Przeglądałem sobie ostatnio KaeMowe recki teledysków i spostrzegłem, że brak w nich
recenzji Slayerowskiego "Bloodline". Korzystając z okazji postanowiłem bez zastanowienia
skutecznie uzupełnić tę lukę. Klip sam w sobie nie jest jakiś szczególny. Ot zespół
miło pogrywa sobie w jakimś pomieszczeniu. Widać scenarzyści niespecjanie wysilali się
nad stworzeniem jakiejś historii do teledysku. Jednak nie jakaś niesamowita historia
czyni ten teledysk wyjątkowym, a sposób jego realizacji. Jak już wspomniałem pan
Tom A. i jego koledzy z zespołu postanowili pograć sobie w pewnym pomieszczonku. I tak sobie
grają przez te kilka minut, a my możemy ich podziwiać w trzech "strojach". Pierwszy strój to
po prostu jakieś czarne ubrania koloru czarnego ;), czyli nic specjanie nowego. Drugi strój
to bardzo ładne czarne garnitury (również koloru czarnego), w których Zabójcy prezentują się...
zabójczo ;) Trzeci kostium to praktycznie te same czarne ciuchy koloru czarnego co w pierwszym przypadku
z tym, że panów Slayerów jak i całe pomieszczenie, w którym sobie tak miło przygrywają bezczelnie
oblano krwią koloru czerwonego. Właśnie te stroje (a zwłaszcza ten ostatni), montaż i
ciekawa technika nagrania tego klipu (gitarzyści (zarówno prowadzący, rytmiczni jak i basowi)
ruszają się w taki sposób jakby teledysk puszczony był od tyłu - naprawdę ciekawy efekt)
stanowią jego główne atrakcje. Mimo tego, że w klipie zespół gra pierwsze skrzypce
(hmm... to dziwne, myślałem, że Slayer nie ma skrzypka ;) to poza nim możemy obejrzeć
na przykład przemiłe kocię spijające krew z podłogi lub dziecko beztrosko skaczące
po kałużach krwii jakby to były deszczowe kałuże. Reasumując bardzo wzruszający
teledysk ;P
OCENA: 5+/6 (jakoś szkolna skala ocen bardziej mi odpowiada)
Mactare