VADER
"Blood"
To już czwarta EP-ka polskich mistrzów death metalu. Na "Blood" znalazły się dwa nowe utwory, jeden cover i trzy kawałki, które nie zmieściły się na "Revelations". Ten mini album jest podsumowaniem dosyć kontrowersyjnego okresu historii grupy. Po blisko dwuletniej trasie koncertowej i tajemniczym odejściu z zespołu basisty Simona, Vader wydał EP-kę by osłodzić fanom oczekiwanie na nowy longplay.
Płytę otwierają dwie nowe komozycje. Pierwsza z nich to blisko pięciominutowy "Shape-Shifting". Struktura utworu jest bardzo poszarpana. Co chwile zespół zmienia tempo. Po szybkim galopie kawałek zmienia się w ciężki, death metalowy walec, by po minucie wrócić do ostrej jazdy. Mięsistym riffom towarzyszy świetna perkusja. Drugim premierowym utworem jest "We Wait". Jest on cięższy i bardziej melodyjny od swojego poprzednika. Vader nie rozpędza tu się już do takich obrotów, jak w "Shape-Shifting". Zwolnienie w "We Wait" rekompansuje nam dzika szarża w "As The Fallen Rise", który pierwotnie znalazł się, jako bonus, na japońskiej wersji "Revelations". Dudniąca sekcja rytmiczna i ostre solówki, zawarte w kawałku, zadowolą chyba każdego zwolennika death metalu. "Son Of Fire" to kawałek zainspirowany wydarzeniami z 11 września. Jest odrzutem z sesji poprzedniej płyty. Muzycznie jest zbliżony do "As The Fallen Rise". Również i tu panują duże tempo i ostre riffy. Kolejnym utworem jest "Traveller", pochodzący z polskiej wersji digipacku. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ponownie mamy tu szybkie tempo i brutalne riffy. "When Darkness Calls" zna każdy polski posiadacz "Revelations". Utwór został tam dodany jako bonus. Dla tych, którzy go nie słyszeli, powiem tylko że prezentuje wysoki poziom. Początkowo zespół szybko galopuje ale, w połowie utworu następuje lekkie zwolnienie i sekundowa pauza, podczas której myślimy że to już koniec. Po pauzie zespół rusza ponownie do szarży. Ep-kę wieńczy cover Thin Lizzy "Angel Of Death". Poprzednio znalazł się on na singlu wydanym, wraz z magazynem Thrash'Em All. Nie słyszałem oryginału, ale przeróbka Vadera jest bardzo melodyjna, jak na death metal. W środku znajduje się wręcz heavy metalowa solówka, po której utwór przechodzi w melorecytacje. Trwa ona krótko i później zespół wraca do poprzedniej prędkości.
"Blood", pomimo że trwa niespełna 27 minut, przyniósł mi wiele wrażeń. Dwa nowe kawałki dobrze zwiastują nowy album Vadera, który ma ukazać się w połowie 2004r. Warto zwrócić jeszcze uwagę na zdolności techniczne muzyków, szczególnie perkusisty Docenta. W każdym numerze słychać charakterystyczny, dla tego perkusisty, styl gry, polegający na wybijaniu rytmu stopkami. Nie bez powodu Docenta zalicza się do grona najlepszych pałkerów na świecie. Płyta jest ładnie opakowana. Okładkę stworzył oczywiście Jacek Wiśniewski, znany ze stałej współpracy z Vaderem. Tym razem okładka nie przypomina jednak poprzednich jego prac. Przedstawia ona twarz Chrystusa, znaną z Całunu Turyńskiego, poplamioną krwią. W połączeniu z tytułem albumu, wywołuje kontrowersje i zachęca do refleksji. EP-kę polecam przed wszystkim fanom Vadera. Płyta może się jednak spodobać i osobom , które nie miały z zespołem dotychczas do czynienia. Dwie nowe kompozycje są łatwo przyswajalne, podbnie jak cover Thin Lizzy.
Ocena: 8/10