Star Wars Episode 1: Battle for Naboo |
Winix
Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... - Niechże te znane i powtarzane
wszędzie słowa (a najbardziej w recenzjach) stanš się poczštkiem tejże rzeni...
ops... Przepraszam, chciałem oczywicie rzec "recenzji". Miałem w końcu do
czynienia (właciwe słowo na właciwym miejscu) z kolejnš grš z niekończšcego
się cyklu "Gwiezdnych Wojen". Czy to naprawdę jest temat niewyczerpalny? Ja po
obcowaniu z podmiotem dzisiejszej recenzji chciałbym, żeby te - niekiedy - jakże
nieudolne produkcję wiatła dziennego nie ujrzały. Bo po cóż PC-towym graczom
nerwy psuć? Po cóż przemoc w domu wprowadzać się pytam? W moje paskudne i tłuste
łapska wpadł, bowiem produkt "dziadowski" do potęgi n'tej - Łzy i Blue Cafe w
najgorszym wykonaniu, "Titanic" z "pięknym" Leonardem, Bar IV w telewizji -
jakich porównań mam jeszcze użyć? Większoć gier z cyklu STAR WARS - a było ich
wiele - jaki poziom trzymały, a tu? Skomentuje to najbardziej trafnym słowem,
jakie teraz do mego kaczana przychodzi - najzwyklejsza - DUPA! (Wiadomoć dla
wszystkich obrońców moralnoci: wyraz dupa nie jest wulgarny, a oznacza pewnš
częć ludzkiego ciała. Autor nie miał zamiaru obrazić nikogo tym wyrazem, który
w niektórych rejonach kraju może być używany jako pochwała - na przykład: patrz
jaka fajna dupa. - przemawiał Caleb)
W "Battle for Naboo" jak się domyleć można przyjdzie nam walczyć
o... - A, jakże - o Naboo! Większoć czytajšcych ten tekcik zapewne film Lucasa
z 1999 roku oglšdała. O jego jakoci rozmawiać nie będziemy, bo i po co sobie
wrogów robić? Więc jak już zaczšłem, będziemy walczyć o Naboo. Wcielamy się w
postać pilota jej wysokoci Naboo (czy siako tak), o pięknoci bohatera
głównego póniej porozmawiać nam będzie dane. Jeli kto liczy na super
dynamiczne i spektakularne walki na miecze wietlne niech łeb w piasek schowa,
bo tych nie uwiadczy! Haha, wiedziałem. Tak samo mylałem - co to za Wojny
Gwiezdne bez wietlnych mieczów? Ano w tej grze ani mieczów wietlnych nie
będzie, ani też mocš posługiwać się nie będziemy, zdaniem: gówno nie Star Wars.
Misje polegajš na lataniu po planszach różnego rodzaju pojazdami i wykańczaniu
jak najwięcej wrogich jednostek - przy tym oczywicie misję wykonać trzeba.
Jeli grał kto w GunMetala czy innego Incoming Forces ten już wie na czym
rozgrywka polega.
Jednak zacznę - może dla wielu dziwnie - bo od plusów, których
zbyt wiele nie ma. Przede wszystkim muzyka - ale jeno w menu - bo jak mi pucili
póniej ten hymn Gwiezdnych Wojen, którego to John Wiliams zrobił do filmu -
podczas liter poczštkowych leciał - w grze brzmiał jak w MIDzie zrobiony.
Zbezczecili go najzwyklej. Cóż jeszcze do plusów zaliczyć mogę? Ano jest kilka
nawet ciekawych pojazdów, które również w filmie ujrzeć możemy, plansze nawet
duże sš (ale znowuż czasem niewidzialnymi cianami grodzone). Chyba tyle jakich
pozytywnych emocji doznałem...
Teraz zróbmy to co zrobić trzeba... - Nie patrzcie się tak
państwo, ja też tego zdania nie rozumiem, choć przed sekundš z pod mych paluchów
wyszło - zacznę może od grafiki, żeby jaki szereg chronologiczny (?) zachować.
Ta jest nawet, nawet... ale mnie kilka elementów tak dobiło, że niech lepiej
autorzy datki już dla mnie zbierajš, bo jak się wcieknę to łby pourywam! A
teraz drodzy państwo pokażę wam jak główny bohater od góry wyglšda - i
bynajmniej nie na zdjęciu żadnym - o proszę bardzo, tak wyglšda: X . Haha, co
się tak patrzycie, przeto kłamać w takich sprawach nie mam zwyczaju, o tak z
góry wyglšd - X - a drzewo wyglšda tak - X - a tak krzak jaki inny - X - :)
Kiedy w chrupkach jakich były chyba piłkarzyki jakie składane, jak sobie
takiego złożysz to wiesz jak wyglšdajš postacie siedzšce za sterami pilotowanego
pojazdu. Żałosne. Kolejny bubel to przyroda, takiego kiczu nigdzie nie
uwiadczysz! Podłoże to zbiorowisko pikseli które linijkš mierzyć można.
Właciwie to tylko budynki - choć i te nie zawsze - oraz pojazdy w miarę dobrze
zostały zrobione. Mógłbym jeszcze wspomnieć o osłonach którymi niektóre
jednostki się ogradzajš.
