Klub Wzorowego Metalowca przedstawia

 
Graj metal razem z nami
[gromkie oklaski :)]
 


   Jakiś czas temu Książę Palownik napisał praktyczny poradnik jak zostać metalowcem. Teraz przyszła pora na mnie żebym napisał podobny poradnik dotyczący stworzenia i grania w zespole metalowym. Dziś nie wystarczy już być metalowcem, albowiem takowym może zostać każdy. Wszyscy przecież wiemy, że są dwa gatunki metalowców (podział zupełnie inny niż ten Księcia P): zwykli metalowcy i nadmetalowcy. Jednak na pierwszy rzut oka zwykli metalowcy i nadmetalowcy nie różnią się w ogóle, ale gdyby przyjrzeć się im dokładniej zauważamy, że nadmetalowcy grają w jakimś zespole co właśnie czyni ich nadmetalowcami [Oj kłania nam się Dostojewski, nieprawdaż? :)]. Jak łatwo z tego wywnioskować zwykli metalowcy to po prostu pozerzy [pozer twój wróg hasłem narodu :)]. Na pozerstwo nie można sobie jednak pozwolić w dzisiejszych czasach dlatego też stworzyłem ten mini-poradnik, z którego może skorzystać każdy poz... znaczy się zwykły metalowiec, a na pewno i nadmetalowcy znajdą tu niemało ciekawych rzeczy

   Po pierwsze: zbierz skład, czyli członków zespołu. I tu rzecz najważniejsza - w zespole nie może być kobiety, zwłaszcza na wokalu. To jest najgorszy błąd jaki możesz popełnić. Nawet jeśli chcesz grać metal gotycki lepiej będzie jeśli przebierzesz za kobietę najładniejszego faceta z zespołu [hmmm ciekawy zabieg szczerze powiem]. Zapamiętaj raz na zawsze: kobieta za kółkiem - śmierć na drodze... nie, to chyba inaczej było. W każdym bądź razie czuj się ostrzeżony. Kolejna ważna rzecz to ilość osób w zespole. Nie ma co ukrywać, że już dawno minęły czasy gdy w zespołach było po 4-5 osób, teraz każdy szanujący się metalowy zespół liczy sobie co najmniej dziesięciu członków. W wypadku gdy i tak sam będziesz tworzył całą muzykę to potrzebujesz jeszcze chociaż dziewięciu chłopaków aby móc jako tako prezentować się na scenie podczas koncertu [nie ma to jak milutkie zamieszanie i bezładne bieganie połaczone z podskakiwaniem :)]. Nie martw się tym, że nie potrafią grać na czymkolwiek. Granie na żywca jest już dawno niemodne. Prawdziwy zespół metalowy gra z playbacku, bo w gruncie rzeczy muzyka prawie w ogóle się nie liczy, liczy się cyrk odstawiany na scenie. Czy ci wszyscy ludzie idą na koncert posłuchać muzyki? Muzyki słucha się w domku siedząc wygodnie w fotelu. Aaaa, ważną rzeczą jest również to aby każdy członek grupy była jakimś oryginałem czy innym przekrętem. Ostatni krzyk mody to pedofile gwałciciele. Uważam, iż kwestię doboru ludzi do zespołu już mamy za sobą.

