Śmierć mówi w moim imieniu

Autor: Joe Alex (Maciej Słomczyński)

Joe Alex, słynny autor kryminałów razem ze swoimi przyjaciółmi Karoliną Beacon i Benem Parkerem wybieraja się na spektakl pt. KRZESŁA. Spektakl przebiega wspaniale do samego końca, aż do momentu, gdy aktorzy wychodzą na scenę ukłonić się widzom. Ku zdumieniu wszystkich jeden z aktorów nie wychodzi. Po kilku minutach okazuje się, że leży on martwy w swojej garderobie...

Tak mniej więcej zaczyna się jedna z wielu książek Joe Alexa. Po przeczytaniu tej i kilku innych jego książek stał się on moim ulubionym autorem kryminałów. Oprócz bardzo fajnej zagdki kryminalnej, książka posiada świetny klimat! Otóż jest to chyba największy atut jego książek. Jeżeli według was książki z Herculesem Poirotem mają fajny klimat, to Joe Alex zwali was z nóg. Tylko tyle wam powiem, bo słowami tego ni opiszę, a tym bardziej nie przekonam was o słuszności swoich słów. Dlatego sprawdzić musicie sami.

A na zachęte jeszcze dwie książki Joe Alexa w bardzo wielkim skrócie:

"Cichym ścigałam go lotem"

Tą książkę akurat słabo pamiętam, więc za długo pisać nie będe:). Otóż opowiada ona o jakiś badaczach piszących kasiążkę o ćmach. Wtedy jeden z nich popełnia samobójstwo, a przynajmniej wszystko na to wskazuje. Policja znajduje list samobójczy... a nawet dwa! Dwa listy samobójcze podające dwa zupełnie różne powody dla których ten człowiek miałby się zabić. W tak niejasnej sytuacji morderstwo nie jest wykluczone...

"Piekło jest we mnie"

A tą jeszcze gorzej pamiętam:). Pamiętam, że Joe Alex wracał samolotem z jakiegoś klubu miłośników książek kryminalnych (odbierał jakąś nagrodę). W drodze powrotnej poznał urzędnika, który sprzedaje diamenty w innych krajach (czy coś takiego...). W każdym razie w tym samym samolocie wraca także człowiek, który tego właśnie dnia wyszedł z więzienia. Urzędnik obawia się o własne życie, ponieważ człowiek ten właśnie przez niego siedział. W nocy, kiedy wszyscy śpią ginie jeden z pasażerów... zgadnijcie kto :).

© Giedzio