Kurt Cobain

and Nirvana

Rozmiar: 17514 bajtówKurt Donald Cobain- człowiek, którego znają wszyscy. Każdy black metalowiec wie, kim był, każdy rockman również. Nie mówię czy go lubi, czy nie. Właściwie wstyd się przyznać, że się o kimś takim nie słyszalo, ale ja jeszcze w swoim krótkim [może dlatego] życiu spotkałem zaledwie kilka osób o Kurcie nie słyszących. Czym będzie ten tekst? Nie wiem jeszcze dokładnie, zobaczymy;)
Kurt Cobain urodził się 20 lutego 1967r. w mieście Hoquaim, położonego nieopodal Aberdeen. Miał trzy lata młodszą od siebie siostrę, a na imię jej Kim. Cobain od maleńskości różnił się od równieśników. Owszem, był radosny, lecz "siedziało" w nim "coś", co niezadługo miało wybuchnąć. W dzieciństwie wokalista Nirvany często chorował na zapalenie oskrzeli, lecz nie to sprawiło jego zmianę osobowości.Dotychczas Kurt był więc bardzo wesołym chłopcem, ogromną zmianę sprawił natomiast rozwód jego rodziców. Poza tym późniejsza informacja o rozpadzie jego ulubionego zespołu- The Beatles, a więc i jego marzenie- ich koncert w Aberdeen. Dodatkowo później wstrząsnąło nim samobójstwo jego wujka, który popełnił samobójstwo strzelając sobie w brzuch. Gdy Kurt miał 9 lat był świadkiem rozłąki, co odcisnęło na nim swoje piętno. Zmienił się nie do poznaniania. Stał się zamkniętym w sobie wyrzutkiem, miał zmienne nastroje i był buntownikiem. Początkowo mieszkał ze swoją matką. Trwało to około roku. Kolejne dwa lata swego życia spędził wraz z ojcem. Niestety, jak to bywa w takich historiach, nie przypadli sobie na dłużej do gustu i Kurt został wywalony na zbity ryj. W czasie tej tułaczki mieszkał u przyjaciół. Po pewnym razie wrócił do matki. Tutaj rówmnież kontakt był bardzo oschły, jak widać nie miał Cobain dobrych stusunków z obojgiem rodziców. Ale właśnie u jego matki wydarzyło się coś, co zmienilo jego dotychczasowe życie. Jego i wielu z nas. Tutaj właśnie Kurt otrzymał gitarę. Pokochał ten instrumet "od pierwszego wejrzenia". Grał niemal całymi dniami. Doprowadziło to do tego, iż Cobain stwierdził, że muzyka to jego całe życie. Rzucił, jak się można było spodziewać, szkołę. To jeszcze bardziej zdenerwowało jego matkę. Ona to, można powiedzieć, że śladami ojca, wyrzuciła go z domu i powiedziała, aby nie wracał póki nie ukończy szkoły. Jak wiadomo Kurtowi ta myśl wcale się nie uśmiechała, toteż znów z dala od rodziny. Cobain sam szukał wszelkich interesujących go formacji muzycznych. Z ciekawośćią śledził losy frupy Sex Pistols potem zainteresował się grupami pokroju Black Sabbath czy Led Zeppelin. Jego pierwszy koncert w życiu- była to formacja z Abeerden- Tha Malvins. Był to jedyny lokalny zespół w stylu Cobaina, więc starał się spędzać wśród nich jak najwiecej czasu. Koncert sprawił na Kurcie piorunujące wrażenie, stał się duchowo punk rockerem. Od tego czasu szczerze pragnął założyć własny zespół, co jak już wiemy, stało się w niedługim czasie. W międzyczasie Kurt pracował w wielu miejscach. Pracował w hotelu jako czyściciel kominków, lecz po pewnym czasie został wyrzucony, gdy został przyłapany na drzemce. Potem pracował z dziećmi, co bardzo go radowało- uczył ich pływać, dobrych manier itp. Następnie "osiadł" w bibliotece, gdzi czytał wiele książek, głównie Tołstoja, Salingera, Laury Wilder i Laurensa Van Der Posta. Rozmiar: 17514 bajtów Pewnego dnia jednak stało się coś, co zmieniło ponownie jego dotychczasowe życie- Buzz Osbourne [gitarzysta, Kurt swego czasu chciał go "zatrudnić", resztę faktów pomińmy:)] zapoznał go z Z Kritem Novoselicem, z którym to postanwił założyć zespół. Krist Novoselic urodził się 16 maja 1965 roku na przedmieściach Los Angeles, a mówiąc dokładniej w Campton. Pominę może szczegółowe informacje, bo w tym tekście chciałbym się skupić na Kurcie. Wkrótce dołączył do nich basista Steve Newman [1985- w tym roku także Kurt zapoznał się z Kristem]. Tak oto powstał pierwszy zespół Cobaina, a nazwa jego [dla mnie nieco śmieszna]: Ed Ted and Fred. Może się to wydawać dziwne, ale opisywana przeze mnie osóbka nie pełniła tu roli giarzysty, ani też wokalisty! Był...perkusitą. Niestety, po pewnym czasie basista stracił palec, co doprowadziło do zawieszenia działalności zespołu. Kurt wraz Krisem postanowił zaprosić do