Jak do tej pory, próby "wyłapania" sygnałów z Kosmosu
spełzły na niczym. Wymiana informacji (pytanie/odpowiedź) za pomocą fal elektromagnetycznych,
tj. światła dokonywać się może w granicach dziesiątek, setek, tysięcy lat. Jak wiadomo, decydują o tym niewyobrażalne odległości we Wszechświecie. Tak sobie czasem
patrzę na zdjęcie jakiejkolwiek Galaktyki i sobie myślę, jakie to musi być wielkie i jaka ogromna, nieskończona przestrzeń ją otacza. A przecież we Wszechświecie są miliardy Galaktyk... Ale zamiast filozofować wróćmy do tematu. Tak więc jedna cywilizacja oddalona o 100 lat świetlnych wysyła od drugiej wiadomość, to ta pierwsza na odpowiedź poczeka sobie 200 lat (100 lat światło będzie biec w jedną stronę, 100 lat w drugą). Weźmy taki przykład (to dla tych, co jeszcze nie rozumieją:)). Załóżmy, że w pobliżu Księżyca krąży ta sonda Lunana, o której dowiedzieliście się z poprzedniej części arta. Wysłałaby ona wiadomość do swojej macierzystej planety w gwiazdozbiorze Wolarza odległym od nas o 104 lata świetlne, to na pierwszą informację od tamtejszych istot rozumnych oczekiwać należałoby najwcześniej w 2211 (nie licząc czasu potrzebnego na rozszyfrowanie tej wiadomości, co może trwać latami) roku. A cóż to jest 104 lata świetlne w tak przeogromnym Wszechświecie? Przecież odległości są liczone też w setkach, tysiącach lat świetlnych. Tak więc na pytanie wysłane w jednej epoce historycznej odpowiedź nadeszłaby w innej, np. gdyby za czasów Arystotelesa (IV w p.n.e.) wysłanoby jakąś informację, to odpowiedź nadeszłaby za czasów Kanta (XVIII w n.e.).
George Lawrence wpadł na fantastyczny sposób przekazywania informacji, jak twierdzi, przez przypadek. Odkrycia dokonał w instytucie badawczym w San Bernardino w Kalifornii. Odkrył on sygnały biologiczne. Przenieśmy się w tamto miejsce...
Od dawien dawna przeprowadzano testy nad promieniowaniem emitowanym przez rośliny na pustyni Mojave między miastami Los Angeles i Las Vegas. 29 października 1971 roku nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Wszystkie roślny podłączone do urządzeń pomiarowych, w jednym ułamku sekundy zareagowały na zwiększoną dawkę promieniowania. Dlaczego? Co rośliny "podrażniało"? Lawa, trzęsienie ziemi, zmiany magnetyczne? Nie mogąc dojść do rozwiązania tej zagadki, naukowcy postanowili skonstruować nowe przyrządy, a rośliny umieszczono w klatkach Faraday'a, by wyeliminować jakiekolwiek promieniowanie z zewnątrz. Z tym samym rezultatem. Rośliny reagowały tak samo. Ilekroć zwiększano promieniowanie (poza klatką) rośliny zdawały się z czymś lub kimś komunikować!
Wiadomo, że rośliny nie mogą myśleć, ale mogą reagować. Zbadano więc wszystkie zakresy fal elektromagnetycznych i stwierdzono, że podczas badania żadne z impulsów nie dotarło do roślin. Na wszelki wypadek powtórzono
kilkakrotnie owe doświadczenie. Zawsze z tym samym skutkiem. Za pomocą odpowiednich pomiarów stwierdzono, że "nadawca" tych impulsów musiał znajdować się w ogromnej odległości, ziemskie ośrodki nie wchodziły w grę. Lawrence tak był tym przypadkiem zaskoczony, że jeszcze wiele razy analizował wyniki, by doszukać się
błędu, ale nic nie znalazł. Co o tym myśleć? I właśnie dlatego zadecydował przypadek.
Gdy ekipa spożywała śniadanie, rośliny zostały skierowane przypadkowo w niebo ku gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy. Instrumenty zaczęły "wariować". Dokonano odpowiednich obliczeń oraz porównań z mapami tej części nieba, w którą wycelowano instrumenty. Już nie było wątpliwości - aparaty działały prawidłowo. Sygnały, w miarę silne, dochodziły z gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy. Sygnały od NICH??
Może dzięki temu odkryciu, rośliny są najlepszym źródłem na
komunikację z innymi cywilizacjami we Wszechświecie? Poza tym nie chodzi o kontakt za pomocą fal elektromagnetycznych, tylko o "biologiczny kontakt" zachodzący w sposób niewytłumaczalny, ale być może istniejący i dający się jakoś zarejestrować.
Rośliny mają wiele zdolności: elektromotryczne, przerabiają niektóre testy. Posiadają własności eletrodynamiczne.
Czy rośliny mogą być, w jakiś sposób, tak zintegrowane z naszymi przyrządami elektronicznymi, by dostarczały potrzebnych danych?
