KORN
"Take A Look In The Mirror"
Korn jest uważany za jednego z pionierów nu metalu. Ma wierne grono fanów, którzy wielbią charakterystyczny dla grupy brud gitar i wokal Jonathana Davisa.
Przyznam że nigdy nie byłem zwolennikiem muzyki Korna. W ich dyskografii zachwyciła mnie tylko jedna pozycja, wydana rok temu płyta "Untouchables". Muzyka zawarta na tym albumie była bardzo przebojowa i melodyjna. Utworów "Here To Stay", "Alone I Break" czy "Thoughtless" mogłem słuchać godzinami. Choć album był trochę bardziej komercyjny i łatwiejszy w odbiorze, niż pozostałe płyty grupy, spotkał się z ciepłym przyjęciem większości fanów. Oczywiście znaleźli się tacy, którzy zarzucali Kornowi "sprzedanie się", nikt nie zwracał na nich uwagi. Nikt oprócz zespołu...
Na "Take A Look In The Mirror" fani czekali trochę ponad rok. Muzycy od początku ogłosili, że nowy album będzie powrotem do korzeni. W wywiadach Jonathan Davis przyznawał, że podczas pracy nad "Untouchables" on i jego koledzy ulegli presji wytwórnii i nagrali zbyt komercyjny album.
Tym razem o żadnej presji nie mogło być mowy. Muzycy sami zajęli się produkcją. Pierwszym zwiastunem nowej płyty był kawałek "Did My Time", promujący film "Lara Croft Tomb Raider: The Cradle Of Life". Utwór okazał się faktycznie udany, ale nadal było mu bliżej do kompozycji z "Untouchables", niż tych znanych nam z wcześniejszych dokonań grupy. Korn twierdził jednak że, reszta utworów, które znajdą się na nowym wydawnictwie, będzie o wiele cięższa.
3 maja zespół wystąpił w programie MTV Icon poświęconemu Metallice. Korn chcąc oddać hołd tej legendarnej już grupie wykonał podczas uroczystości "One". Cover okazał się na tyle udany że, postanowiono go wydać na nowej płycie. Teraz, po długich oczekiwaniach, możemy już słuchać nowego dziecka zespołu. Czy było warto czekać?
Album otwiera singlowy "Right Now". Teledysk do utworu stworzyli sami fani. Sam kawałek nie przynosi żadnych rewelacji, jest utyrzymany w typowym dla Korna stylu: brudne gitary, głośny bas i perkusja oraz wspaniały wokal Davisa. Później mamy "Break Some Off". Podobnie jak "Right Now" nie wyróżnia się niczym szczególnym. Trzecim utworem jest "Counting On Me". Tu zaczyna być już ciekawiej, ponieważ utwór posiada przynajmniej melodyjny refren. Podobnie jest z kolejnym na liście- "Here It Comes Again". Kolejnymi trackami są: nudny "Deep Inside" i opisywany już przez ze mnie "Did My Time". Siódmą kompozyją jest utwór, który zatrzymał mnie najdłużej. "Everything I've Known", bo o nim mowa, mógłby się znaleźć na "Untouchables". Posiada melodyjny refren i na tle reszty kawałków jest bardzo melodyjny. Następny kawałek "Play Me" można spokojnie ominąć. W utworze tym wystąpił raper. Nie rozumie dlaczego muzycy Korna zapraszają do współpracy raperów. Najczęściej nic im z tego nie wychodzi. Kolejne dwa utwory również niczym szczególnym się nie wybijają. Ciekawiej robi się dopiero przy "I'm Done" i "Yall Want A Single". Wieńczący płytę "When Will This End And One" również jest całkiem ciekawy z powodu melodyjnego zakończenia.
Napisałem, że "When Will This End And One" kończy płytę. Jest to nieprwada. Jeśli poczekamy kilka sekund usłyszymy jescze bonus track w postani "One" Metalliki, wykonanego przez Korna podczas wspomnianej przedtem uroczystości. W porównaniu z oryginałem cover jest krótszy o ok. 3 minuty. Wielka szkoda że został on skrócony. Ogólnie cover jest dobry. Zespół wykonał klasyk Metalliki w swoim charakterystycznym stylu.
Przyznam, że miałem problem z wystawieniem oceny. Mnie osobiście album zawiódł. "Take A Look In The Mirror" jest skierowany raczej do zwolenników wcześniejszych dokonań grupy. Album faktycznie jest powrotem do korzeni. Osoby, które spodziewały się kontynuacji "Untouchables", mogą czuć się zawiedzione. Mnie osobiście brakuje przebojowości, którą posiadał tamten album. Na nowej płycie Korna nie znajdziemy hitu na miarę "Here To Stay" czy ""Thoughtless". Zespół nagrywając "Take A Look In The Mirror" chciał prawdopodobnie udowodnić że, nie poddał się komercji i będzie grał tak jak chce. Czy postąpił słusznie? Oceńcie sami.
Ocena: 4/10