Therion
"A'Arab Zaraq Lucid Dreaming"
Ten album o jakże prostym tytule został wydany z okazji 10-lecia szwedzkiego zespołu Therion, a więc w 1997. Znalazło się na nim 18 utworów, w tym kilka coverów, pare odpadków z Theli, oraz trochę utwórów w dwóch różnych wersjach (nawet po przeczytaniu wkładki nie bardzo rozumiem co to za utwory).
Szczerze mówiąc, nie podoba mi się Therion z okresu 1996-1997. Nie jest to ani dynamiczna muzyka (na początku nawet death) jak wcześniej, ani już dojrzałe połączenie muzyki klasycznej z rockiem. Takie nijakie. Uczucie to potęguje dodatkowo użycie keybordu (prawie na pewno, bo to wszystko tak sztucznie brzmi) zamiast prawdziwych instrumentów klasycznych, jak na albumie wydanym już rok później, Vovin. Całe szczęście, nie cała płyta jest utrzymana w takiej konwencji. A i pare utworów właśnie takich nie jest w sumie złych (świetne Symphony of the dead, niezłe Down the qlipothic tunnel), jednak, niestety, większość takich naprawdę jest słaba. Czyli połowa płyty.
Do nie utrzymanych w takiej konwencji z pewnością należy najlepszy na płycie, moim zdaniem, utwór rozpoczynający album - In remembrance.
Porządna rockowa jazda. Podobnym utworem jest cover bodajże Running Wild, Under Jolly Roger.
Na płycie znajduje się także całkiem fajny cover Iron Maiden (BTW znalazł się on na trybucie do IM, recenzja w którymś ze wcześniejszych numerów KM), Children of the damned z Piotrem Wawrzyniukiem na wokalu. Perkusista spisuje się jako wokalista... fatalnie. Posłuchajcie tylko :) Jednak jest to przyjemny rockowy utwór, tak jak zresztą pierwsza szóstka na tej płycie.
Podsumowując, płyta przeciętna. Szwedzi niezbyt się popisali, dając fanom coś takiego na dziesięciolecie zespołu. Ale co ja pletę! Przecież to tylko mi nie podoba mi się Therion z tego okresu, a przecież wielu Theli uważa za najlepszą płytę zespołu. Poza tym jest to porcja miłej rockowej muzyki. Jeśli jesteście kolekcjonerami Theriona (tak jak ja za jakiś czas), kupcie tę płytę, bo nie jest przecież taka zła.
Ocena: 7-/10