MetallicA
"...AND JUSTICE FOR ALL"
"...And justice for all" jest czwartym "gługograjem" Metalliki, pierwszym zaś nagranym bez zmarłego w wypadku samochodowym basisty - Cliffa Burtona. Na jego miejsce przyszedł niejaki (złośliwi czytają "nijaki") Jason Newsted, który za dużo do powiedzenia na tym albumie nie miał, aczkolwiek nie jest aż tak źle. Poza tym reszta standardowo [w składzie]. A jak sama płyta? No mowiąc bardzo lakonicznie - nieźle, właściwie to bardzo dobrze. Na tym wydawnictwie muzyka Metalliki jest... jakby to powiedzieć - szarpana, cięta. Przy nagrywaniu albumu najwięcej roboty miał chyba Lars, który narobił się przy tej perkusji... Warto zaznaczyć, iż na "AJFA" znalazł się pierwszy hit "Metalicznych" z prawdziwego zdarzenia:) - "One". Utwór mówi o losach żołnierza [a właściwie jego myślach], który na wojnie stracił kończyny etc. Właściwie to teksty na płycie są, nazwijmy to... "mało pozytywne". Sam tytuł jednego z utworów - "To live is to die" mówi wszystko... Album ten jest także szarpany nie tylko pod względem stylistycznym - obok piosenek wybitnych znalazły się "zapychacze". Ogólnie nie ma co tu dużo mówić - płytka/kaseta jest warta kasy, na pewno można przy niej spędzić nieco czasu:), aczkolwiek nie przebiła fenomenalnych wcześniejszych albumów. Warto wyróżnić wspomniany One. Coś jeszcze? Aha... extra okładka płyty;). Podumowując - album jest energiczny, ale energia to nasycona jest także smutkiem, znajdują się tu utwory ponadprzeciętne i na odwrót. Album jako całość sprawia bardzo dobre wrażenie.
Ocena: +8/10