zespołu członka The Melvins, tutaj też nastał początek nowego zespołu- Skid Row.Można powiedzieć, że zmiana nazwy była jedną z wielu, nie będę tu może wymieniał wszystkich, bo finał i tak wszyscy znamy;]Z biegiem czasu Cobain zajął znaną nam dziś pozycję- grał na gitarze i śpiewał. W skutek tej zmiany Krist stał się basistą. Jak pewnie widzisz nie ma perkusity. Ano z tym był kłopot mały...Cobain ciągle poszukiwał. Pierwszy był Baron Burckharda [wywalony za przyjście na próbę...na kacu], kolejnym był Crover z The Melvins i to on w dużej mierze przyczynił się do wyjazdu z Aberdeen do Olympi, gdzie zamieszkali. Pomijając wiele dla mnie mało istotnych faktów powiem tylko, że pewien człowiek "siedzący" w tym wszystkim poczuł się oczarowany głosem Cobaina i postanowił wydac ich płytę. Kłopoty z perkusistą nękały zespół od dawna, ostatecznie na tej pozycji zagościł Dave Grohl, lecz to było już po nagraniu albumu "Bleach", znany nam wszystkim perkusista Nirvany, bo od już się owy zespół nazywał. Z Davem w składzie zespół podpisał umowe z wytwórnią DGG/Geffen Records. I wytwórnia ta właśnie wydała album przełomowy- "Nevermind". Nie muszę chyba mówić, jakim dziś kultem otaczany jest ten album, dość, że powiem, że uznawany jest on za najlepszy krążek Nirvany. Singiel promujący [Smells Like Teens Spirit] gościł na szytach list przebojów. Są jednak i, jak dla mnie [nie tylko z resztą], negatywne efekty "Neverminda"- przez nią Cobain zaczął brać heroinę [pomijam co robiła pozostała część zespołu, bo w tekście tym skupiam się na osobie Kurta]. Poza tym różne brukowce czepiły się wokalisty "jak rzep korzucha", grzebały w jego prywatnym życiu, a także rozdmuchiwaly, niepotrzebnie przy tym potęgując, jego rodzinne sprzeczki z żoną Courtney Love, czego głównym autorem była [tu mnóstwo niecenzuralnych epitetów, kasuję je, aby ułatwić pracę Hexowi:)]Osobiście również denerwuje mnie osoba jego żony. Rozmiar: 17514 bajtów Myślę, że gdyby nie ona i jej niepotrzebne wahania typu "kocham go" po czym "nienawidzę go", to możliwe, że Unplugged In New York nie byłby ostatnim albumem nagranym za życia wiadomo kogo. Kurt miał z nią jedno dziecko- córeczkę o imieniu Frances Bean Cobain, którą bardzo kochał i starał się poświęcić jej wiele czasu, aby nie była odrzucona, tak jak on niegdyś. Aha, albumy. Po Nevermindzie,który jak wspomniałem był niewątpliwym sukcesem komercyjny, Nirvana nagrała Intesticide. Pomijam szybko ten krążek i mówię, o moim zdaniu niesamowitym In Utero, czwartym Longplay'u grupy. Wydany w 1993 roku album przez wytwórnię Geffen Records jest dla mnie nieamowity. Nie mam zamiaru pisać recenzji czy coś, chcę tylko o tym wspomnieć:) Potem przyszedł czas na zarejestrowany na żywo dla MTV koncert w Nowym Jorku. Spontaniczny, nagrany na instrumentach akustycznych. I co ważne- jest to, niestety, ostani krążek nagrany za życia Cobaina. Zdecydowanie lżejszy i spokojniejszy od pozostałych. Kurt Cobain zmarł, Rozmiar: 17514 bajtów jeśli tak to można ująć, 5 kwietnia 1994 roku. Według policji popełnił on samobójstwo. Stwierdzli oni także, że wyglądało to tak, że nasz wokalista bierze ogromną dawkę narkotyków [gdzie przeciętny człowiek ginie po kilku sekundach], następnie pisze list i strzela sobie w głowę. Tak...no może nieco pokręciłem i przekoloryzowałem, ale szczerze jakoś w tę wersję nie wierzę. Ale najlepiej pozostawmy to tak, jak jest- niech już i tak będzie. I niech [wiem, powtarzam się z tym "niech", ale cienki bolek jestem;p] nie będzie śmierć Cobaina okazją dla coniektórych nachapania się. Wracając ściśle do tematu... Kurt owe samobójstwo popełnił we własnym domu, będąc samemu, przy 171 Lake Washington Boulevard w Seatlle. Ciało znalazł elektryk Gary Smith trzy dni później.
Miałem jeszcze w tym tekście napisać jakieś ciekawsze rzeczy poza tymi, które tu wypisałem, ale stwierdziłem, że to ma być coś takiego, co jest wyżej, a nie jakiś zbiór ciekawostek, w sumie nikomu niepotrzebnych:P Może w niedługim czasie napiszę jakiś osobny tekst poświęcony innym członkom zespołu i tam wsadzę ciekawostki;) To by było na tyle.
pzdr


AciD


a trzymając się tradycji, słuchalem:
In Flames "Only for a weak" z kilkanaście razy oraz
ostatni wydany za życia K.C krążek Nirvany:P