Kolejny błšd na miarę wykopania panów autorów z interesu to
sterowanie. Hola, przecież jeszcze nie powiedziałem, że gra pierwotnie była na
konsolę zrobiona - ale jaki pan wpadł na icie genialny pomysł, żeby na PC taki
gniot wydać. Ja współczuje konsolowcom, że w to grać musieli - chociaż może na
konsoli lepiej to wyglšda - nie mnie to jednak oceniać, bowiem ja PCtowš wersję
dorwałem. Sterowanie mogli chociaż trochę poprawić, bo to jest nieznone na
myszce (którš się w większoci steruje). Ile musiałem się do niego przyzwyczajać
- przyjdzie z czasem mylałem - ale DUPA, nie przyszło. Podczas gry tak tršci
celownikiem, tak w powietrzu "starfighter" - nie wiem czy dobrze zapisałem -
szaleje i salta wywija, że po czasie nie do zniesienia się to staje. Żeby kogo
rozwalić anielskš cierpliwoć mieć trzeba! Panowie, trzeba było co przerobić,
bo pójcie na łatwiznę najlepszym rozwišzaniem nie jest.
Cóż z tego, że plansze (czasem) duże sš skoro podczas gry wieje
nudš jak halny w Zakopanem. Misje jakie takie sztampowe i nudziarskie - pomysłu
drodzy państwo zabrakło, co? - Latanie takim starfighterem czy innym
poduszkowcem (hehe, cóż za nazwa) wcale przyjemne nie jest. Czasem w grze
pojawiajš się inne sprzymierzone jednostki, ale co z tego? Nie doć, że prawie
nic nie dajš; nie doć, że więcej przeszkadzajš niż pomagajš to jeszcze głupie
sš! Ogółem "ZERO" grywalnoci. (Wyraz Zero użyty przez autora tekstu nie miał na
celu obrazić pewnego posła "PiS". - Caleb)
Jest taka "fajna" misja pod koniec - Battle for Naboo się nazywa -
i tam się w kosmosie walczy. Może i ja się nie znam, ale w kosmosie to chyba
nieg nie pada? W rzeczywistoci wspomniany nieg to gwiazdy które sš nawet
na... tu uwaga... na powierzchni planety. Ogólnie w tej gierce bugów od chol...
duża iloć jest. Kolejny bubel. W jednej z plansz choćby się starał do wody nie
wiedziesz, normalnie postawiono sobie cianę niewidzialnš! Toż to szczyt
bezczelnoci, toż to nawet super bezczelnoć!
Przeciwnicy to głównie roboty - znane choćby z filmu - ich AI może
do najwybitniejszych nie należy, ale w porównaniu do reszty trzyma jako taki
poziom.
Jeli chodzi o pojazdy, którymi będzie nam dane się poruszać to
choćby: Flash speeder czy wspomniany wczeniej Starfighter, którym w filmie
młody Anakin Skywalker wyleciał z hangaru. Ogółem prezentujš one: "redniš
przeciętnoć".
Dwięki jak najbardziej na kolana mnie nie powaliły. Jeno ta
przecudna muzyka w menu - która wczeniej z resztš była w filmie (znów dziady na
łatwiznę poszły). Póniej już same niedoskonałoci. Zbezczecili hymn SW
stworzone przez Wiliamsa. Strzały z laserów przypominajš mi - w pewnym znaczeniu
tego słowa i bynajmniej nie chodzi tu o znaczenie, o którym myli LOV -
bzykanie. Ogólnie wszystko jakie takie... bez wyrazu.
Jednak to co najgorsze! Ogólnie w tej grze nie dostrzegam klimatu
Gwiezdnych Wojen. Nie da się zrobić Star Warsa bez mocy, bez mieczów wietlnych.
Bardziej mi to przypomina film "Krowa pasie się na łšce" - jeli w ogóle taki
film był :) - bo latajšc po większoci plansz czuje się, jakbym biegał po jakim
pastwisku czy łšce, a bynajmniej takie co klimatu Star Wars nie przypomina.
Ogólnie. Nie będę się rozpisywał, ocena mówi sama za siebie.
Cieniastwo w ogóle nikomu nie polecam, no chyba, że sš aż tacy fanatycy
Gwiezdnych Wojen, którzy na bale kostiumowe chodzš w kostiumie Lorda Vadera -
choć i tego tu nie ma (z wiadomego dla większoci powodu) - a przynajmniej w
postaci, w jakiej najlepiej go znamy.
P L U S Y |
+ Mało
|
M I N U S Y |
- Słaba konwersja na PC
- Nudna
- Sztampowa
- Gówno nie Gwiezdne Wojny
- X
- Grafika
- Hymn Star Wars
- Klimat zwany: "krowa pasie się na łšce"
|
Producent: Lucas Art
Premiera: 2001 rok
Gatunek: Zręcznociówka
Wymagania: P300 64MBRam i akcelerator wystarczyć powinno
| I N F O |
O
P
I
N
I
A |
Latasz jakim fruwakiem po - niby - planetach ze SW i to ma być ciekawe:). Sorry:). |
 |