:::: Mariusz Saint ::::

Opowiadania







Jak pewnie zauważyliście, tym razem nie ma czerwonych czcionek oznaczających tekst miesiąca. Dlaczego? Pomijając banalne sprawy czasowo-techniczne, bardzo trudno było wyodrębnić jeden tekst, który byłby w jakiś sposób lepszy. Co zrobić w takiej sytuacji? Najlepiej przeczytać wszystkie :)





Matina ::: Podlewać ogień ... .. . .

"Patrzy, skoncentrowana - ktoś, może ona, już w nim rozpalił i przyniósł całe wiadro smolistego, bryłowatego węgla. Teraz ona, zahipnotyzowana, koncentruje się na za dużej dla niej szufli, która dzierży w obu rękach, by utrzymać ją razem z węglem i wsunąć do środka. Jest piękna; żar bijący ze środka zaróżowił i ściągnął jej twarz nadając jej pewien rodzaj pierwotnego, ogniskowego piękna: piękna jej zachwytu, jej pracy, jej całkowitego oddania ogniu. Zamyka drzwiczki po wrzuceniu kolejnej porcji i wstaje, powoli, podnosząc się z klęczek w skupieniu, jak po żarliwej modlitwie. Jej twarz jest uduchowiona, pełna spokoju duszy, spokoju serca. To chyba jedyna wśród nas osoba przygotowana na święta. "


Seth ::: Czysta łza ... .. . .

"Prawda jest taka, że pewne słowa muszą być powiedziane, aby pewne sprawy mogły dobiec końca. Te słowa były właśnie takimi słowami. Pozwoliłem jej zostać u mnie tak długo, jak będzie musiała. Wiedziałem, że nie ma dokąd iść i że jestem jej jedynym bliskim przyjacielem. Nie chciałem opuszczać jej wtedy, kiedy miała świadomość tego, że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś... "


Lenny ::: Gdyby jutro miał skończyć się świat... ... .. . .

"Nie patrzyli gdzie, po plecach, po głowie. Aż strach było na to patrzeć, ale on nie odwracał wzroku, trzymał głowę prosto - dumnie. Nie chciał dać się upodlić. Jakiś mężczyzna idący przed nim krzyczał, wołał za swoją żoną. Zbliżali się do pociągu idąc szeregiem - dziesiątki, setki ludzi. "


Maciek "black grzywa" Partyka ::: Piekielna drużyna ... .. . .

"Stachurski nie wiedział co robi. Po prostu nie znał się na piłce, debil. Kiedy został trenerem mówił, że awansujemy do III ligi, a tu dupa! Kilka kolejek dzieli nas od spadku. Jak go wypieprzę z roboty to powie, że to moja wina. Baran! Widziałem te jego obozy przygotowawcze, na których zawodnicy obijali się zamiast ćwiczyć, widziałem jak mu na tym wszystkim nie zależało. Ale co ja mogłem zrobić? "


Vampir Kury ::: Sycząca zaraza ... .. . .

"Była to ona, wracająca do domu, przez tą mroczną, burzową noc. Lecz z tego co pamiętam nie była sama.... podążał za nią on. Ile grozy wlało się do mego serca z chwilą gdy go zobaczyłem i wiedziałem co będzie dalej! Ale czy można było coś zmienić? Drżąc na ową myśl o zawiedzionej, aczkolwiek wątłej i prawdopodobnie ostatniej nadziei pomocy jej, pozostałem na swoim miejscu. Załamany i jednocześnie ciekaw zbliżającego się końca historii. "


Winix ::: Ostatnia wola ... .. . .

"Dowiedziałem się, że mój brat zmarł i został pochowany tydzień temu w małym miasteczku House Sun. Postanowiłem wyjechać i dowiedzieć się, jaka była przyczyna zgonu. Z listu wynikało, że postępująca choroba psychiczna mojego brata nie dawała mu żyć, a on sam poderżnął sobie gardło w swym gabinecie. "


Rob Neiklot ::: Uwikłani ... .. . .

"To nie był jego szczęśliwy dzień. Pokłócił się z rodzicami, w szkole oblał test semestralny z matematyki, a na dodatek było mu zimno w uszy. Szedł po chodniku przy jednej z mniej ruchliwych ulic, nie wyjmując rąk z kieszeni swojej zimowej kurtki. Nie była to najbezpieczniejsza droga, ale na pewno najkrótsza, a jemu było dziś wszystko jedno. Kolejną przeszkodą okazała się czerwona puszka po piwie z rzucającym się w oczy, żółtym napisem DIT. Kopnął ją z całej siły, a ta poszybowała wysoko w górę i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, iż jej niedokończona zawartość oblała mu spodnie. "


Maciek "black grzywa" Partyka ::: Sąd ostateczny ... .. . .

"Niespełna miesiąc temu skończył osiemnaście lat i tak jak wszyscy osiemnastolatkowie chciał wyrobić sobie dowód osobisty. W domu starannie wypełnił stosowny wniosek, zrobił sobie zdjęcia, wreszcie zdobył skrócony odpis aktu urodzenia. Teraz pozostawało tylko złożyć wniosek w urzędzie i cierpliwie czekać na wydanie dokumentu. Wszystko wydawało się bardzo proste, dopóki M. nie znalazł się w urzędowym budynku. Już przy wejściu zadziwiła go ogromna liczba korytarzy, pomieszczeń biurowych i innych, których przeznaczenia mógł się tylko domyślać. "


military ::: Krzywe zwierciadło ... .. . .

