![]() |
|
| . | |
| <<< Słowem wstępu : Wasze wiersze : Wiersze wieszczów : Śpiewnik : Linki : Listy : Na do widzenia : AM >>> | |
| . | |
|
>>> Później mówiono, że człowiek ten nadjechał z północy. Zsiadł z konia i szedł pieszo. Miał prawo być zmęczony - od kilku dni był w siodle. Słońce zachodziło, chowając się za domami. Uliczka była pusta. Wszystkie kramy były już dawno zamknięte, a właściciele zniknęli w karczmach lub udali się do domów. Nieznajomy szedł dalej wzdłuż uliczki. Zatrzymał się przy jednej z gospod. Nasłuchiwał. Wewnątrz było gwarno, dało się słyszeć pijackie piosenki i piski szynkarek, szczypanych przez co natarczywszych klientów. Nieznajomy jednak poszedł dalej. Nie w głowie mu dziś zabawy. Są ważniejsze sprawy do załatwienia. Na przykład dostarczenie przesyłki. Bardzo ważnej przesyłki. Jej wagę podkreślała wartość zapłaty za dostarczenie oraz dwóch rzezimieszków, zarżniętych w obronie własnej, na trakcie. Nieznajomy zazwyczaj nie wykonywał takich zleceń. Wiedźmin to nie chłopiec na posyłki. Bo trzeba wiedzieć, że nieznajomy był wiedźminem - najemnym zabójcą potworów. Jednak nastały takie czasy, że o zarobek trudno, potwory chowają się po lasach i mokradłach, nie mając zamiaru wychodzić, a co dopiero na ludzi polować. Tak więc wiedźmin musi imać się różnych zajęć, czasem dostarcza ważne przesyłki, od ważnych person do innych, jeszcze ważniejszych. Piosenki zagraniczne:
>>> Leonard Cohen: "In my secret life." | |
| . | |
| . | |
|
<<< Periodyk Poetycki, numer 5, marzec 2004 : periodyk-poetycki@pf.pl >>> |
|