MetallicA

"ride the lightning"

"Ride The Lightning" jest drugim longplayem Metalliki. Na abumie tym zespół zaniechał grany na "Kill'em All" trash metal i przerzucił się na heavy. Czy to dobrze? Hm...i tak i nie. Jeśli szukasz czegoś podobnego do debiutu zespołu, to raczej nie masz czego tu szukać, kup lepiej sobie jakieś wydawnictwo trash'owej ekipy [choć trashowe nawyki czasem dają o sobie znać]. Jeśli jednak nie, to...to pewnie album ten już masz, a jeśli nie to biegni do sklepu...!
Krążek otwiera utwór Fight Fire With Fire. No cóż, można o nim rzec dużo- że gorszy od innych, że lepszy od jeszcze innych, śmiem twierdzić, że nieco przeciętny w stosunku do pozostałych piosenek, aczkolwiek na pewno nie jest zły. Kolejną kompozycją jest tytułowy Ride The Lightning. Powiem tyle, że spodziewałem się czegoś lepszego...To, co wyróżnia ten utwór to szczególnie tekst opowiadający człowieku skazanym na krzesło elektryczne (stąd i okładka płytki). Ogólnie utwór jest "jako tako", poza tym to denerwuje mnie "przeciąganie" go na siłę. I teraz jest!- For Whom Are The Bell Tolls! Ten utwór chłopaków z Metalliki to prawdziwe arcydzieło! Właściwie, to piosenka ta jest prawdziwą ikoną heavy metalu! Jest to bezapelacyjnie najlepsza kompozycja na całej płycie, i tak w ogóle to jedna z najlepszych w historii "Metalicznych". Tekst nadal jest w klimacie wojennym [czyżby zespół chciał zasugerować kierunek kolejnej płyty, na której "mało pozytywne" teksty są standardem?). Co jeszcze charakteryzuje ten utwór? Na pewno rozpoznawane przez wszystkich miłośników mocnego grania wejście- bicie dzwonów. Poza tym piękne dwuminutowe intro, po którym następują pertie wokalne, dodajmy, że równie fenomenalne. Barwa Jamesa, która na zawsze pozostaje w pamięci, ogólnie mówiąc pięknie brzmiący głos. Poza tym na krążku znalazła się pierwsza ballada grupy- Fade To black. Nie powiem, całkiem udana. Nieco smutna, ale pasująca do klimatu krążka. Ewidentnie także wybija się zamieszczony na szarym końcu Creeping Death- jest rytmiczny, szybki i w ogóle świetny [warto podkreślić refren]. I już ostatni, zamykający to arcydzieło metalu, The Call Of The Ktulu. Utwór jest ten tylko i wyłącznie instrumentalny i genialny! Bez wątpienia jeden z dwóch najlepszych "instrumentali" zespołu. Ma jak to się mówi "to coś". Może być wzorem do nasladowania jak stworzyć dobry, kończący/otwierający jakieś wydawnictwo utwór. Pozostałe piosenki też są niezłe, naprawdę dobre do posłuchania, ale nie mogą konkurować z np. For Whom Are The Bell Tolls. Ogólnie żaden utwór nie schodzi poniżej 8/10
Poza tym wokal na płycie jest inny od tego na debiucie. Wystarczy chilę posłuchać, aby zauważyć różnicę. Zespół także wyraźnie dojrzał artystycznie- bardzo dobrze zaplanowane utwory, dojrzalsze teksty i świetna gra instrumentalna. Właściwie nie ma co się dalej rozpisywać, bo trudno jest mówić o czymś, co jest niemal bez wad i samo w sobie stanowi klasę. I poziom- poziom, do którego dążą dzisiejsze zespoły [i Metallica także- taki mały paradoks...].

Ocena: -10/10


AciD


np. iron Maiden "Wasting Love"