"Otworzyła szerzej oczy; za szeregiem długich rzęs pojawiły się brązowe niczym jesienne liście tęczówki; źrenice powiększyły się pod wpływem ostrego, białego światła. Dziewczyna zmrużyła oczy i delikatnie poruszyła głową. Zaczęły do niej dochodzić przytłumione dźwięki, które z czasem klarowały się i po kilkunastu sekundach zrozumiała, że jej osoba, leżąca w nieokreślonym pomieszczeniu, najwyraźniej wywołuje dookoła spore poruszenie. Kilkunastu ludzi krzątało się w pośpiechu, coś do siebie szepcząc krzykliwym i panicznym nieraz głosem. Nie mogła jednak dostrzec ich twarzy; wszystko, co widziała, rozmazywało się niczym obraz za szybą, po której gęsto spływają grube krople deszczu. "


Vampir Kury ::: Haunted by the horror - when hope and daylight die ... .. . .

"... zamknęliśmy ciało w trumnie i we dwóch - ja i mój cień, zanieśliśmy je na miejsce spoczynku. Gdy otworzyłem masywne drewniane drzwi piwnicy do moich uszu doleciał ciężki i skrzypliwy dźwięk otwieranych zapadek zamka. W tym przybytku zgrozy pochowałem martwą. Przed całkowitym zabiciem trumny otworzyłem wieko i zajrzałem w lico trupa. Jednak nie mogłem, jak wcześniej myślałem, długo oglądać martwej twarzy, nie odczuwając przy tym uczucia strachu. Jedyne wspomnienie, które nie daje mi spokoju, to drętwy uśmiech zmarłej, który pozostawiła śmierć.... "


Seth ::: Złoty strzał ... .. . .

"Podłoga jest tak chłodna, a ściana, obok której leżę ma taki niezwykły niebieski kolor, błyszczy w barwach tęczy. Światło odbija się od niej, tworząc magiczne wzory, których nawet Lovercraft nie byłby w stanie opisać. Gdzieś w oddali widzę lampę przyczepioną do białego sufitu, jest tak niewiarygodnie wysoko. Promienie światła tak niesamowicie spływają z niej, każda kropla w innym kierunku i obraz zanika, gubi się w deszczu barw. Unoszę rękę. Jest tak ciężka i obolała, taka biała i zamazana na tle tego białego światła. To takie piękne. "


Morphia ::: Zwierzoczłekoupiór ... .. . .

"Zamyślenie przerwało ciche skrzypnięcie drzwi... Spojrzała za okno. Ciemność, nawet latarnie usnęły na mrozie. Czasem zbłąkany płatek śniegu przykleił się do szyby. Wszedł. Jej strach, ból, krzyk skondensowany w jednym życiu - Zwierzoczłekoupiór. On, duży, o poważnej twarzy, czarnych, wręcz diabelskich oczach, krótkich, kręconych włosach i małych, wąskich, delikatnie różowych ustach. Z Jego oczu bił dziwny, dziki blask. Do pokoju wraz z Nim wdarł się zapach wiatru, ostry i świeży, pobudzający do życia. "


Reksio Dogi ::: Pod św. Brutusem ... .. . .

"Wnętrze jak każdy bar, znaczy zadymione i zastawione stolikami. Naprzeciw wejścia lada i bar główny, a za nim barman, również główny. Po skosie, patrząc od lady zawieszony telewizor, odpowiednio nachylony do tępych, mniej lub bardziej przepitych mord wpatrujących się w niego. Sam wystrój także normalny, znaczy barowy. Żadnych tam upiększaczy i arystokratycznych ceregieli. Ściany, może kiedyś jasne dziś takie niemrawe, światła i neony informują tych, co zaćmy alkoholowej dostali, gdzie łazienka, wyjście, bar. "


NoNameMan ::: Raz na wozie raz pod wozem ... .. . .

"Alan Cramer, bo tak zowie się nasza tajemnicza postać, to właśnie taki typowy członek młodego pokolenia ludzi pracujących, nastawionych na konsumencki tryb życia. W ten sposób chce pokazać pozostałym, że nie jest gorszy, mimo iż pochodzi z nizin społecznych. Ale od pewnego czasu coś dręczy Alana, jakaś niespokojna myśl, echo bijące się po głowie, psujące jego uporządkowaną rzeczywistość. Ten irytujący stan trwał aż do dziś, kiedy to oświecenie spłynęło w dosyć niepozornej chwili, bo podczas wrzucania drugiego biegu na drodze wiodącej do kolejnego zatłoczonego skrzyżowania. "


Rob Neiklot ::: Gracz ... .. . .

"- Szybciej Brigod, są tuż za nami! - krzyknął Traul, będący metr za nim. Brigod usłuchał i przyśpieszył. Puste ulice miasta pogrążone były w lekkiej mgle. Z kratek ściekowych unosiły się opary. Tylko nieliczne latarnie oświetlały drogę, lecz mokry asfalt świecił się jak gwiazdy na niebie, poprawiając widoczność, a przynajmniej tak wydawało się Brigodowi. "




Opowiadania Miesiąca


Pierwiastek ::: Zmienię się... dziś... jutro... nigdy... (O#13)... .. . .

Skorpion King ::: Kara za grzechy (O#14)... .. . .




Mariusz Saint

storytellers@poczta.fm



<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||