JACEK PIEKARA - „Sługa Boży”
„Ojcze nasz, któryś jest w niebie: święć się w imię twoje, przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja, jako w niebie tak i na ziemi. Chleba naszego daj nam dzisiaj, dzisiaj daj nam siłę abyśmy nie przebaczyli naszym winowajcom…”- Niby wszystko w porządku, ale ostatnie zdanko trochę pachnie bluźnierstwem. Jednak nie ja to wymyśliłem. To główna modlitwa mieszkańców świata przedstawionego w „Słudze Bożym” Jacka Piekary.
Głównym bohaterem 5 opowiadań (bo z tylu składa się całość) jest Mordimer Maddedrin - pokorny przedstawiciel świętego oficjum (jakby ktoś nie kapował gość jest inkwizytorem). Razem ze swoimi zdegenerowanymi towarzyszami tropi wszelkie „diabelskie nasienie” aby, jak sam mówi, „pokazać im miłość i łaskę bożą”. Rzeczywistość Mordimera wygląda prawie identycznie jak nasza za czasów rozkwitu inkwizycji (stosy, tortury, tysiące niesprawiedliwie skazanych itp. itd.) (czy skazywano w Polsce tysiące osób za czary - kłóciłbym się, nawet zawzięcie - m.). Jest tylko jedna różnica .Mianowicie u nich Jezus Chrystus nie umarł na krzyżu. Jak gdyby nigdy nic zszedł sobie z niego i przy pomocy apostołów zmiótł Jerozolimę z powierzchni ziemi. Odnoszę wrażenie jednak, że jest to chwyt reklamowy, ponieważ ten wątek nie ma większego wpływu na wydarzenia (u nas było całkiem na odwrót a działo się to samo co w książce). Jednak wyżej wymieniony inkwizytor zwalcza prawdziwe czary i prawdziwe demony (nie to co „nasi”).
Książka jest dość „ostra”. Chodzi mi o to że spotkamy się z soczystymi opisami „spowiedzi”, walki i cielesnych igraszek (już widzę ten uśmieszek J). Opisiki te dobrze oddają klimat książki jednak w niektórych miejscach Piekara przesadził (seks z półtrupem - dla mnie to poza granicą dobrego smaku).
Narracja jest pierwszoosobowa. Całość opowiada Mordimer Madderin. Autor sprawnie „żongluje” językiem , a niektórzy jego styl porównują do Sapkowskiego. Moim zdaniem trochę na wyrost. Nie zmienia to jednak faktu, że opowiadania pochłania się bardzo szybko. Szkoda tylko, że nie są ze sobą połączone linią fabularną. Może lepiej będzie w „Młocie na czarownice” (kontynuacja), który już jest w sprzedaży (recenzja, tegoż samego autora, w numerze - m.).
„Sługa …” został oprawiony w miękką okładkę przedstawiającą Jezusa w zbroi i z ręką na mieczu, dodatkowo otoczony został krwawą mgłą . Nie wiem czy jest to w pełni w porządku. Sami oceńcie. Jest również parę kontrowersyjnych grafik wewnątrz książki. Przed każdym opowiadaniem znajduje się swojego rodzaju fotomontaż. Prawie każdy przedstawia gołą babę (nie dość że brzydką to mającą w niektórych miejscach więcej owłosienia niż na głowie- syf!)
Na koniec oczywiście podsumowanko: Opowiadanie są wciągające i napisane miodnym językiem. Jedynym minusem jest oprawa graficzna. Jednak nie jest to rzecz przeszkadzająca w lekturze. Jestem na tak!!!*
*nie oglądam Idola J
Usłyszałem to kiedyś od brata. J