O obserwatorach
Patrzył na świat, jak zawsze, a może i od zawsze. Tego akurat nie był pewien. Nagle ludzi przybyło na ulicach, wrzawa powstała straszna, nadeszły Święta. Na szczęście szybko minęły. Po Świętach, przez chwile wydało mu się, że i zima przeszła w zapomnienie, ale nie, oczywiście, że nie. Trwa. Skraca i tak krótki czas dnia. Brakuje mu tych jasnych wieczorów. Ale to już ledwie chwilka do tego. Dla niego. Obserwował małą szarą dzielnice, zimą wszystko w niej nabrało tego paskudnego odcienia. A ludzie tego nie zauważali. Śmieszne. Znał wielu jemu podobnych obserwujących, zajmowali się parkami, miasteczkami, lasami, męczyła ich ta szarość, tradycyjność, rutyna, szukali zmian, odcieni. A ludzie nie potrafili ich nawet dostrzec. On wszakże nawet nie szukał kolorów. Po co? Wiedział, co się dzieje, gdy się ich wypatruje, kolory są niczym płomień na wietrze, gasną, a w sercach obserwujących pozostaje ból. Lepiej nie widzieć, nie zauważać. Lepiej i... łatwiej. Jakiś czas temu przez jego teren przechodził Zapomniany, znaczy: Ten Który Zatracił Sens, chodził i opowiadał swoją historię, a on jako obserwator tego miejsca musiał jej wysłuchać. Nie chciał, nie żeby go nie obchodziło nieszczęście innych, on po prostu unikał problemów, a ten dążący do entropii dureń był jednym wielkim problemem. Żal mu go było, ale cóż, sam wybrał swój los, obserwujący szarą dzielnice nie mógł mu pomóc, więc nic nie uczynił. Nawet nie pokazał, że wie o jego obecności. Bo i po co? Zapomniany odszedł więc, gdzie indziej szukać... właśnie czego? Zbyt wiele tych pytań ostatnio nadeszło, to boli, nawet wtedy, gdy na pytania znajduje się odpowiedź, bo ona też zwykle jest bolesna. No a Święta się skończyły i szarzy znowu wylegli na ulice. Jak co roku. Zawsze dziwiło go, że szarzy nie byli w stanie odróżnić od siebie kolorowych i odwrotnie oczywiście. Tylko oni i "siły wyższe" (jak się określały) widzieli te różnice. Choć "siły" też nie zawsze. Nieomylni byli tylko obserwujący. Chyba, że zatracili swój sens, wtedy nic już nie widzą, nic nie dostrzegają, pozostają ślepi i głusi na rzeczywistość i złudę, pogrążają się we wspomnieniach i opowiadają o sobie szukając końca. Nieliczni go znajdują. Ale nikt nie wie, czym tak naprawdę jest koniec i na czym polega. Dla niego wydaje się zbyt niepewny by ryzykować.
I mijały tak lata dla obserwującego, a w szarej dzielnicy nic się nie działo, nie dostrzegał on kolorów, bo nie chciał, a i szarość jeszcze straciła na wyrazistości. I trwałoby to dłużej, gdyby nie to, że kolor sam się odnalazł, przynosząc zmiany, których miało nie być.
Kolorem w życiu obserwującego okazał się być młody mężczyzna. Był Biały. Ubierał się na czarno i czarnym chciał zostać, lecz nie leżało to w jego mocy. Zadawał się z najgorszymi z najgorszych, ale nic nie potrafiło stłumić wewnętrznego światła, światła które było dobre. Pewnego dnia zaryzykował dla światła, a obserwujący to widział. Biały widząc, że towarzysze chcą skrzywdzić kogoś zbyt mocno, by mógł to przełknąć powstrzymał ich. Na zawsze. Nie było innego rozwiązania, "towarzysze" byli zalani, a kobieta, którą bronił Biały zbyt młoda i słaba by się obronić. Nic zaś nie mogło przekonać pijanych idiotów do zaprzestania. Biały w obronie nieznajomej zabił więc "przyjaciół". I jak to bywa w zwyczaju kolorowych zaczął się obwiniać. Szukać zapomnienia. Począł jak dawniej czytać i tworzyć, w jego wypadku znaczy śpiewać. Aż zrozumiał. Zrozumiał, ze tylko śmierć może być wybawieniem. A obserwujący miał dość. Przez wieki i dłużej unikał problemów, ale nie mógł być neutralny. Nie w tym przypadku. Po prostu nie potrafił. Rzucił się więc, by zmienić wyrok losu, nie wiedząc co się stanie. Bo był tylko Obserwatorem, nie mógł pomagać ludziom.