Czy można je "wytrenować", by reagowały na odpowiednie zdarzenia i przedmioty?
Czy można przypuścić, że rośliny posiadają zdolność dalszego dostrzegania niektórych faktów i wydarzeń?
Czy wszystkie, czy tylko niektóre rośliny nadają się do przeprowadzenia na nich testów?
Buttlar napisał:
"Od czasu jak Cleve Backster, jeden z twórców słynnego «detektora kłamstw» odkrył w 1966 roku tak zwane psychogalwaniczne reakcje roślin, włożono wiele wysiłku w badania nad promieniowaniem emitowanym przez rośliny. W tak zwanym Ogrodzie Księżycowym, koło miejscowości Farmingdale (w stanie New Jersey), gdzie uczeni amerykańscy przeprowadzają badania nad roślinami w zakresie ich przydatności w przestrzeni kosmicznej, od dawna już stwierdzono, że roślny przechodzą swego rodzaju «załamania nerwowe», «frustracje» itd. Do podobnych wyników doszedł doktor Backster. Podłączył do liści aparat, analizujący działanie rośliny podczas wsysania wody. Ażeby przyspieszyć reakcję, Backster chciał zapalić zapałkę. Lecz kiedy tylko o tym zamiarze pomyślał, aparat zanotował odchylenie się od krzywej. Roślina musiała więc «wyczuć» zamiar zanim został on zrealizowany!
Backster przyjął za możliwe, iż rośliny reagują na działalność człowieka na zasadzie telepatii. Skonstruował więc nowy przyrząd, za pomocą którego można było wyjmować z chłodnej wody żywe krewetki i natychmiast wrzucać je do gorącej. Niesłychanie precyzyjny zegar, wyregulowany z dokładnością do 1/1000 sekundy rejestrował czas, kiedy krewetki wpadały do gorącej wody. W tym samym ułamku sekundy wszystkie rośliny znajdujące się w sąsiednim pomieszczeniu reagowały dramatycznymi impulsami powodującymi odchylenia krzywej zapisu w aparacie. Ten niewytłumaczalny fenomen określa się jako «efekt Backstera». Na fakt, że rośliny w momencie zagrożenia względnie wystawienia ich na niebezpieczeństwo uszkodzenia «wpadają w przerażenie» natknął się Backster zupełnie przypadkowo. Laboratoria jego odwiedził pewnego razu naukowiec kanadyjski, celem sprawdzenia reakcji galwanometru na promieniowanie roślin. Tymczasem rośliny w ogóle nie reagowały, galwanometr wykazał stan zerowy. Wtedy Backsterowi przyszło na myśl zapytać swego kolegi, czy jego doświadczenia nie pociągają za sobą uszkodzeń względnie nawet zniszczenia badanych obiektów. Kanadyjczyk odpowiedział mu, że stosuje metodę polegającą na tym, że rośliny, nad którymi przeprowadza swe eksperymenty, wypraża najpierw w piecu, celem idelanego ich wysuszenia. Po odejściu gościa, rośliny badane przez Backstera potrzebowały aż trzech kwadransów na «otrząśnięcie się z szoku», a następnie zaczęły już normalnie reagować - jak poprzednio - na dalsze próby.
Doświadczenia wykazały też, że pomiędzy roślinami a ich opiekunem wytwarza się jakby stały związek, który może istnieć nawet w znacznej odległości. Backster stwierdził z całą pewnością, że rośliny reagowały na dawane im w myśli polecenia bez względu na to, gdzie się znajdował. I tak zanotował na przykład, że na polecenie wydane teleptycznie z odległości 15 mil... rośliny reagowały natychmiast."
Nie wiadomo jakie źródło przenosi myśli czy emocje z ludzi na rośliny. Backster jeszcze wiele razy umieszczał rośliny w klatce Faraday'a by wyeliminować jakiekolwiek promieniowanie z zewnątrz, ale to nie pomogło. Żadne środki izolacyjno - ochronne nie przeszkodziły w komunikacji między człowiekiem a rośliną. Backster doszedł do wniosku, że nie ma do czynienia z falami elektromagnetycznymi, a falami, które mogą rozchodzić się znacznie szybciej niż światło. Gdyby zatem rzeczywiście istniały "fale biologiczne", pozaziemskie cywilizacje mogą z nich korzystać, by nawiązać z nami kontakt. W końcu odległości we Wszechświecie są tak ogromne, że nawet komunikacja za pomocą światła odpada. "Fale biologiczne" są więc najlepszym źródłem komunikacji we Wszechświecie. Buttler pisze dalej, że jeśli się z tym zgodzimy, odkryte przez Lawrenca "sygnały biologiczne" z innych światów, które miało miejsce pewnego październikowego wieczoru 1971 roku, nie będą niczym niezrozumiałym. Jednak aby to odkrycie wykorzystać, musimy w pełni je zbadać.
Korzystałem z następujących źródeł:
"Przybysze z kosmosu - rzeczywistość czy fanatazja?" - Andrzej Donimirski
Harry
Kotlet