    Po drugie: wybierz odpowiedni gatunek muzyki. To jest bardzo istotne, ponieważ od tego w dużej mierze zależy przyszłość zespołu i jego sukces komercyjny. Ważne jest by nie trzymać się kurczowo jednego gatunku, ale nie należy też przesadzać z ilością nurtów. Idealna liczba to 2/3 gatunki. Oczywiście poruszamy się w tym momencie w kręgu gatunków metalu, ale nikt nie mówi, że nie można by zaczerpnąć czegoś z hip-hopu lub disco polo. Generalnie to nie wypada tak nie zrobić. Ostatnio dość popularny jest death metalowy black metal, którego graniem para się jedna z najlepszych kapel metalowych jakie przyszło mi słyszeć - Slipknot [w tym momencie ja, czyli King_Diamond spadłem ze smiechu z krzesła :)]. Ten zespół jest wzorem pokazującym jak należy grać prawdziwy satanistyczny death metalowy black metal. Długo mógłbym pisać o ich muzyce, ale ograniczę się teraz do wychwalenia DJa - jesteś boski. Żeby jednak nie powielać wzorców proponuję wprowadzić jakieś elementy tańca synchronicznego lub zbiorowy samogwałt do wizerunku Hitlera [e to juz było :P lepsze jest mastrubowanie się krucyfiksem i rzyganie na zielono :P]. Polecam też grać nowocześnie. Teraz nikt już nie chce słuchać metalu sprzed dziesięciu-dwudziestu lat. Ten kto nie brnie do przodu, przepada w morzu konkurencji. Dobrze jest dodać jakąś elektronikę czy inne skrecze, to zawsze działa. Wokalista też musi się tu nieco wykazać. Sam growl czy skrzek już nie starczy, dziś warto jest od czasu do czasu zarapować czy czysto zaśpiewać głosem Dżastina Timberlejka (uwaga: na to lecą kobitki), a teksty piosenek niech opowiadają o nienawiści do swojego miejsca zamieszkania czy o głęboko skrywanych wspomnieniach z dzieciństwa o molestowaniu przez przedszkolankę. To są właśnie najbardziej mroczne i satanistyczne teksty. Wbrew pozorom teksy satanistyczne nie muszą wcale opowiadać o Szatanie, okultyzmie czy nienawiści do Boga i chrześcijan, ważne żeby na album przypadało średnio 666 fucków.

   Po trzecie: wizerunek. Bez odpowiedniego wizerunku nawet najbardziej mroczny i satanistyczny zespół nie może istnieć. Dla przykładu Slipknot ma swoje maski i więzienne wdzianka. Nie ma jednak co się porównywać do najlepszych i na dobry początek proponuję obcisłe różowe lateksowe kostiumy z miejscem na wyciągnięcie genitaliów, na które nałożone będą prezerwatywy przypominające zwierzątka. Nie będzie to może zbyt szokujące, ale przynajmniej oryginalne. Oczywiście można sięgnąć po odlskulowy corpse painting, ale jest on powoli uważany za gejowski, niemodny i anty-satanistyczny. Długie włosy również odchodzą w niepamięć, ostatni krzyk mody to króciutko przystrzyżone włosy plus żel [hehehe przypomniało mi się Frontside :)]. Na to nie ma bata, żadna laska się wam nie oprze i pewnie niejeden chłopak też. Podczas samego koncertu ważne jest żeby scenę zdobiły liczne pentagramy i wizerunki kozła, w dobrym guście są ponabijane na pal dziewice tu i ówdzie, że o porozrzucany wszędzie flakach i polewaniu publiczności krwią i wymiocinami nie wspomnę. Od czasu do czasu można sobie na wzajem odrąbać kończyny siekierą, ale to już jak będziecie wystarczająco sławni (czyt. bogaci) żeby pozwolić sobie na operację przyszycia odrąbanych kończyn (na początku możecie obrąbać coś publiczności). Rzecz jasna - na scenie nie może zabraknąć stroboskopu i kompletu dyskotekowych świateł (takich kolorowych i migających).

   To na rozkręcenie własnego zespołu powinno wystarczyć. Jak ktoś z was odniesie sukces dzięki mojemu poradnikowi to prosiłbym o skontaktowaniu się ze mną w celu omówienia szczegółów mojego honorarium ;)


Mactare
i nie wykazujący w dzisiejszym odcinku zbytniej dopiskowości (ahh te neologizmy), bo tarzajacy sie po podłodze ze śmiechu [KWM] King_Diamond :)

PS. nie piszczcie takich badziewnych kopii czyichś artów jak ja to właśnie zrobiłem :]
PS2. ani nie piszcie tandetnych komentarzy do tych kopii tak ja nimniejszym to poczyniłem :P

© 2003 Mactare
http://www.sh.z.pl
[KWM]

Nobody doublecrosses Gizmo and lives to tell about it