Relacja z koncertu
U BAZYLA
19.12.2003 r., Poznań


No cóż, 19 grudnia U Bazyla w Poznaniu odbył się całkiem ciekawy koncert zespołów Bare Assed, Deadline i NoNe. Wstęp był w cenie powiedzmy, że przystępnej bo 10 w przedsprzedaży i 13 w dniu koncertu. Wszystkie trzy zespoły były mi częściowo znane i właściwie to skusiło mnie na wypad do Bazyla. Start trochę się opóźnił ze względu na kłopoty ze sprzętem, a przez ten czas zebrało się naprawdę sporo ludzi. Przez opóźnienie pierwszy występ, czyli Bare Assed został trochę obcięty co wcale mnie nie zachwyciło, bo zespół jest naprawdę fajny. Grają porządny numetal w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Nie ma tu wiele rapowania i skretchu też nie uświadczymy, ale jest charakterystyczne strojenie gitar i ten przeraźliwie głośny krzyk wokalisty (tak właśnie wygląda ideał zespołu numetalowego). Publiczność nie dopuściła aby zespół zszedł po trzech utworach i zażądała bisu. Żądanie zostało spełnione i głowy wraz z włosami poszły w ruch ponownie. Póki co koncert był fajowy. Przyszła kolej na Deadline. Też się nie zawiodłem, ale wygląd muzyków mnie trochę zdziwił. Wyglądali trochę jak chłopcy z boys bandu. Nie miało to jednak wpływu ani na to jak grali ani na totalną zadymę pod sceną. No i docieram do tego co mi się podobało trochę mniej. Rzadko bywam U Bazyla bo wolę kluby studenckie. Dlaczego? Bo ludzie są nieco bardziej kulturalni. O ile dajmy na to we wtorki w poznańskim Ciciborze można powiedzieć, że zbiera się głównie elita poznańskiej ciemnej strony, tak U Bazyla to chyba sama prowincja. Ani to to przepraszam nie powie, jak chce się pod scenę przecisnąć, ani nie przeprosi jak kogoś zbyt mocno popchnie przy bardziej energicznym kawałku. Już nawet o tym pogowaniu nie chce mi się pisać. Owszem, nawet w Ciciborze znajdzie się czasem jakiś nadto agresywny łoś, ale to co widziałem na koncercie U Bazyla to się w pale nie mieści. Tam ludzie nie pogują tylko się biją. Dlatego też szybko postanowiłem odejść trochę od sceny.

Następna po Deadline była czarna gwiazda wieczoru, czyli NoNe. No i mnie trochę zdziwili bo w moim ulubionym radiu nie brzmieli aż tak niestrawnie. Muza była ciężka jak ołów, świetnie nadawała się do pogo, którego oczywiście nadal unikałem. Wokalista wycisnął z siebie najbardziej soczyste tony jakie możecie sobie wyobrazić. Poza tym pomagali mu dwaj gitarzyści, też dość wrzaskliwi. Muza była bardzo dynamiczna i chciałem zostać do końca, ale Bazyl jest w Poznaniu znany ze swego wspaniałego klimatu. Otóż nie ma tam żadnej wentylacji i w połowie ostatniego występu musiałem wycofać się do domu z powodu niezbyt dobrego samopoczucia.

Oprócz koncertów odbyły się także konkursy z biletami do kina w puli nagród, ale uważam, że prowadzący był trochę tendencyjny a jego konkursy nie były pierwszej świeżości. Mimo to, jeśli w twojej miejscowości usłyszysz o koncercie któregoś z tych zespołów to polecam.


© Kijek <kijj@wp.pl>