiedział po chwili.
Rafał rzucił na stół brzęczący mieszek. Wiedźmin uniósł go i zajrzał do środka. Złota było dwa razy więcej niż mu obiecano.
- Czemu zawdzięczam tak hojną zapłatę? - rzucił niedbale wiedźmin.
- Dobrze wiesz czemu.
Wiedźmin uśmiechnął się paskudnie i wyszedł.
>>> Rafał rozwiązał tobołek. Wewnątrz ujrzał upragnione teksty piosenek.

>>> Rafał 'placeq' Malicki
>>> rustin_parr@wp.pl

Piosenki polskie:

>>> Edward Stachura: "Z nim będziesz szczęśliwsza."
>>> Grzegorz Turnau: "24 smutki."
>>> Jacek Kaczmarski: "Ja."
>>> Kult: "Do Ani."
>>> OTTO: "Nic się nie stało."
>>> Strachy Na Lachy: "Krew z szafy."

Piosenki zagraniczne:

>>> Leonard Cohen: "In my secret life."
>>> Michael Buble: "Fever."
>>> Ozzy Osbourne: "I just want you."
>>> Pink Floyd: "Sorrow."
>>> The Police:"Every breath you take."
>>> Red Hot Chili Peppers: "Road trippin'."

.

 <<< poprzednia strona       

następna strona >>>   

.

<<< Periodyk Poetycki, numer 5, marzec 2004 : periodyk-poetycki@pf.pl >>>