MetallicA
"Symfonica & Metallica"
S&M jest chyba najbardziej kontrowersyjnym albumem Metalliki. Sam fakt, iż heavy metalowy zespół w tamtych czasach gra koncert z orkiestrą symfoniczną jest niesamowity. A jak to "Metalicznym" wyszło? Ano zależy jak spojrzeć. Ale pierw może nieco faktów...Album nagrany został na żywo, podczas koncertu w 21 na 22 kwietnia 1999r. w San Francisco z tutejszą orkiestrą symfoniczną pod batutą Michael'a Kamen'a. Warto dodać, iż jest to niemal najnowszy [bo całkiem niedawno Metallica wydała St. Anger] album. A jak się sprawa ma muzycznie? Wszystkie utwory nagrane są lżej niż swe pierwowzory. Orkiestra gra całkiem nieźle i teraz jak jako całość? Trudno powiedzieć. Jeśli ktoś szuka czegoś pokroju Kill'em All będzie mocno narzekal, fani Master Of Puppets również. Tak więc teoretycznie wychodzi na to, że Symfonica jest nic nie wartym szajsem. Ano błąd! Po prostu wszyscy oczekiwali czegoś pokroju Mastera, ten wokal, tę grę etc. Na S&M zaś wokal Jamesa rózni się znacząco od tego z początków kariery. Jest bardzo dojrzały, pewnie przeszedłby z nim do kolejnego etapu idola [pewnie z takim jak na Kill'em all to by go Szanowne Grono Jurajskie wywaliło:-p] Tutaj członkowie Metalliki pokazali się jako ubrani w garnitur panowie, którzy odniesli sukces i się nieco ustatkowali. Na albumach początkowych było to kilku kolesi w podartych skórach i walących głową o beton. I teraz należy zadać sobie pytanie: czy ktoś chce ciężkość, agresywnosc, ogólnie mówiąc tego dawniejszego grania, czy też ze spokojem przyjmie symfoniczną grę, od której zalatuje nieco patosem [oczywiście nadal neco siężkości i drapieżności jest, ale to tak jakby porównać kota z tygrysem]. A jak się sprawa ma z samą muzyka? Otóż jak mówiłem wszystkie piosenki są dużo lżejsze, wokal jamesa jakby bardziej melodyjny, perkusja nieco łagodniejsza etc. Poza tym bardzo dobrze gra orkiestra. Utwory zostały znacząco zmienione- wystarczy posłuchac "Master Of Puppets" czy chociażby każdy inny. Czy na plus czy na minus? Ewidentnie dla mnie wielkie utwory jak "For whom are the bell tolls", "Master Of Puppets", "Sad But True" są dla mnie straszne. Ale, ale...taki np. "Hero Of The Day" bardzo przypadł mi do gustu, filmowe "The ecstasy of gold" i kilka innych również. Album jest dwupłytowy, całość trwa ponad 2h. Dziwić może zaś czystość, z jaką ta płyta została nagrana- brzmienie jakby w studiu, a tak w rzeczywistości to na żywo. Mi to nie przeszkadza, ale wiem, że komuś może. W sumie warto też zwrócić czasem uwagę na nowe aranżacje utworów. Cóż jeszcze rzec? Ja po dość długim czasie "nie zachwycania się S&M" spojrzałem na nią bardziej przychylnie. Tak więc ocena dość subiektywna, ale niby jaka ma być?;) Aha...Na płycie znajdują się dwa niepublikowane utwory: No Leaf Clover i Human. W sumie mogę polecić, ale Ci, którzy kochają np.,. Kill'em all nie mają tu czego szukać. Aha, i jeszcze jedno- zespoł na pewno zdobył tym wydawnictwem soprą rzeszę fanów, ale i stracił również sporą rzeszę starych fanów. Pomijam zarzuty o komercyjność tej płyty itp. bo nie chce mi się kolejny raz w moim krótkim życiu o tym pisać...
Ocena: 8++/10