KING DIAMOND
"The Puppet Master"
Jako szanujący się fan King Diamond'a musiałem kupić najnowszy album - The Puppet Master. Spodziewałem się istnej masakry i godnego następcy Abigail II, niestety to co usłyszałem mocno mnie zawiodło. Po przesłuchaniu kilku utworów zastanawiałem się czy to na pewno mój ukochany King. A co doprowadziło mnie do tego stanu - dowiecie się później :> Zacznę nietypowo, albowiem chciałem docenić kunszt z jakim wykonano piękne, czarne niczym czeluści otchłani, pudełko. Ozdobione jest srebrnym logo ze "zwisającym" skalpelem ociekającym krwią. Po raz pierwszy Król mnie zaskoczył, dając rozkładane opakowanie, zawierające dwie płyty. Na bonus - dvd King opowiada historię Puppet Mater'a. W sumie to nic ciekawego, powtarza tylko to do czego można dojść samemu po wysłuchaniu płyty. A teraz o tejże. Standardowo pierwszy utwór ("Midnight") to krótkie wprowadzenie, budujące mroczny klimat. Następnie tytułowy "The Puppet Master", początek skojarzyłem z "A Mansion In Darkness" (Abigail), a to raczej dobrze :> No i to co mnie zaszokowało zaczęło się od trzeciej pozycji, czyli "Magic". Słucham, słucham...coś nie tak King ma taki jakby "zniewieściały" głos, no ale nic to, starzeje się, ma prawo ;> Ale "Emerencia" ukazała mi straszliwą prawdę. Na tej płycie śpiewa KOBIETA! Dlaczego?! Za jakie grzechy?! Nazywa się Livia Zita i odśpiewuje wszystkie partie kobiece. Nigdy nie zapomnę jak King odgrywał Miriam, Abigail, Missy czy chociażby Molly. Ten pisk, zawodzenie to było mistrzostwo. Za ten "wyskok" (choć niektórym może się to podobać, wiadomo powiew świeżości) King ma u mnie minusa. Kolejną wadą są zbyt wolne utwory, smętne i co tu dużo mówić, nudne. Za piątym razem słuchałem już tylko wybrańców, czyli najlepsze kawałki: "The Puppet Master", "Blue Eyes", "Blood To Walk" i "Darkness"(genialny). Nad riffami i solówkami nie ma się co rozwodzić, gdyż te jak zwykle stoją na najwyższym poziomie. Pokrótce historia. Żeby za dużo nie zdradzić powiem tylko że akcja dzieje się w Budapeszcie w XVIII wieku. Sam King Diamond (zwany Unfortunate Man) wyrusza na poszukiwanie swojej ukochanej, która zniknęła po obejrzeniu występów w teatrzyku marionetek. Podążając za żoną Mistrza Marionetek King odkrywa straszliwą prawdę. Jaką? Tego już nie powiem, zostawię tą przyjemność wam :> Mam mieszane odczucia co do tej płyty, jest ciekawa lecz nie pozbawiona wad. Na pewno nigdy nie zapomnę Livii :)
Ocena: +7/10