Co się stało? Nie wiem, bo i skąd mam wiedzieć. Ja jestem tylko opisującą dzieje świata istotą. Nie jestem zaś wszechwiedząca. Ale, cóż oto co wiem...
Jest sobie świat, w którym istnieją siły nadprzyrodzone, istoty zwane obserwującymi i ludzie. Nie wiem, kim są tak naprawdę i jakim celom służą obserwujący i te siły. O ludziach zaś wiem, że dzielą się na szarych i kolorowych. Kolorowi mają barwy, myślą, szukają odpowiedzi, czasami zmieniają świat, nie dają się sklasyfikować i nade wszystko chcą być wolni i mieć sens a może są inni? Nie jestem tego pewna. Szarzy są zwykli, często podli, czasem szlachetni, ale zawsze zwykli. Nie potrafią się odróżnić i właściwie tego nie chcą.
Wydaje ludziom się zawsze, że są kolorowi, lub odwrotnie i żywiąc tę chorą nadzieję nie zmieniają się nigdy. Czasami jest lepiej, bo nie zdają sobie sprawy z różnicy, nie wiedzą o jej istnieniu.
O obserwujących wiem tyle, że istnieją, by oglądać i oceniać, nie wolno im jednak wpływać na przeznaczenie. Mają być tylko neutralnymi obserwatorami. Są niezwykle indywidualni, czują więc braterstwo z kolorowymi.
Czasami jakiś obserwujący chce pomóc kolorowym, wiedząc, że mu nie wolno tego czynić, że ma być bezstronny. Ja nie wiem czy mu się udaje. Być może wielu ludziom kiedyś tak pomógł a oni nawet nie zdają sobie z tego sprawy.
Często obserwujący nic nie robi i przez koniec kogoś, kto przez obserwacje stał mu się bliski traci sens. Tacy są Zapomnianymi, bo przestają istnieć dla świata i świat przestaje istnieć dla nich. Nikt nie wie co się z nimi dzieje.
A nad tym wszystkim siedzą wyższe siły, których nic nie obchodzi; interesuje je jedynie własne istnienie i jego przyjemności. Niektórzy określają się Bogami. Są to najsilniejsze byty z tych sił, a ludzie często oddają im cześć. Ostatnimi czasy panują niepodzielnie Bóg, jak raczy się przedstawiać i Szatan, jego przeciwieństwo. Losy jednostek nic ich nie obchodzą, czego oczywiście ludziom pojąć nie sposób. Jednakże z braku ingerencji "boskich" niektórzy zaczęli wątpić w istnienie tych bytów. Tylko nieliczni, zwykle kolorowi zauważają, że nawet, jeśli siły te istnieją, to nic dla ludzkości nie czynią, zaprzestają więc kultu. Bo co komu po kulcie istot, które w swej bezkresnej "mądrości" i pysze potrafią niszczyć i zabijać, ale nie przynoszą nic dobrego i potrzebnego komukolwiek. Co obserwujący myślą o tych siłach nie wiem.
Nie wiem ile jest w tym prawdy, pojmuję jedynie, iż mam przekazywać tę wiedzę. Taka jest moja rola w tym świecie. Pociesza mnie, iż są mi podobne istoty. Razem przekazujemy historię światów.
Martakop1
martakop1@wp.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||