Uśmiałem się niedawno, czytają art AciDa - "Dlaczego płyty są tak drogie?". Uwielbiam tego rodzaju demagogie, trafiają idealnie w moje poczucie humoru. Postanowiłem, że nie zostawie tego tekstu bez komentarza, jednocześnie zdecydowałem, iż tym razem nie będą to dopiski perfidne a osobny, niezależny art ukazujący odrobine kulisy produkcyjno-dystrybucyjne. Tak więc czytajcie i poznawajcie prawde a nie dajcie sie omamić tanimi sloganami wyciągniętymi z jeszcze tańszych piosenek hip-shitopwych.
I. NAGRANIE  Muzyka nie bierze się z powietrza. To znaczy dźwięki faktycznie można uzyskiwać wprowadzając powietrze w drgania ale chodzi oczywiście o to że aby ją odtwarzać, wcześniej trzeba ją jakoś zarejestrować. Proces rejestracji nie jest łatwy, szybki i przyjemny. Nie jest też tani. Zespoły spędzają dnie w studiach. Każdy kto grywał w jakiejś undergroundowej kapeli wie, że wynajem studia to ogromne koszta a polskie zespoły podziemne muszą naprawdę nieźle się gonić, żeby nagrać wszystko w możliwie jak najkrótszym czasie. Profesjonalne zespoły nie mają tego problemu. Ich czas jest praktycznie nieograniczony. Mogą nagrywać każdy riff od nowa, aż nie uzyskają porządanego efektu. Do tego pracują często z cieszącymi się światowym uznaniem, dobrymi producentami i mikserami [wybaczcie słowotwórcze zapędy, ale nie wiem jak nazwać osobę zajmującą się miksowaniem :-)], którzy równierz otrzymują olbrzymie wynagrodzenia. Jednak wydatki te nie spoczywają na barkach zespłu a wytwórni, która sprawuje nad owym zespołem piecze. Jednak owa wytwórnia to nie fundacja charytatywna która dokłada pieniądze do nagrań zespołu, owe pieniądze to inwestycja, która wytwórni musi się zwrócić. Piraci nie opłacają wytwórni, oni nie muszą kosztów nagrania wliczać w cenę.
II. PRODUKCJA  Wbrew temu, co myślą niektórzy, koszta produkcji oryginalnego albumu nie są porównywalne z kosztami produkcji pirackiej kopii. Porównajmy choćby nakład pieniędzy włożony w okładki. Jak wam się wydaje, ile pieniędzy płaci przeciętny dres stadionowy na konto Andreasa Marschalla przy drukowaniu w domu jego prac jako okładki m. in. do płyt Blind Guardian? Wam też wydaje się, że nic? Niestety wydawca płyt Blind Guardian nie podziela losu dresa i płaci całkiem sporo. Zresztą pomyślcie sobie, ile bierze Marschall za projekt okładki. Pomyśleliście? Tak więc zaufajcie mi, i dodajcie jeszcze conajmniej jedno-dwa zera do pomyślanej kwoty bo wbrew pozorom to są na prawde olbrzymie pieniądze. Zauważcie że czasem plastyczny wyraz artystyczny nie kończy się na projekcie okładki. Sięgając do wkładki Iron Maiden często zauważycie dodatkowe grafiki z wizerunkiem Eddi'ego czy Rattlehead'a w Megadeth... Do tego zdjęcia zespołu, które wbrew pozorom nie zrobił ich sąsiad z wykształcenia elektryk. Zdjęcia te to również pewien nakład pieniężny, który ponosi wydawca.
III. HONORARIA DLA MUZYKÓW  Kiedy zakończy się proces nagrania i produkcji, szef wytwórni dostanie egzemplarz płyty, przychodzi czas na wypłatę dla zespołu. AciD przekolorował wysokość ich honorariów. Wbrew wypisywanym przez niego głupotom muzycy dostają stosunkowo niewielki procent z wpływów z płyty. To że niektórych z nich stać na lepsze samochody to po pierwsze efekt długiego stażu a po drugie pozapłytowe dochody. Znacznie więcej zarabia się z pewnością na koncertach. Niezłe sumki można też dostać za reklamy np. sprzętu muzycznego. Dorabianie jako dziennikarz stało się modne szczególnie w naszym kraju, choć na Zachodzie mnóstwo jest gazet specjalistycznych prowadzonych przez muzyczną śmietankę. Czasem z odłożonych funduszy ktoś otworzy swój pub czy własną wytwórnię bądź studio nagrań. Muzycy są zazwyczaj haryzmatyczni i obrotni, dlatego nie mają większych problemów ze zdobyciem pieniędzy w dzisiejszym świecie. Co nie przekłada się na gigantyczne wpływy ze sprzedaży płyt!
IV. DYSTRYBUCJA  Krążek wypalony, siedzi w pudełku, ładnie opakowany. U pirata tania płyta wylądowała w kopercie. W obu przypadkach czas rozpocząć dystrybucję. Pirat ma uproszczone zadanie, ładuje kartony wypełnione nielegalnymi kopiami do bagażnika samochodu i jedzie na stadion. Wytwórnie nie mają tak łatwo. Płyty lecą do magazynów. Stamtąd do sklepów. Czasem jeszcze przechodzą przez róznych pośredników. Każdy z nich dorzuca do ceny własną marżę. Dodatkowym problemem jest brak odpowiedniej filii czy oddziału konkretnej wytwórni na danym terenie. I tak na przykład w Polsce nie mamy oddziału Nuclear Blast czy Avantgarde Music. Wtedy polskie wytwórnie typu Metal Mind czy Mystic kupują licencje. A licencja też nie jest tania. I w ten oto sposób do ceny dodawana jest kolejna suma pieniędzy. Całkiem spora suma.
V. PROMOCJA  Ostatnim etapem wypuszczenia płyty na rynek jest jej promocja. Porozwieszane plakaty, reklamu w prasie, radiu, czasem w telewizji. Wyprodukowanie promującego teledysku, może dwóch. Rozsyłanie darmowych kopii do znaczących gazet w każdym kraju. W skali mikro może to wyglądać na mały wydatek, jednak w skali globalnej zapewniam iż są to kwoty niebanalne. Pirat jest z nich zwolniony. On żeruje na promocji [za pieniądze] wytwórni.
  I tak oto mogliście się przekonać, że, wbrew temu co mówią ogłupiające, hip-shitowe teksty wtłaczane w głowę AciDa, wyprodukowanie płyty wiążę się z przeogromnymi kosztami, które po prostu muszą się zwrócić, i to jest jedna z głównych przyczyn wysokiej ceny płyt w sklepach. Kolejna to wspomniana przeze mnie zbyt wysoka liczba pośredników. Trzeci ważny powód to AciD i jemu podobni kretyni, którzy wolą iść na stadion i kupić płyte za 15 zł ciesząc się że nie dali się "okraść" wytwórni. Prawda jest taka że w zamian za to sami ją okradli, wielce to chwalebne zapewne z ich punktu widzenia. A im więcej osób będzie postępować jak oni, tym droższe będą płyty.
+iommi+
PS. jednak przy surowej oczenie AciDa i jego wątpliwego intelektu, trzeba brać pod uwage, że chłopak głoduje - trzy razy wspominał brak funduszy na chleb...
PS2. w tych okolicznościach jednak zastanawiające jest, że wydaje kase na CD-Action i rachunki za internet.