J.R.R. TOLKIEN - "Władca Pierścieni"

Ostatnio w naszej pop-kulturze zapanowała moda na Tolkiena. W związku z tym postanowiłem po raz kolejny sięgnąć do Trylogii. Wraz z bohaterami przewędrowałem niemal cały świat Śródziemia, stoczyłem wielkie bitwy i... przegrałem z Potęgą Pierścienia.

Kiedy kończyłem, miałem do końca jeszcze jakieś trzy strony, opowiadające o odejściu Froda, usiadłem wygodnie w fotelu, włączyłem "Lord of the Rings" Blind Guardian (power metalowa niemiecka grupa, która wiele swych kawałków inspiruje twórczością Mistrza). Mówię Wam, coś niepowtarzalnego, wręcz magicznego...

Kilka dni później postanowiłem napisać recenzję. Jak łatwo się domyśleć nic z tego nie wyszło... doszedłem do wniosku, że jestem zbyt maluczki, by móc zmierzyć się z recenzją "Władcy Pierścieni". Te kilka słów, które umieściłem niżej nie są w stanie nawet cząstkowo oddać głębi moich przeżyć towarzyszących czytaniu arcydzieła. Proszę o wyrozumiałość... :-)

Książka niesamowicie wciąga. Akcja jest poprowadzona we wspaniały, a zarazem przejrzysty sposób (mam tu na myśli głównie budowę dwóch ostatnich tomów). Nieustannie jesteśmy ciekawi co będzie dalej...

Bohaterowie, tak to jest miejsce na dużo dłuższy wywód. To właśnie dzieło Tolkiena ukształtowało fantasy i to z Trylogi twórcy czerpią archetypy. Mamy tu więc, pokrótce rzecz biorąc: maga oddanego dobru, jego żądnego władzy przeciwnika, upartego krasnoluda, skłóconego z nim (ale nie na zawsze !) dumnego elfa, wesołych hobbitów, którzy w obliczu przerażenia... ach... cóż mogę napisać ? Tak świetnie wykreowanych bohaterów, ich bogate charaktery, z tak dokładnymi wyobrażeniami postaci można spotkać chyba tylko w kilku innych książkach. Jeśli chcecie poznać jak bardzo można przywiązać się do bohatera literatury to przeczytajcie Tolkiena..., albo Sagę Dragonlance..., te dwie powieści po prostu RZĄDZĄ !!!

A sama fabuła Trylogii ? Hmmm myślę, że nie będę się rozpisywał na ten temat, ponieważ gigantyczna kampania reklamowa zrobiła swoje, i chyba niewielu jest ludzi w Polsce (na świecie ?), którzy nie wiedzieliby o co chodzi we Władcy Pierścieni. Przy okazji chciałbym się podzielić moją uwagą. Otóż wielokrotnie spotkałem się ostatnio ze stwierdzeniem, że to saruman Biały jest najczarniejszym z charakterów w Trylogii. Tak mógłby wnioskować jedynie widz filmu, który po pierwsze: nie oglądał go uważnie; a po drugie: nie czytał książki.

No i na koniec krótka nota, dla tych którzy dopiero zastanawiają się nad sięgnięciem po Dzieło. W Polsce powstały trzy tłumaczenia Trylogii. Pierwsze, powszechnie uznawane za najlepsze zostało stworzone przez Marię Skibniewską (obecnie na rynku znajduje się wydanie z Muzy). Moim zdaniem, jak i wielu moich znajomych jest ono najlepsze. Zresztą o jakości przekładu powinno świadczyć to, że wciąż tytułowane jest przekładem "klasycznym". Z tego co wiem pani Skibniewska w trakcie tłumaczenia kilkakrotnie kontaktowała się z samym Tolkienem, który wówczas jeszcze żył, i nie wiem czy wiecie znał ponad dwadzieścia języków ( w tym właśnie polski).

Drugie tłumaczenie jest autorstwa Władysława Łozińskiego (wydawnictwo o jakże wiele mówiącej nazwie - Zysk). Właśnie na zysk nastawione są wydanie Trylogii, tyle że jest to zysk, nie dla czytelnika :-(. Bardzo tanie (ostatnio nawet jednoksiążkowe, chyba tak to się mówi ?) kuszą nabywcę, jednak to co otrzymamy to totalny chłam ! Tłumacz poprzeinaczał wszystkie nazwy własne, a z Obieżyświata zrobił Łazika (może od razu łajzę co ?) Omijać z daleka...

Najnowszego przekładu nie znam osobiście. Wiem tylko, że dokonali go Maria i Cezary Frącowie i że bliższy jest ideałowi Skibniewskiej. Państwo Frącowie (wyd. Amber - piękne bogato ilustrowane ksiązki) tłumacząc wspomagali się specjalnymi dodatkami przeznaczonym dla tłumaczy Trylogii oraz archiwalnymi listami Tolkiena. Podobno poprawono kilka błędów, które znajdowały się w wersji Skibniewskiej (mnie tam nie przeszkadzały, chociaż jak miały skoro nie znam angielskiego oryginału ? :-). Znajomy, który poznał już to nowe tłumaczenie mówił mi, że bardzo przewyższa Łozińskiego, ale nie dorasta do pięt Mistrzyni.

No to i tyle.

-------------------sovek