Dean Koontz – biografia

Koontz, mówi wam coś to nazwisko! Nie? A powinno moi drodzy, 
szczególnie jeśli ktoś z was uważa się za fana nieśmiertelnego 
gatunku horror. Ten amerykański pisarz jest bowiem obecnie jednym 
z najlepszych i najznakomitszych autorów książek z pogranicza 
fantastyki oraz literatury grozy. 

Na koncie Koontza znajduje się jak na razie ok. 50 książek, 
z czego znakomita większość to światowej klasy bestsellery, 
rozchwytywane niczym świeże bułeczki. Co prawda Koontz, nie 
może jeszcze mimo wszystkiego równać się z autorami takimi jak 
N. Gainman, czy też chociażby G. Mastertonn, jednak do ścisłej 
czołówki wciąż nie brakuje mu zbyt wiele. Tym bardziej że co 
roku książki imć Deana wciąż, utrzymują ten sam wysoki poziom, 
a ilość sprzedanych egzemplarzy jego znakomitych książek staaaale 
wzrasta. Zresztą o znakomitości pióra Koontza świadczą chociażby 
rankingi, przeprowadzane przez słynnego 'New York Times', 
w których to aż siedem jego powieści, zajęło pierwsze miejsce 
na liście bestsellerów. Więc szanowny czytelniku jeśli wciąż 
jeszcze do tej pory nie wiedziałeś kto to taki Dean Koontz a 
miałeś się za fana horroru to powinieneś się autentycznie 
wstydzić. Nic dodać i nic ująć.... Dobrze ale w końcu ma to 
być biografia więc, przytoczmy może parę standardowych, nudnych 
faktów z życia pisarza ;).

Dean R. Koontz urodził się 4 lipca roku pańskiego 45' w Pensylwani, 
gdzie spędził wczesne lata swojego dzieciństwa. Aby po raz kolejny 
potwierdził się ten wspaniały amerykański mit, trzeba by jeszcze 
powiedzieć iż dzieciństwo Koontza, nie należało do tych najbardziej 
szczęśliwych? I tak też właśnie było.... w domu praktycznie nigdy 
mu się nie przelewało, już jako młody szczyl otrzymywał często 
tęgie baty od ojca- alkoholika. Na domiar złego matka chłopca, 
była kobieta bardzo chorowitą i nie zdolną do prawidłowego 
wychowywania chłopca. Dlatego też bardzo często, to właśnie na 
młodym Deanie spoczywał obowiązek prowadzenia, całego domu 
'rodzinnego'. Jednak jak to zwykle w pięknych historiach bywa 
młody szlachetny Dean, dzięki wrodzonej sile przetrwania zaciętości 
i waleczności wyrasta na człowieka wartościowego, wyrywając się tym 
samy z zaciskającej się nad jego życiem pętli patologizmu. 

Studia Koontz ukończył w roku 1965 na Shippensburg State College, 
jako jeden z najlepszych uczniów. Na ostatnim roku otrzymał nawet 
nagrodę, za zwycięstwo w prestiżowym konkursie zorganizowanym przez 
Atlantic Monthly. Zaraz po po otrzymaniu dyplomu Dean podjął pracę 
w 'Appalachian Poverty Program'. Jego zadanie nie należało tam ani 
do bardzo łatwych, ani także do najbardziej przyjemnych, gdyż Koontz 
udzielał tam wszelkiego rodzaju pomocy dzieciom upośledzonym, oraz z 
innymi wadami umysłowymi. Praca była naprawdę ciężka, na uwagę 
zasługuje na pewno fakt, iż jego poprzednik wylądował w szpitalu za 
samą próbę udzielenia swoim podopiecznym pomocy. Pomimo tego jednak 
nasz Dean-wspaniały się i tak nie zniechęcił... 

Następny rok był dla Koontza równie ciężki, gdyż była to wielka, 
nieustępliwa walka o urzeczywistnienie swoich pisarskich marzeń. 
Dean jak mało kto dążył do spełnienia swoich wielkich marzeń, pisał 
po nocach w weekendy i kiedy się tylko praktycznie dało, byle by 
ciągle być lepszym. Tylko TO się, tak naprawdę dla niego liczyło. 
Wkrótce nie widząc dla siebie przyszłości, Koontz porzucił dotychczasową 
pracę, obejmując tym razem stanowisko nauczyciela. Nie wiem czy to jest 
już tradycją, ale niemal wszyscy dobrzy pisarze horrorów byli nauczycielami, 
dziwne? I właśnie podczas tzn. nie przerywając ciężkiej pracy belfra 
Dean wydał trzy powieści, które tak naprawdę dopiero zapoczątkowały 
jego jakże znakomitą serię. W początkowym okresie kariery pisał on 
tylko i wyłącznie powieści SF, zahaczające czasami jedynie o gatunek 
grozy. Jednak dopiero po wydaniu książki co się 'Szepty' zowie, 
zaczęto traktować warsztat Konntza jako coś niesamowicie innego, 
godnego uwagi. Nie sposób, nie wspomnieć o znakomitej pomocy jaka 
przyniosła mu ze sobą jego żona Gerda, która to dla dobra jego pisarskiej 
kariery wspierała go przede wszystkim finansowo i nie tylko. Dlatego 
też skoro Dean miał, już z czego żyć tzn. otrzymywał kasę od 'nadzianej' 
żonki, skupił się tylko i wyłącznie na tym co kochał od dziecka, czyli 
na pisaniu. Oczywiście na efekty nie trzeba było wcale długo czekać. 
Utalentowany pisarz osiągnął to do czego zawsze dążył. Powiem jeszcze 
może tylko, iż pięć lat od tamtego momentu jego Gerda zupełnie, 
zrezygnowała z pracy i zajęła się jedynie obserwowaniem kariery męża. 

Cóż i to by było w sumie na tyle. Może dodam jeszcze, iż obecnie 
Dean i Gerda Koontz mieszkają gdzieś w południowej Kalifornii i 
wiedzie im się bardzo dobrze... Jednak znając życie i nieposkromione 
pióro zdolnego Deana, będzie im w najbliższym czasie jeszcze lepiej, 
gdyż Koontz wciąż niemal bombarduje nas swoimi nowymi pozycjami... 
Mi natomiast nie pozostaje nic innego, jak tylko zachęcić was do 
czytania książek tego znakomitego amerykańskiego autora, naprawdę warto!

mrc2oo2 (mrc2oo2@poczta.fm)