:::: Vampir Kury ::::

Rozmowa z sumieniem



...... chodź ze mną, chodź ze mną drogi czytelniku i zobacz koniec. Koniec wszystkiego w swej apokaliptycznej klasie. A kiedy ty będziesz rozpaczał, ja wypiję twój smutek i złość. Złość przed nieuchronnym, lęk przed śmiercią. Ale nie bój się, po prostu zakop mnie - byle głęboko. Zakop mnie w ciemnym, wilgotnym dole razem ze wszystkimi smutkami - to będzie jeszcze jeden krzyż do wbicia na relikt tych bożych męczarni.... Co takiego? Nie możesz tego zrobić? - nie przejmuj się, to tylko chwila, a potem już mnie nie będzie... nie płacz, przecież wcześniej nawet mnie nie znałeś..... Co takiego? Płaczesz, bo nie chcesz zostać sam? - A czego się boisz? Ciemności? - To tylko złudny kolor zapomnienia, śmierci i.... czegoś pomiędzy. Wstań. Wstań z tej brudnej ziemi i przygotuj się. Jeszcze tylko spojrzę na ten zmarnowany świat i twoje przestraszone oczy... Co? Co mówisz? Współczujące? Ale dlaczego właśnie współczujące? Bo będę potępiony? Ha ha ha.. przecież ja już jestem potępiony! Czy nie zauważyłeś tego wcześniej? Nie? Przecież od kolebki byłem urodzony w pogrzebowym suknie, wyśmiewany przez wszystkich i pobity przez wspomnienia... Co? Pytasz jakie wspomnienia? .... Dobrze powiem ci. Są to wspomnienia, które nachodzą cię w smutne, szare i deszczowe dni. Wspomnienia niespełnionej miłości pewnego jasnego anioła, wspomnienia wszystkich zmarłych i tych najbardziej potrzebujących... Nie płacz, proszę. Inaczej nie może być.... nie płacz, bo twoje łzy nie wyschną jeszcze przez wiele lat... Nie przejmuj się mną, niech ta ulotna chwila będzie pełna ciszy. Tak, ciszy, która towarzyszyć mi będzie już na zawsze. Wciąż płaczesz? Powinieneś się cieszyć, przecież za chwilę będę wolny i spotkam się z bliskimi... Co? Co mówisz? Nie spotkam się z nimi? Ale dlaczego? Bo pójdę do piekła?... przecież jesteśmy w piekle, w piekle na ziemi. Nie jesteśmy w piekle? Dlaczego tak sądzisz? Bo już nie ma złości na świecie? .... może to i prawda, przecież wszystko umarło, więc kto miałby się złościć? No, na mnie już czas, szykuj się, żeby mnie zakopać.... Jak to nie możesz? Bo wciąż oddycham i krwawię? ... ach tak, przecież w moim brzuchu znajduje się otwarta krwawiąca rana... ale to nic. Ja już nie czuję bólu. Zresztą zaraz zamienię się w puchnące, ropiejące piękno... Co? Jak mogę mówić tak o martwym ciele? A jak mam o nim mówić? Że zamienię się w smętną kupkę gnijącego mięsa? A może że zamienię się w proch? (z prochu powstałeś w proch cię obrócisz). Mówiłem ci żebyś nie płakał, przecież będziesz żył... Co? Nie chcesz tak żyć? To nie twoja wina... O, widzę, widzę ją pełną w swej chwale, idzie po mnie z bladym licem i krwawiącą kosą. Jest już blisko, teraz wychodzi z mgły zapomnienia. Tak! Przyszła po mnie, przyszła aby odciąć więzy łączące mnie z życiem, Dalej! Czyń swoją powinność o Pani! ..... NIE! Nie odchodź! Proszę! Ja.... już dłużej nie mogę..... Co? Co mówisz? Nie nadeszła jeszcze moja kolej? A kiedy nadejdzie? Nie wiesz? Nie płacz, to nie twoja wina... po prostu zakop mnie.... Jak to nie możesz? Przecież rozmawialiśmy o tym wcześniej. Co? Nie wiesz jak masz żyć? Po prostu wstąp w ciemność nocy i zagub się w niej, a ja gdy spadając do Piekła znajdę się na wysokości tronu boga powiem mu, że jego dzieło dobiegło końca..... Sąd Ostateczny dobiegł końca.... Co? Jak to co wtedy z tobą będzie? Co? Myślisz, że on zapomni o tobie i będziesz nieśmiertelny? .... może i masz rację, ale on i tak już dawno o wszystkich zapomniał, a może to my zapomnieliśmy o nim?...... po tych słowach moje ciało umarło, ja spadłem w czeluści piekielne, a moje sumienie nadal tułało się po ziemi szukając znaków winy.......


Vampir Kury

vampirkury@wp.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||