Dream Theater - "Images And Words"



Dream Theater to ostatnio jeden z moich ulubionych zespołów. Dlaczego? Dlatego, że odnajduję w ich twórczości wszystko, czego oczekuję. Łączą oni bowiem progresywny rock z metalem, ciężar z pięknem, moc z subtelnością. Mają fantastycznego wokalistę Jamesa LaBrie, który swym głosem potrafi wzruszyć, by za chwilę śpiewać drapieżnie i ostro. Oprócz tego są po prostu wirtuozami. Znajdźcie mi chociaż jednego gitarzystę z lepszą techniką niż John Petrucci i jednego perkusistę potrafiącego zrobić ze swym instrumentem takie rzeczy jak Michael Portnoy. Dodając do tego świetnego klawiszowca Kevina Moore'a i basistę Johna Myunga otrzymujemy jedną z najlepszych grup wszech czasów.

"Images and Words" to druga płyta nowojorskiego kwintetu. Dopiero druga, a już genialna. Zaczyna się ponad ośmiominutowym dziełkiem "Pull Me Under", które ukazuje w pełni maestrię muzyków. Świetna melodia, ciężkie basy i kilka porządnych solówek w tym utworze podobają mi się tak bardzo, że słucham go pr awie codziennie z walkmana w drodze do szkoły. Następny kawałek, "Another Day", jest jednym z najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek słyszałem. Jest tu kolejna fantastyczna solówka, zresztą Petrucci w każdej kompozycji udowadnia swój kunszt. Oprócz tego mamy tu bardzo przyjemną partię saksofonu. "Take The Time" to osiem minut ciekawych pomysłów, niebanalnych zagrań na gitarze i fajny, "połamany" rytm. Po tym dynamicznym utworze następuje lekka zmiana nastroju - bardzo optymistyczny "Surrounded", w którym podoba mi się zwłaszcza gra klawiszy. Kolejna kompozycja - "Metropolis part I" - to znowu popis umiejętności gitarzysty, który tu przechodzi samego siebie. Ten utwór ma tyle technicznych zagrywek, że można by nimi obdzielić kilka płyt. Mimo że trwa prawie dziewięć minut, na pewno nie znudzi. Pisząc o następnym kawałku, "Under A Glass Moon", znowu muszę pochwalić Petrucciego. Powtarzam się, ale cóż mam zrobić, słysząc coś takiego? Portnoy za to wyczynia na perkusji takie rzeczy , że aż dziw bierze, jakim cudem ani razu się nie pomyli. Po tych "ekscesach" przychodzi czas na wyciszenie - stonowaną, trwającą dwie i pół minuty miniaturkę "Wait For The Sleep". James LaBrie śpiewa tu po prostu pięknie, jako tło mając jedynie fortepian. Aż szkoda, że ta balladka jest taka krótka. Na koniec mamy dla odmiany najdłuższy utwór na płycie - "Learning To Live". Jest to kolejne jedenaście minut nieprawdopodobnych popisów instrumentalistów. Tym razem wyróżnić trzeba Kevina Moore'a za grę na klawiszach. I tą fantastyczną progresywną kompozycją kończymy słuchanie trwającej prawie godzinę płyty. I możemy zacząć jeszcze raz.

Podsumowując: album "Images And Words" to prawdziwe arcydzieło. I wcale nie przesadzam. Piękne melodie, fantastyczna gra muzyków, długie i rozbudowane utwory, ambitne teksty - wszystko to moim zdaniem składa się na jedną z najlepszych płyt wszech czasów. Na pewno spodoba się wszystkim szukającym muzyki na poziomie. Znajdą tu dla siebie coś zarówno wielbiciele delikatnych rockowych ballad, jak i fani metalowego grania. To nagranie Dream Theater to najczystszy kawałek geniuszu. I daje słuchaczowi wiele satysfakcji i przyjemności.

Ocena: 10/10. I naprawdę na tę notę zasługuje.

Doorshlaq <doorshlaq@poczta.onet.pl>